Wysoka porażka z Aston Villą (4-0) nie wywołuje u Gasperiniego paniki. Trener Romy spokojnie podsumowuje sparing i przypomina: to wciąż tylko przygotowania.
Gian Piero Gasperini spotkał się z dziennikarzami tuż po zakończeniu meczu towarzyskiego przegranego z Aston Villą. Szkoleniowiec opowiedział o plusach i minusach gry, ocenił kilku młodych, odniósł się do rynku transferowego i uspokoił nastroje – w końcu na poważne wnioski przyjdzie czas dopiero we wrześniu.
Jak oceniasz to spotkanie?
– Trafiliśmy na naprawdę mocną drużynę, trudno było ich zatrzymać. Mimo to dostrzegłem kilka pozytywów. Oni grali bardzo dynamicznie i sprawiali nam sporo kłopotów.
Co dokładnie uznasz za plus?
– Przede wszystkim zaangażowanie chłopaków – było wzorowe. Starali się utrzymać porządek na boisku. Dobrze odbieraliśmy piłkę, tyle że brakowało nam potem zdecydowania. Stracone bramki… cóż, rywale odjeżdżali nam nawet przy ustawionej obronie. To jednak mecze sierpniowe – nie ma sensu ani się zachwycać, ani załamywać. Trzeba wyciągnąć lekcję i następnym razem zagrać lepiej.
Często krzyczałeś „idź na niego, idź!”. Brakuje wam odwagi w dryblingu?
– Tak, Cherubini i Soulé mieli dobre momenty jeden na jednego. Całościowo rozegraliśmy kilka niezłych akcji, ale gdy AV przyspieszało, robiło się gorąco. Podobał mi się El Aynaoui; musimy brać to, co dobre, i nadal pracować tak, jak robimy to teraz.
Głośno mówisz o potrzebach transferowych. Nie ułatwiasz tym życia Massarze?
– Myślisz, że to komplikuje sprawę? Mam nadzieję, że nie. Naprawdę – liczę, że nie stwarzam problemów.
Gra w ataku chyba nie do końca cię przekonała?
– Cóż, straciliśmy gola… (śmiech). Aston Villa jest szybka, trudna do zatrzymania. Nawet gdy długo utrzymywaliśmy się przy piłce, brakowało nam pazura. Musimy być groźniejsi.
Co najbardziej wymaga poprawy – taktyka czy przygotowanie fizyczne?
– Trochę wszystkiego. Nie zapominaj o klasie przeciwnika – kilkoma zawodnikami potrafili narobić nam problemów. Ale każdy z naszych chłopaków trzymał się 90 minut, to pozytyw.
Jak ocenisz Wesleya?
– Dziś mu nie poszło. Wiele technicznych błędów, choć ma niesamowite „płuca”. Są mecze lepsze i gorsze.
Ghilardi wszedł obiecująco?
– Tak. Miał długą przerwę, teraz nadrabia w przygotowaniach. To młody profil, który może się rozwinąć.
Widzimy Wesleya i Renscha razem w jedenastce?
– Obaj na prawej? Będzie trudno (śmiech). Jeden jako boczny obrońca, drugi w środku? To do rozważenia.
Macie deadline na nowego napastnika?
– Nie, nie. Od początku przygotowań minął miesiąc, mercato potrwa jeszcze trzy tygodnie. Zobaczymy, co się wydarzy.
Komentarze
Jesteśmy tuż po okresie przygotowawczym jednego z katow w Calvin przeciwko dobremu zespołowi który kończy przygotowania i za chwilę rusza z mezczami ligowym. Nie dranatyzujmy