Roma wygrała w Weronie, wróciła do Ligi Mistrzów po siedmiu latach i zakończyła sezon na trzecim miejscu. Zespół Gasperiniego dopiął wielką pogoń w najważniejszym momencie, a po meczu głos zabrali trener Romy, Paulo Dybala, Stephan El Shaarawy i Gianluca Mancini.
Gasperini po meczu
Było wiele obrazów z tego wieczoru, zwłaszcza po końcowym gwizdku, gdy piłkarze podrzucili cię do góry.
– To prawda, trochę jak u Lino Banfiego i z jego żartami. To był piękny wieczór, ale trudny, bo Verona słusznie zagrała tak, jak grała ostatnio. Trochę się męczyliśmy, paradoksalnie zwłaszcza wtedy, gdy graliśmy w przewadze. Może to była presja, może pośpiech, żeby zamknąć mecz. Skończyło się na tym, że nie graliśmy dobrze i graliśmy za mało, choć były możliwości, żeby wykończyć te nieliczne kontry. Cały czas istniało ryzyko, że stały fragment albo jedna sytuacja mogą doprowadzić do gola.
Drużyna szła za tobą od pierwszej do ostatniej sekundy i zdobyła Romę rozumianą jako cały żółto-czerwony naród. Czy momentem przełomowym była porażka z Interem na San Siro?
– Od razu znalazłem grupę, która wkładała w pracę ogromne zaangażowanie. Widać było, że wszyscy chcą rozegrać sezon na wysokim poziomie. To od początku było bardzo budujące. Zaczęliśmy bardzo dobrze, zdobywając trochę także krytykę, a przede wszystkim wiarygodność u naszych kibiców. Nawet w trudnych momentach stadion zawsze był pełny. To był trudny rok pod innymi względami, ale paradoksalnie nie w relacji z piłkarzami i publicznością. To była lokomotywa, która doprowadziła nas do tego wyniku.
W trudnych momentach zawsze opierałeś się na swoich ludziach i od początku postawiłeś ambitny cel. Dlaczego twoją strategią było podniesienie poprzeczki?
– Trudnych momentów mieliśmy naprawdę niewiele. Najtrudniejsza była porażka w Mediolanie z Interem, właściwie jedyna taka. Podniosłem poprzeczkę, bo im bardziej zyskujesz pewność i zaufanie w lidze, zwłaszcza w rundzie rewanżowej, tym bardziej widzisz możliwości. W pierwszej rundzie przegraliśmy kilka bezpośrednich meczów, ale w rewanżach, mimo remisów z Juventusem, Napoli i Milanem, zawsze mieliśmy poczucie, że urośliśmy i możemy grać z nimi o swoje szanse. Rozwinęliśmy się też w grze, a Malen dał nam niesamowity skok jakości w ataku. Jednocześnie straciliśmy Dybalę, Soulégo, Dowbyka. Z przodu było nas niewielu, mieliśmy trudności, ale kto grał, zawsze dawał maksimum. Cały czas reagowaliśmy i czekaliśmy na serię zwycięstw. Między sobą mówiliśmy, że żeby wejść do Champions, trzeba zrobić serię sześciu, siedmiu meczów, jak robią wielkie drużyny. Zrobiliśmy to we właściwym momencie.
Mancini zdradził, że zamknąłeś wszystkich w pokoju i powiedziałeś: zostało pięć meczów, musicie wygrać wszystkie.
– Zrobiliśmy serię we właściwym momencie, goniliśmy ją przez cały sezon. Zawsze byliśmy wysoko, nawet w najgorszych momentach trzymaliśmy się blisko strefy Champions i to dawało nam wiarę. Kiedy odzyskaliśmy kontuzjowanych zawodników, ruszyliśmy ponownie.
Na tym stadionie dałeś debiut El Shaarawyemu, gdy miał 16 lat. Teraz tutaj strzelił ostatniego gola w barwach Romy.
– To piękny powrót historii, mówiliśmy o tym także przed meczem. Przez długi czas był najmłodszym debiutantem w historii Genoi, klubu z ponadstuletnią historią. Dziś być może zamknął swoją drogę z Romą, ale zrobił to, prowadząc ją do Champions.
Fantastyczny finał sezonu. Wierzyliście do końca.
– To drużyna, która zawsze reagowała po porażkach. To chłopcy z wielkim poczuciem przynależności, wielu z nich jest tutaj od dawna, ale nigdy nie grało w Champions. Byli tacy, którzy mówili, że to grupa na szóste miejsce. Ja zawsze wierzyłem, że z kilkoma wzmocnieniami mogą wejść na wysoki poziom.
