Roma wygrała na Mapei Stadium z Sassuolo 1:0 po trafieniu Paulo Dybali i wróciła do czołówki tabeli. Gian Piero Gasperini gratulował drużynie reakcji po dwóch porażkach, ale podkreślił, że priorytetem pozostaje poprawa skuteczności i domowe zwycięstwa. Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi pomeczowych.
Poniżej prezentujemy wypowiedzi trenera AS Roma dla DAZN oraz z konferencji prasowej po meczu w Reggio Emilia oraz wypowiedzi pozostałych postaci biorących udział w spotkaniu.
Jesteś zadowolony z pozycji w tabeli i z tego, jak dziś „czytaliście” mecz z Sassuolo?
– Bardzo. Rywal ma dobry okres, a my po dwóch porażkach zareagowaliśmy najlepiej jak można. To była dojrzała interpretacja spotkania, z energią i porządkiem po ciężkim ciosie z Viktorią Pilzno. Wracamy do siebie, ale wciąż z ziemią pod stopami.
Ustawiłeś Cristante wyżej, jak kiedyś Pašalicia, a „dziewiątką” bywa dziś Dybala. Dlaczego?
– Nigdy nie miałem wątpliwości co do roli napastnika u Paulo. Dybala jest napastnikiem – niezwykłym. Może grać jako pierwsza i druga „dziewiątka”, ma wszystko: strzał, drybling, wizję. Z kolei Cristante to piłkarz kompletny; już u mnie zdobywał 12–13 goli, nawyku nie stracił. To rozwiązanie daje nam balans i wejścia z drugiej linii.
Dowbyk znów dał zmianę. Jak widzisz jego miejsce i czemu tyle „kombinujesz” z przodem?
– Dziś potrzebowaliśmy szeroko ustawionych atakujących, by otworzyć korytarze dla pomocników. Dowbyk wszedł dobrze, ma bardzo dobrą kondycję – widzisz, jak sprintuje (śmiech). Pracuję nad wszystkimi i staram się każdego podnieść. Atak to dotąd najmniej bramkowa część drużyny, więc w trakcie meczów szukamy rozwiązań. Dybala i Bailey długo byli poza grą – teraz dopracowujemy układy. Nie zawsze od razu wychodzi, ale dojdziemy do celu.
Wracacie na szczyt. Teraz klucz to przełamać się u siebie?
– To absolutny priorytet. Szkoda tylu domowych porażek dla naszych kibiców – stadion jest zawsze pełny. Z Interem nie zagraliśmy źle, z Viktorią nie powinniśmy byli przegrać. Ta wygrana trochę nas podnosi, ale z Parmą na Olimpico musimy być skuteczniejsi i unikać sytuacji, w których walimy głową w mur i potem tracimy gola.
Osiem celnych strzałów i więcej jakości w finalizacji. To efekt podbicia środka (Cristante) z duetem Dybala–Bailey z przodu?
– Szukam rozwiązań – mogę to robić wreszcie w meczu, bo Bailey dopiero tydzień temu wrócił, a Dybala był długo poza kadrą i od dwóch tygodni trenuje normalnie. Dołożyliśmy też wejścia Soulé i Dowbyka, a Ferguson miał dziś kłopot z kostką. Zarządzam minutami: napastnicy muszą być świeży. 60–70 minut pozwala dobrze się regenerować, 2–3 pełne mecze z rzędu to już ryzyko. Chcemy być bardziej efektywni w polu karnym, przy zachowaniu solidności z tyłu.
Indywidualnie: Dybala i El Aynaoui. Czego od nich oczekujesz?
– El Aynaoui zawsze pracuje najwięcej, to jego DNA. A Paulo? Dla mnie to napastnik „na 15 goli” bez karnych, jeśli gra blisko pola karnego. Ma talent i decyzję – teraz powinien zrobić sezon na maksimum liczb. Do tego w trudnych momentach pomaga nam wyjść spod pressingu i utrzymać piłkę.
Jak znosicie pierwsze miejsce?
