Gasperini: „Będziemy musieli sięgnąć do rezerw. Za dużo mówi się o mercato”

Roma jutro o 20:45 podejmie na Stadio Olimpico Genoę w ostatnim meczu ligowym 2025 roku. Po porażce z Juventusem zespół Gian Piero Gasperiniego chce zamknąć rok zwycięstwem, ale naprzeciw stanie waleczna drużyna prowadzona przez Daniele De Rossiego, która mimo dwóch ostatnich porażek odzyskała charakter i odwagę w grze.

fot. © asroma.com

Na przedmeczowej konferencji Gasperini mówi o problemach kadrowych, sytuacji Dowbyka, roli Dybali jako „dziewiątki”, przyszłości Pisillego oraz o tym, dlaczego jego zdaniem piłka za bardzo żyje już zimowym mercato.

Oprócz Baileya wszyscy są do dyspozycji? W jakiej formie jest Dowbyk?

– Dowbyk wciąż nie jest gotowy i nie znajdzie się w kadrze. Mamy nadzieję, że wróci w przyszłym tygodniu. Trenuje, przygotowuje się, ale nadal nie jest w stanie normalnie uderzać piłki, a więc i grać. Ten tydzień był trochę poszatkowany przez święta, mimo to zdołaliśmy popracować, choć w zespole krążyło trochę przeziębień. Największy problem dotyczy Hermoso: ma objawy przeciążeniowego zapalenia spojenia łonowego i musimy ocenić, czy jutro jest w stanie zagrać, czy nie.

Jak wspominasz swoje dwa okresy pracy w Genoi? I co sądzisz o Frendrupie, o którym mówi się, że bardzo ci się podoba?

– Nie tylko Frendrup zasługuje na uwagę. Genoa zawsze ma w składzie młodych i wartościowych piłkarzy, których potrafi wypromować, a potem sprzedać – to jest wpisane w naturę tego klubu. Także w tym sezonie mają kilku bardzo dobrych młodych zawodników, którzy spisują się znakomicie. Moje doświadczenie w Genoi było długie: osiem lat podzielonych na dwa etapy, jeden pięcioletni i drugi trzyletni. To osiem fantastycznych lat. Genoa jest dla mnie jak dom, to bardzo ważny fragment mojego życia. Przyszedłem do klubu w Serie B, który dopiero co wyszedł z Serie C – w dwa lata awansowaliśmy do Europy. Z prezydentem, bardzo specyficznym, miałem znakomitą relację. Gdy wróciłem, klub był w trudnej sytuacji, a po dwóch sezonach znów zagraliśmy w pucharach. Łączy mnie z tym miejscem ogromna więź, z bardzo gorącą, oddaną trybuną, która jest prawdziwą wartością dodaną zwłaszcza w meczach u siebie. To piękna piłkarska scena.

Czy kontuzja Pellegriniego zwiększa waszą pilność na rynku transferowym? Spodziewasz się wzmocnień już na początku stycznia?

– Nie potrafię powiedzieć, jak będą wyglądały tempa działań w trakcie okna transferowego. Dla nas to na pewno duża strata, bo bardzo na Pellegriniego liczyliśmy, nawet jeśli w ostatnich spotkaniach złapał lekki spadek formy. Wcześniej rozegrał naprawdę świetne mecze. Niestety, kontuzje się zdarzają – tego właśnie się obawialiśmy. Od jutra do 29 stycznia zagramy dziewięć spotkań w ciągu miesiąca i każde z nich będzie ważne. Dwóch piłkarzy wyjechało na Puchar Narodów Afryki, mamy z głowy Dowbyka, Pellegriniego, Baileya, Hermoso… Trzeba będzie bardzo mocno zacisnąć zęby i wyciągnąć maksimum z każdego zawodnika.

Czy ustawienie Dybali jako środkowego napastnika wynika tylko z braków kadrowych, czy to rozwiązanie, do którego doszedłeś, zmieniając pierwotne założenia?