Dybala zostanie?
– Myślę, że tak. Dla mnie nigdy nie było wątpliwości. Był poza grą przez trzy miesiące i to jeden z powodów naszych trudności. Udało mi się doprowadzić do kontaktu właścicieli z samym Dybalą, więc jeśli teraz dalej tak zostanie, nie wiem już, co zrobić. Mam nadzieję, że zostanie, jestem o tym przekonany. To nie jest definitywne i nie zależy ode mnie, nie wiem, co wydarzy się jutro. Od piętnastu dni rozmawiają, w końcu przestaną.
Champions ma teraz pomóc zbudować bardziej konkurencyjną Romę?
– Wszyscy wiedzą o Finansowym Fair Play. Miałem nadzieję, że dotyczyło tylko poprzednich okienek, ale wygląda na to, że będzie ciążyć także na następnym. Champions bez wątpienia pomaga połączyć jedno z drugim. Daje nam warunki, żeby poprawić drużynę z powodów ekonomicznych, których bez niej by nie było. Przyjście do Romy, żeby grać na zawsze pełnym stadionie, staje się dla piłkarzy bardzo atrakcyjne. Oczywiście grając z tak mocnymi zespołami można dostać kilka mocnych lekcji, jak w tym roku przydarzyło się innym włoskim drużynom, ale wychodzisz z tego lepszy, bo Champions cię poprawia.
Gasperini na konferencji prasowej
Trzecie miejsce było niewyobrażalne?
– Do diabła, nie potrafię skończyć czwarty. (śmiech)
Jaki był sekret tego sezonu?
– Piłkarze, zawsze pełne środowisko, które pomagało drużynie i mnie szczególnie, oraz klub. Właściciele, choć dużo zainwestowali, nie osiągnęli wcześniej tego celu i mam nadzieję, że ten wynik jeszcze mocniej ich zaangażuje. Mają pasję i może chcieliby uczestniczyć jeszcze bardziej. Jeśli uda nam się połączyć te elementy, będziemy jeszcze silniejsi.
Potrafisz powiedzieć sobie, że wykonałeś dobrą pracę?
– Jesteśmy zadowoleni. W zeszłym roku zostawiłem Champions i nie jest to łatwe, bo to najbardziej prestiżowe rozgrywki. Zrobiłem to, bo byłem przekonany, że mogę wykonać dobrą pracę w Romie. Nie wiedziałem, że będzie aż tak trudno, ale poszło bardzo dobrze dzięki elementom, które mi pomogły. Champions jest piękna, ale też konkurencyjna, więc musimy być bardzo uważni. Chcemy budować drużyny coraz mocniejsze i coraz bardziej konkurencyjne.
Dlaczego zmieniłeś Ziółkowskiego?
– Obawiałem się drugiej żółtej kartki. Mecz wciąż był otwarty, a on jest chłopakiem z perspektywą, ale na razie zbyt często wpada w takie kartki i byliśmy w ryzyku. Gdyby nie napomnienie, zszedłby Hermoso. Takie mecze rozstrzygają się później w końcówkach, a my mogliśmy zamknąć spotkanie, ale tego nie zrobiliśmy. Nie zarządzaliśmy dobrze przewagą liczebną, było trochę pośpiechu. Zobaczymy to w przyszłym sezonie. (śmiech)
To pierwszy element pod scudetto?
– Celem zawsze jest rozwój. Kiedy wchodzisz do Champions, musisz potem się tam ustabilizować. Trzeba dobrze zrozumieć rozmiary Finansowego Fair Play. Myślałem, że w czerwcu to się skończy, a jednak trzeba będzie to jeszcze zrozumieć. Champions daje szansę na pozyskanie piłkarzy, którzy inaczej by nie przyszli. Na mercato i tak nie będzie łatwo, trzeba będzie działać dobrze. Konkurencja jest duża. Włoskie drużyny dostały mocne lekcje, ale to rozgrywki, które pomagają rosnąć, nie ma wątpliwości. Grasz przeciwko najlepszym i wychodzisz z tego mocniejszy.
O co poprosiłbyś lampę Aladyna, żeby zbudować Romę konkurencyjną w Champions?
– Potrzeba trochę czasu. Najpierw chcę uczynić ją bardziej konkurencyjną w lidze. Na to, żeby być konkurencyjnym w Champions, nie jest jeszcze moment, choć oczywiście chcemy dobrze się pokazać. To z Champions muszą przyjść środki, żeby zbudować mocniejszą Romę.
