Roma wróciła do Champions League po siedmiu latach i wywiozła ze Stambułu remis 1:1. Oto najważniejsze wnioski po pierwszym europejskim meczu Giallorossich w tym sezonie.
To był jeden z tych meczów, po których trudno jednoznacznie zdecydować, czy bardziej cieszyć się z punktu, czy żałować utraconego prowadzenia. Roma przez sporą część spotkania wyglądała jak drużyna bardziej dojrzała, lepiej poukładana i zwyczajnie bardziej świadoma tego, co chce robić z piłką. Po przerwie dostała jednak mocne przypomnienie, że Champions League znacznie szybciej karze za kilka słabszych minut. Remis w Stambule nie zmienia ogólnego obrazu zespołu, ale odsłonił kilka rzeczy, które warto wyciągnąć na pierwszy plan.
01Remis w Stambule należy traktować jako zdobyty punkt, a nie stracone dwaRoma może żałować prowadzenia 1:0, ale trudno udawać, że przez całe 90 minut była drużyną wyraźnie lepszą. Po przerwie Fenerbahçe podniosło tempo, zaczęło wygrywać więcej pojedynków i kilka razy zmusiło Svilara do naprawdę poważnej pracy. Giallorossi mieli swoje momenty, ale równie dobrze mogli wracać z Turcji bez punktu. W takim kontekście 1:1 wygląda rozsądnie, zwłaszcza że był to pierwszy mecz Romy w Champions League od siedmiu lat i od razu rozegrany na bardzo wymagającym terenie, gdzie Turcy gwizdali jak halny w bacówce.02Początki drugich połów są już problemem Romy, a nie przypadkiemBrown trafił w 48. minucie, Ederson kilka dni wcześniej w 47. minucie. W poprzednim sezonie Roma Gasperiniego straciła między 46. a 60. minutą 10 bramek. Można raz powiedzieć o dekoncentracji, drugi raz o przypadku, ale przy takiej serii trzeba już szukać przyczyny. Najbardziej niepokojące jest to, że Roma potrafi bardzo dobrze wejść w spotkanie, a po przerwie wygląda czasem jak zespół potrzebujący ponownego rozruchu. W Champions League pięć takich minut może wystarczyć, żeby zepsuć 45 bardzo dobrych.03Svilar potwierdził, że jest bramkarzem na poziom Champions LeagueTo być może najprostszy, ale też najbardziej pocieszający wniosek. W Serie A Roma często kontroluje przebieg meczu na tyle, że Svilar przez długie fragmenty pozostaje poza centrum wydarzeń. W Stambule było inaczej i wtedy pokazał swoją wartość jeszcze wyraźniej. Interwencje przy próbach Muriqiego i Aktürkoğlu miały realny wpływ na wynik. W Europie potrzebujesz bramkarza, który nie tylko nie popełni błędu, ale raz czy dwa zrobi coś ponad standard. Svilar właśnie taki poziom prezentuje.04Balerdi jest dziś w lepszej formie od Manciniego i powinien grać od początkuMancini znów miał udział przy straconym golu i choć odpowiedzialności za tę akcję nie można zrzucać wyłącznie na niego, jego wyjście ze strefy było kosztowne. Balerdi po wejściu ponownie wyglądał natomiast bardzo pewnie. Był agresywny, zdecydowany i dobrze czytał grę. Argentyńczyk wykorzystuje kolejne minuty znacznie lepiej niż Mancini, który w ostatnich spotkaniach obniżył loty. Na dziś to Balerdi zasługuje na miejsce w podstawowej trójce obrońców.05Ndicka jest obecnie najlepszym obrońcą RomyMancini często nie ogarnia, Hermoso nie zawsze daje równie wysoki poziom, a Balerdi dopiero buduje swoją pozycję. Ndicka po prostu gra swoje. Przeciwko Fenerbahçe praktycznie wyłączył Muriqiego, a później nie dał się zdominować Lukaku. Nie potrzebował efektownych wślizgów ani desperackich interwencji, bo większość sytuacji czytał wcześniej. W tej chwili to właśnie od niego najłatwiej byłoby zacząć układanie defensywy.06Cristante pozostaje niezbędny niezależnie od konkurencji w środku polaMożna go lubić albo nie, można narzekać na tempo jego gry i brak efektowności, ale kolejni szkoleniowcy Romy dochodzą do tego samego wniosku: z Cristante drużyna funkcjonuje stabilniej. W Stambule dołożył gola, miał 111 kontaktów z piłką i wykonał 106 podań, z czego 91 celnych. Do tego pracował w odbiorze i utrzymywał strukturę środka pola. De Roon zwiększa konkurencję, ale na dziś nie wygląda jak zawodnik, który może wygryźć Cristante z jedenastki.07Roma nie może opierać środka pola wyłącznie na Koné i CristanteFrancuz opuścił boisko w 53. minucie z powodu problemu z kolanem i jego występ przeciwko Torino stoi pod znakiem zapytania. Pierwsze informacje nie brzmią alarmująco, ale sytuacja dobrze pokazuje, co czeka Romę w najbliższych miesiącach. Przy grze co kilka dni nie da się opierać całego środka pola wyłącznie na dwóch zawodnikach. Pisilli i de Roon nie mogą być traktowani tylko jako rezerwowi do zamykania meczów. Muszą regularnie przejmować większą część obciążeń.08Wahadła są obecnie najsłabszym elementem podstawowej jedenastkiRensch miał prawo być daleki od optymalnej dyspozycji, bo rozgrywał pierwszy mecz w sezonie, ale trudno było znaleźć w jego występie coś, co realnie podniosło jakość gry Romy. Wesley po drugiej stronie zgubił Browna przy golu, popełniał błędy z piłką i nadal nie przypomina zawodnika z najlepszych momentów poprzedniego sezonu. U Gaspa spadek jakości wahadeł to spadek jakości całej drużyny. Mają być jednym z jej głównych źródeł przewagi. W Stambule tego zabrakło.09Malen nie pasuje do roli lewego napastnikaDrugi mecz bez gola nie jest jeszcze żadnym problemem. Znacznie bardziej zastanawia sposób, w jaki Gasperini zaczął momentami wykorzystywać Holendra. Malen zaczął schodzić szeroko na lewą stronę i otrzymuje piłkę daleko od bramki, przez co traci część swoich największych atutów.
Komentarze
Przy bramce dla Fenerbache bardziej obwiniałbym Manciniego który odszedł od ostatniego zawodnika (Brown) żeby powstrzymać Greenwooda co było troche bez sensu. Co do caĺego spotkania to do zwyciestwa zabrakło nam około 30 cm( faul na Dybali przy lini 16 metra).
,,Rensch miał prawo być daleki od optymalnej dyspozycji, bo rozgrywał pierwszy mecz w sezonie, ale trudno było znaleźć w jego występie coś, co realnie podniosło jakość gry Romy"
Sam miałem ogromne wątpliwość i starałem się to wytłumaczyć kolegom na chacie,dziwne bo sam Gasp powiedział że dobrze wyglądał na treningach ale na treningach też dobrze wyglądają Nasze Biało Czerowne Orły na kanale łączy nas piłka.
Trening a rytm meczowy to dwa inne światy, Rencz wczoraj po prostu był …