– Czasami było to po prostu jedyne sensowne wyjście, ale Paulo świetnie nadaje się do tej roli. Kiedy ma problemy fizyczne, a niestety ostatnio się z nimi zmagaliśmy, wystawianie go niżej, jako klasycznego trequartisty, bywa jeszcze gorsze. Od początku liczyłem na niego i dalej liczę, bo wiem, że jeśli Dybala jest w optymalnej formie, wartość całego zespołu rośnie, a siła ataku jest postrzegana zupełnie inaczej. Mieliśmy bardzo dobry okres, później przytrafił się kolejny uraz i jego forma nie była już tak stabilna. Upieram się przy nim, bo widzę, jakie ma możliwości. Jeśli doprowadzimy go do najlepszej dyspozycji, może dać nam ogromną przewagę.

Czy ograniczenia Romy są wyłącznie techniczne? Czy brakuje też czegoś w podejściu i mentalności?

– Pod tym względem Roma nie ma się czego wstydzić, a wręcz może mieć coś więcej niż inni. Pokazał to choćby mecz z Juventusem, zarówno w pierwszej połowie, jak i w końcówce, kiedy próbowaliśmy odwrócić wynik. Jeśli chodzi o nastawienie i zachowanie na boisku, Roma przez cały czas była na najwyższym poziomie.

Czy po meczu z Juventusem potrzebne było wyjaśnienie z Fergusonem? Poprosiłeś o przerwanie jego wypożyczenia? I jakie ma jutro szanse – stawiasz w ciemno na Dybalę?

– Już mówiłem, że Dybala to piłkarz najwyższej klasy, o ile doprowadzimy go do odpowiedniej formy. Podtrzymuję to, że mówimy o zawodniku z absolutnie topowego poziomu i moim celem jest sprawić, by znów czuł się jak najlepiej. Nie chodziło o żadne przeciwstawianie go Fergusonowi. Trudno jest w ogóle zestawiać z nim kogokolwiek, jeśli mówimy o czystej jakości technicznej. Jeśli natomiast pojawiają się problemy zdrowotne, wtedy nie jest w stanie utrzymać zakładanego poziomu.

– Gdy mam wybierać pomiędzy kimś o takim profilu jak Dybala a innym zawodnikiem, naturalne jest, że wybiorę Dybalę. To nie jest kwestia Fergusona. On ma 21 lat, jest bardzo młody i nie może stawiać się z Paulo na jednej płaszczyźnie pod względem techniki – to po prostu nieporównywalne. Zamiast tego powinien szukać przewagi tam, gdzie ma swoje atuty: w determinacji, głodzie gry, chęci dojścia na szczyt. Musi próbować „ukraść” mu miejsce w składzie właśnie tymi środkami. Rozumiem, że z zewnątrz nie zawsze łatwo to rozróżnić, ale tak to wygląda. Okno transferowe otwiera się 3 stycznia i wtedy zobaczymy. Nie chcę wracać do dyskusji z lipca i sierpnia. Jutro gramy z Genoą, a to bardzo wymagający mecz.

Jakich zmian twoim zdaniem De Rossi dokonał w Genoi? Co w ich grze najbardziej cię niepokoi?

– Wniósł odwagę, a to ogromna zaleta dla trenera, ale też generalnie w życiu. Drużyna odrobiła straty w Cagliari, zremisowała 2:2 z Fiorentiną, zagrała bardzo odważnie z Atalantą, przez cały mecz grając w dziesiątkę. To piękna cecha. Mimo trudnej sytuacji w tabeli jestem przekonany, że jutro będziemy musieli sięgnąć do zupełnego dna naszych rezerw, żeby znaleźć i wystawić na boisko wszystkie możliwe zasoby. Potrzebujemy zwycięstwa absolutnie, zwłaszcza w tym momencie.

Czy zgadzasz się z Chivu, który twierdzi, że mówienie o rynku transferowym to brak szacunku wobec obecnych piłkarzy? Czy mercato wpływa na twoje wybory?