Tylko tobie udało się kiedyś odrobić stratę z szóstego miejsca, wtedy z Atalantą.
– W pierwszej rundzie zawsze byliśmy wysoko, potem spadliśmy na szóste miejsce, ale cały czas byliśmy podłączeni do Champions. To był wyścig eliminacyjny. Jest taki moment sezonu, kiedy futbol trochę się zmienia, zmienia się klimat, kumuluje się zmęczenie. Trafiliśmy z serią zwycięstw we właściwym momencie. Wcześniej mieliśmy pechowy okres przez kontuzje i to nadmiernie nas ograniczyło, bo wszystkie były długie: trzy miesiące, pięćdziesiąt dni, wielu zawodników w ataku. Malen był nadzwyczajny, zawsze groźny i zawsze zdolny do strzelania goli.
Ten sukces jest dla ciebie wyjątkowy? Poprosiłbyś klub o wysiłek, żeby zatrzymać Dybalę?
– Nie mówię tego dzisiaj. Niestety Dybala był poza grą trzy miesiące, Koné zabrakło w dwunastu meczach. Dybala jest nadzwyczajny, kiedy jest zdrowy, jest bardzo mocny. Jego problemem są kontuzje. On spokojnie potrafi być na boisku, bo ma ważne cechy fizyczno-atletyczne, ale niestety trafiają mu się urazy, które potem okazują się dłuższe, niż powinny. Nie da się tego nie uwzględniać.
Pozostałe wypowiedzi
Paulo Dybala
– Dla drużyny i kibiców takich jak Roma gra w Champions powinna być normalnością, ale piłka czasem zmienia rzeczy i dynamikę. W ostatnich latach być może inne zespoły zasługiwały na to bardziej od nas, ale w tym roku zasłużyliśmy bardzo. Teraz musimy cieszyć się tym momentem i wrócić do gry w magiczne noce gwiazd.
Stephan El Shaarawy
– Nie mogło być piękniejszego finału. Zasłużyliśmy na Champions, przeszliśmy niesamowitą drogę. Zakończyć to w ten sposób jest czymś nadzwyczajnym. Tutaj debiutowałem w Serie A i domknąć tę historię właśnie tak jest magiczne. Jestem szczęśliwy z tego wszystkiego, co zrobiłem.
Gianluca Mancini
– W szatni była ogromna euforia. To zwycięstwo grupy. Mówiliśmy sobie to między nami, kiedy spisywano nas na straty. Trener powiedział, że jeśli zrobimy serię, możemy tego dokonać. Z Veroną było trudno, ale jesteśmy przeszczęśliwi.
– Przeszliśmy trudny okres, jak każda drużyna. Wiara w trenera doprowadziła nas do tego finiszu. Grupa jest piękna, przyszli topowi chłopcy. My, którzy jesteśmy tutaj od dawna, usłyszeliśmy wiele rzeczy, ale miłość do kibiców zawsze była przed nami. Zrobiliśmy coś wyjątkowego, w co niewielu wierzyło.
– Emocje są przepiękne. Chce mi się płakać, ale tego nie zrobię. Przez jedenaście meczów byłem zagrożony zawieszeniem, a każdy mecz był ważny. Nie chciałem i nie mogłem opuścić tych spotkań. Słyszeliśmy tę etykietę bandy od szóstego miejsca, ale to są chłopcy, którzy grali w finale Ligi Europy i byli o punkt od Champions. Od początku czułem, że ten sezon ma w sobie coś bardzo pozytywnego i na dłuższą metę to się opłaciło. Zwycięstwo w Parmie było najpiękniejsze w sezonie, tam coś kliknęło i poczuliśmy, że to jest właściwy rok. W zeszłą niedzielę zrobiłem coś absurdalnego. Jestem szczęśliwy, Gasp dał nam swoje pomysły, a my od razu za nim poszliśmy, dochodząc do wielkiego celu.
Komentarze
Szkoda tego Ziółkowskiego, bo to rodak, no ale jak już wchodzi to bardzo elektryczny, nie daje pewności.
Nie wygraliśmy z Juventusem i Milanem, ale w tabeli i tak jesteśmy przed nimi :)
Nie przypominam sobie aby Gasperini kiedykolwiek zarzucał coś zawodnikowi. Ziółek dostał dwie wędki, ale trener i tak po nim nie jedzie. Gasp na nikogo nic nie zwala. Miła odmiana po Mou.