Roma ma nowego kapitana… a właściwie kilku. Gian Piero Gasperini wprowadza nietypową zasadę, która już na starcie jego kadencji wzbudza polemikę wśród kibiców.
(Il Romanista – D. Lo Monaco) W tym momencie największym błędem byłoby roztrząsanie tematu do granic możliwości. Gian Piero Gasperini przyjął jasne kryterium wyboru kapitana Romy i – co najważniejsze – zachował pełną spójność zarówno z zasadami, które stosował w przeszłości, jak i z logiką, jaką chce wprowadzić w nowej drużynie. Od teraz Roma nie będzie miała jednego kapitana na stałe. Będzie ich trzech lub czterech – ci, którzy mogą pochwalić się największą liczbą występów w barwach giallorossich. W każdym meczu opaskę zakładać ma zawodnik najbardziej reprezentatywny według tego klucza. I nie ma znaczenia, czy zagrał minutę, czy całe 90 minut – liczy się sam fakt występu.
Do tej pory, po odejściu Daniele De Rossiego, a poza krótkimi epizodami z Florenzim czy Džeko, opaska niemal automatycznie trafiała do Lorenzo Pellegriniego. Kapitan z Trigorią w sercu jest jednak dopiero czwarty pod względem liczby rozegranych meczów w obecnej kadrze – przed nim są Stephan El Shaarawy, Bryan Cristante i Gianluca Mancini. Pellegrini ma co prawda więcej minut na boisku niż El Shaarawy, ale mniej niż Cristante czy Mancini, głównie przez kontuzje, które wykluczały go z gry w poprzednich sezonach.
Dla wielu kibiców kluczowym kryterium powinna być romanità, czyli rzymska tożsamość, a pod tym względem Pellegrini jest bezkonkurencyjny. Gasperini jednak postawił na liczby. Część fanów odebrała to jako próbę „zdetronizowania” obecnego kapitana, lecz trudno przypisywać trenerowi takie intencje. Paradoksalnie, na jego decyzji najbardziej ucierpiał Mancini – do tej pory naturalny wicekapitan – który w obecnym sezonie prowadził drużynę z opaską tylko w sparingu z Lens, bo wtedy na boisku nie było ani El Shaarawy’ego, ani Cristante.
Przyszłość Pellegriniego wciąż nie jest pewna. Do klubu wpłynęły zapytania o jego dostępność, choć sam zawodnik – według dostępnych informacji – nie chce odchodzić. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że wraca po kontuzji, a połączenie wysokiego kontraktu i spadku wartości rynkowej czyni ewentualny transfer trudnym. Nie zmienia to jednak faktu, że jako kapitan Pellegrini zachowywał się wzorowo, nawet jeśli boiskowa forma bywała nierówna.
Wybór Gasperiniego można więc traktować jako element większego porządku – znak, że nowy szkoleniowiec ma jasny plan i nie boi się odważnych, choć czasem kontrowersyjnych, decyzji. W Rzymie takie cechy przywódcy mogą być zarówno błogosławieństwem, jak i źródłem burzy – ale Gasperini od początku daje do zrozumienia, że nie zamierza uciekać przed żadnym z tych scenariuszy.
Komentarze
Bo to rzeczywiście jest największy problem tej drużyny. Kto będzie nosił opaskę.
U Gaspa Totti nie zostałby kapitanem w wieku 22 lat :)
Dla mnie to jest świetna decyzja. Zdjęcie z Pellego presji bez gnojenia go, że zabierają mu opaskę, bo się nie nadaje. Jeśli on ma jeszcze wrócić do poziomu chociaż użytecznego piłkarza to bez opaski, bo tego zwyczajnie nie dźwiga
Z tym że to nie jest decyzja pod Pellegriniego. Gasp po prostu ma taką zasadę. Dzięki temu życie staje się prostsze. Nie musi się zastanawiać komu dać opaskę, ani się tłumaczyć dlaczego ten a nie inny. Metoda może i kontrowersyjna, ale Gasp dzięki temu może skupić się na innych sprawach.
Zamień słowa w czyny.