Galacticos Show 2026 w Chorzowie: Relacja z wyjazdu

Francesco Totti ponownie pojawił się na boisku, tym razem w Chorzowie podczas Galacticos Show. Nie zabrakło też mocnego akcentu kibiców Romy z Polski

fot. @Michał Stańczyk

Kiedy w maju 2017 roku Francesco Totti oficjalnie kończył karierę, nie spodziewaliśmy się, że będziemy mieli okazję ponownie zobaczyć go na boisku, a już tym bardziej, że zdarzy się to w Polsce. A jednak wczoraj na chorzowskim Superauto.pl Stadion Śląski taka okazja właśnie się nadarzyła. W ramach Galacticos Show, pojedynku gwiazd, zmierzyły się drużyny Samurajów pod wodzą Ronaldinho i Gladiatorów pod wodzą właśnie Francesco Tottiego.

Jest coś niesamowitego w tym, kiedy na murawie pojawiają się zawodnicy – dziś wprawdzie już emerytowani – których pamiętamy z największych piłkarskich imprez. Mistrzowie świata, mistrzowie Europy, zdobywcy ligowych i nie tylko ligowych pucharów. Takich postaci jak Djibril Cissé, Nelson Dida, Robert Pirès, Nwankwo Kanu, Marco Materazzi, Edgar Davids, Javier Saviola, Michel Salgado czy Claude Makélélé – a to tylko część nazwisk z grona zaproszonych gwiazd – nie trzeba przedstawiać nikomu, kto choć trochę interesuje się piłką. Dla nas oczywiście największą atrakcją byli piłkarze Romy, a tych mogliśmy wczoraj zobaczyć trzech. W drużynie Gladiatorów wystąpili Francesco Totti oraz Vincent Candela, w drużynie Samurajów Aldair.

Po poprzedzających mecz występach muzycznych przyszedł czas na część sportową – na murawę wyszły najpierw obie drużyny, a potem ich kapitanowie. „Mistrz świata, mistrz Włoch, zdobywca Pucharu Włoch, oddany, do końca wierny jednej tylko drużynie AS Roma, w której spędził 25 lat, strzelec 250 goli Francesco Totti” – takimi słowami zapowiedział spiker legendę Rzymu i trzeba przyznać, że wejście pośród wystrzelających w górę pióropuszy ognia i dymu miało w sobie coś spektakularnego. Potem… Cóż, potem było jednak trochę gorzej.

Umówmy się, tego rodzaju mecze nie mogą się równać ani tempem, ani poziomem widowiskowości z rozgrywkami najlepszych lig czy występami, z jakim pamiętamy legendarnych piłkarzy sprzed lat. To wydaje się fizycznie niemożliwe, ale też chyba nikt rozsądnie myślący nie oczekuje, że 46-letni Ronaldinho, 61-letni Aldair czy 50-letni Kanu będą biegać w takim tempie, jak robili to dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Mecze gwiazd oglądamy z sentymentu, żeby zobaczyć przebłysk dawnego geniuszu, jakąś sztuczkę, ślady czucia piłki czy przeglądu pola, z którego słynęły niektóre gwiazdy. Czy udało się to zobaczyć? Różnie. Zasadniczo mecz oglądało się przyjemnie, choć ewidentnie rzucało się w oczy, że niektórzy zawodnicy nadal są aktywni, a inni zmienili tryb życia na bardziej stacjonarny. A także, że niektórym rzeczywiście się chciało, podczas gdy innym nieco mniej. Na plus występy Salgado, Giully’ego, Davidsa czy Savioli, który zaliczył hat-tricka. Totti niestety zagrał jedynie 20 minut i trzeba przyznać, że nie były to niestety minuty spektakularne. Opuścił boisko, lekko utykając – według niepotwierdzonych informacji miał złapać jakiś uraz – po czym zasiadł na ławce, a w trakcie drugiej połowy w ogóle zszedł do szatni.

Mecz zakończył się wynikiem 9-4 dla drużyny Samurajów, chociaż padło w nim nie 13, a 11 bramek. Dla urozmaicenia rozgrywki na pięć minut przed końcem pierwszej i drugiej połowy na boisku pojawiała się „złota piłka”, a zdobyte nią gole były mnożone przez dwa. Zespół Samurajów dwukrotnie wykorzystał tę okazję na podniesienie wyniku. Na listę zdobywców bramek wpisał się także Kacper „Qesek” Misztal. Jeśli nie kojarzycie go z piłkarskich boisk, jesteście usprawiedliwieni. Kacper nie jest piłkarzem, a twórcą internetowym tworzącym materiały o tematyce piłkarskiej. Jego udział w meczu piłkarskich legend jest dla wielu dość dyskusyjny, choć trzeba przyznać, że jest coś dziwnie magicznego w tym, że chłopak, który kiedyś marzył o byciu piłkarzem, a potem zajął się opowiadaniem o piłce innym, nagle dostał szansę wystąpienia w jednej drużynie ze swoim największym idolem i w dodatku strzelił gola.