– Nie, jeśli mówimy o samym ustawieniu drużyny, bo jesteśmy tak „na styk”, że trudno nawet pomylić się przy wyborze składu. Rynek transferowy wpływa jednak na wszystkich, a sytuacja jest niewygodna właśnie dla tych, którzy dają tej drużynie absolutnie wszystko. Problem w tym, że oprócz zespołu, kibiców i trenera istnieje cały świat otaczający piłkarzy. Ten świat potrafi ich mocno wpływać i wytrącać z koncentracji.

– Ryzyko polega na tym, że w takim momencie sezonu przenosi się uwagę z boiska na to, co będzie jutro czy za miesiąc, a punkty trzeba zdobywać tu i teraz. To trwa zdecydowanie za długo. My, trenerzy, jesteśmy przeciwni tak długiemu okresowi mercato. Mówi się więcej o transferach niż o meczach, a nam się to po prostu nie podoba.

Czy istnieje problem współistnienia Dybali i Soulé?

– W tej drużynie najbardziej stałym punktem był Soulé. Bardzo dużo grał też Pellegrini. Pozostali dzielili między siebie minuty mniej więcej po równo: Dybala, Dowbyk, Ferguson, Baldanzi, trochę El Shaarawy. Nie jest wcale powiedziane, że granie pierwszych 50 minut jest lepsze niż wejście na ostatnie 40.

– Od początku przygotowań mamy jeden wyraźny problem: zdobywamy za mało bramek w stosunku do tego, ile powinniśmy. W porównaniu z poprzednim sezonem zespół stracił Szomurodowa i Saelemaekersa, a w ich miejsce przyszli Bailey i Ferguson. Bailey był długo kontuzjowany, Ferguson zrobił swoje, ale drużyna, która i tak miała wcześniej kłopot z finalizacją, jeszcze go pogłębiła. Wszyscy wykonali niesamowitą pracę, żeby mimo tego utrzymać Romę tak wysoko i trzymać ją w czołówce aż do teraz. Chcemy to kontynuować. Jeśli wydarzy się coś na rynku, zobaczymy, ale szczerze mówiąc nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem styczniowego okna. Nawet gdy przychodzą nowi piłkarze, potrzebują czasu, żeby się wkomponować. Na dziś mocno liczę na tych, którzy już tu są.

Czy u Koné nadal brakuje czegoś w fazie ofensywnej? Rozmawiałeś z nim o tym, pracujecie nad tym elementem?

– Trzeba zawsze próbować się rozwijać i dokładać kolejne rzeczy, ale czasem warto bardziej skupić się na tym, co już się ma, niż ciągle mówić o tym, czego brakuje. Jeśli bez przerwy podkreśla się wyłącznie braki, istnieje ryzyko, że straci się to, co jest mocną stroną. To dotyczy wszystkiego, nie tylko piłki. Każdy ma swoje cechy, ale osobiście uważam, że Koné nie tyle gra dobrze, co gra wręcz ponad miarę. Oczywiście, wszystko da się poprawić, ale jego wkład jest ogromny.

Czy to może być także mecz Pisillego? I czy ewentualnie powinien szukać minut poza Romą, może właśnie w Genoi?

– Już dwa tygodnie temu mówiłem, co o nim sądzę. To chłopak bardzo, bardzo ciekawy i bardzo dobry, nie tylko „na przyszłość”, ale także w perspektywie tu i teraz. W Romie miał mało miejsca ze względu na występy Cristante, Koné i El Aynaouiego. Mam do niego ogromne zaufanie. Jak każdy młody piłkarz, najlepiej rozwija się grając więcej. Gdyby mógł to robić w Romie, byłbym bardzo zadowolony i naprawdę mam nadzieję, że tak będzie.

– W tej chwili mamy jednak tylko trzech środkowych pomocników. W takiej sytuacji jakiekolwiek wypożyczenie Pisillego, czy w ogóle jego odejście, nie wchodzi w grę.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.