– Ze spokojem. Osiem kolejek to mało, ale to już jakaś próbka. W lidze jesteśmy tam, gdzie chcemy, w Europie narobiliśmy „bałaganu” i musimy odrabiać. Teraz Parma, a u siebie chcemy dawać kibicom i grę, i wyniki. Byliśmy zbyt sterylni w paru spotkaniach i kończyło się stratą bramki. Z Interem mogliśmy nie przegrać. Jeśli fani poczekają, krok po kroku tę sytuację naprawimy.
Pozostałe wypowiedzi:
Leon Bailey
– Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, ale nie z własnego występu – muszę nad sobą więcej pracować.
– Koledzy kazali mi oddać koszulkę kibicom, choć chciałem ją zachować. Po tylu miesiącach poza drużyną jestem po prostu szczęśliwy, że znów mogę być z nimi.
– Złamany but po faulu? Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło – chyba taki mój „chrzest” w Serie A.
Paulo Dybala
– Na pierwszym miejscu w tabeli pozostajemy spokojni. Sezon jest długi, ale to były bardzo ważne trzy punkty po ostatnich porażkach. Teraz skupiamy się na Parmie.
– Wszyscy napastnicy żyją z bramek. Bywają trudniejsze momenty, ale liczy się zwycięstwo.
– A celebracja? Moja żona już zaczynała wywierać presję! (śmiech)
Lorenzo Pellegrini
– Naszym celem jest ciągła poprawa. W ofensywie zagraliśmy dziś lepiej niż w poprzednich meczach, bardzo chcieliśmy przerwać serię porażek.
– Jesteśmy szczęściarzami, mając takich kibiców. Nie zdają sobie sprawy, jak bardzo są dla nas ważni. Na Mapei czułem się jak w domu – serdeczne pozdrowienia dla fanów Sassuolo, którzy zawsze zostaną w moim sercu.
Fabio Grosso
– Zasłużyliśmy na coś więcej. Roma wykorzystała nasz jeden błąd i to zrobiło różnicę.
– Zaczęliśmy dobrze i pozostaliśmy w meczu, ale z takimi rywalami trzeba umieć wykorzystać okazje, inaczej trudno o wynik.
– Berardi jest w szpitalu na badaniach, ale pierwsze wieści są optymistyczne. Matic to piłkarz wielkiej klasy – daje nam spokój, osobowość i ogromne doświadczenie.
– Romagna doznał urazu i będzie potrzebował czasu na powrót, ale mamy odpowiednich zawodników, by radzić sobie mimo trudności.
Komentarze
Fajny mecz Dovbyka. Zagrał trochę inaczej, szukał gry jako odgrywający/ściana.
To prawda. Być może to droga, którą powinien pójść, bo wyszło naprawdę dobrze.
To nie pierwszy mecz w którym dawał dobre piłki. Nie są one liczne, ale często są to zagrania otwierające. Od dawna piszę, że najlepiej jest kiedy nie stara się nic grać tylko oddaje piłę wychodzącym kolegom. On odciąga obrońców robiąc przestrzeń, w sumie potrafi osłonić piłkę i to daje takie właśnie możliwości. W tym elemencie ma swoje walory.
Dovbyk pierwszy raz od dawna bardzo dobrze wyglądał i nawet biegał troche. Przy odrobinie szczęścia mogl miec 2 asysty, a oprocz tego jeszcze kilka innych pilek dobrze odegrał. Z Parma licze na bramkę.
To chwalenie Dovbyka jest tylko częściowo uczciwe. To taka gierka typu; "Krzysiu nie chce pracować i nie chce się uczyć ale dobry z niego chłopak, sąsiadkom dzień dobry powie i talerze po obiedzie do zmywarki włoży". Dovbyk nie umie jako środkowy napastnik, to dobrze że chociaż podaje kolegom. Dla mnie to o wiele za mało.
To jest zbyt mało, ale skoro już go mamy to dobre i to. Poza tym wczoraj takie jego granie się sprawdziło, bo wystawił dwie setki więc byłoby niezbyt uczciwie tego nie zauważyć. To nie jest chwalenie, tylko spokojna ocena tego co widzieliśmy. Nie zmienia to faktu, że sam nie stworzył żadnego zagrożenia a to co zmarnował w meczu ze Victorią i dwa karne to nadal wisi na jego koncie.