Magia niestety skończyła się zaraz po meczu. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem obaj kapitanowie opuścili stadion i nie wzięli udziału w ceremonii wręczenia pucharu. Hucznie zapowiadana przez spikera runda honorowa wokół boiska właściwie się nie odbyła, bo ograniczyła się do strefy przed sektorem VIP. Kibice, którzy liczyli na możliwość interakcji z piłkarzami czy zdobycie autografów, w większości musieli obejść się smakiem. Byli wprawdzie tacy gracze, którzy poświęcili swój czas fanom – tutaj ogromne wyrazy szacunku dla Kuby Błaszczykowskiego – ale większość bardzo szybko zniknęła. Wielka szkoda, bo w przypadku tego rodzaju imprez nie chodzi przecież wyłącznie o widowisko sportowe, a o szansę na kontakt z legendami. I tego zdecydowanie zabrakło.

Mecz w Chorzowie był również kolejną okazją do spotkania kibiców Romy w Polsce. Na Stadionie Śląskim pojawili się przedstawiciele grup Romanisti dalla Polonia, Lupi Polacchi oraz AS Roma Club Varsavia, którzy zadbali o wyjątkową atmosferę na trybunach. Fani Giallorossich przygotowali sektorówkę i głośno wspierali Francesco Tottiego, czym zwrócili na siebie uwagę także w mixed zone. Część obecnych tam osób podkreślała, jak silną, oddaną i znakomicie zorganizowaną społeczność kibiców w Polsce ma Roma.

Dla nas był to również dzień szczególny z jeszcze jednego powodu. Na meczu obecny był nasz przyjaciel Seweryn, którego wielu z Was dobrze już zna, a towarzyszyli mu jego rodzice. Było to nasze pierwsze spotkanie na żywo i trzeba przyznać, że był to moment wyjątkowo miły. Seweryn to niesamowicie inteligentny chłopak, pełen pasji i pozytywnej energii, a jego rodzice są wspaniałymi ludźmi. Cieszymy się, że wreszcie mogliśmy spotkać się osobiście.

Na zakończenie należą się również podziękowania organizatorom Galacticos Show Polska 2026 za możliwość uczestniczenia w wydarzeniu z poziomu loży prasowej. Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy do Pana Piotra Popowskiego za życzliwość, pomoc i profesjonalizm.

Autor: Kaisa/majkel

Komentarze

  • Marcin86
    26 kwietnia 2026, 21:27

    Świetna relacja. Szkoda, że mogłem tam być

  • SokoleOko
    26 kwietnia 2026, 22:48

    Faktycznie spotkałem kilka osób w barwach Romy – miło było wymienić kilka zdań :)
    Z graczy Romy jeszcze zdaje się miał być Maicon… Czy był? Nie wiem, część zmian była ogłaszana, większość nie. Generalnie organizatorom można sporo zarzucić – śmierdziało improwizacją i podejściem w stylu "mamy dużo pomysłów – wrzućmy wszystko i jakoś to będzie"…

    • majkel
      26 kwietnia 2026, 22:55

      Maicon był, z zapowiadanych gwiazd zabrakło Abbiatiego, Zanettiego, Juana Sebastiana Verona i chyba Quraresmy. A kibiców Romy było naprawdę sporo :)

    • SokoleOko
      27 kwietnia 2026, 09:02

      Tak, Quaresma był jeszcze jakiś czas temu na liście, ale nagle zniknął. Za to reszta wymienionych rzeczywiście była wymieniona w składach do samego końca.
      Czyli kolejne brawa dla organizatorów…

  • samber
    26 kwietnia 2026, 23:02

    Nie wiem czemu mają służyć takie imprezy oprócz zarabiania pieniędzy. Dziadki mają to raczej w dupie. Podpisują listę i do domu. Może niektórzy starzy przyjaciele pójdą przy okazji na kolację.

  • Ilcapitanototti1988
    27 kwietnia 2026, 07:08

    Ja chciałem choć raz zobaczyć Tottiego na boisku. Udało się. Resztę lepiej przemilczeć. Więcej na takie wydarzenie nie pojadę i nie polecam.