Neil El Aynaoui, pierwszy transfer Romy w erze Gasperiniego i Massary, w obszernym wywiadzie opowiedział o swoich sportowych korzeniach, początkach kariery, adaptacji w nowym klubie i chęci przekonania do siebie krytyków.
ST. GEORGE’S PARK – Specjlanie dla LaRoma24.it (Matteo De Rose) – Z obozu przygotowawczego w St. George’s Park głos zabrał Neil El Aynaoui, pierwszy nabytek Romy w erze Gian Piero Gasperiniego i Frederica Massary. Marokański pomocnik trafił z RC Lens za 23 miliony euro plus 2 mln w bonusach i już w pierwszych sparingach pokazał się z dobrej strony, zbierając pochwały od trenera. W rozmowie poruszył wiele tematów – od swoich początków w roli napastnika, przez transfer do Romy i decyzję o wyłączeniu komentarzy na Instagramie po fali krytyki, aż po wymagania Gasperiniego i cele na ten sezon.
Urodziłeś się we Francji z matki Francuzki i ojca Marokańczyka, byłego mistrza tenisa. Pierwsze kroki w piłce stawiałeś jednak w Hiszpanii. Jak ten miks kultur i języków wpłynął na Twój rozwój? Czujesz się obywatelem świata czy jest jedno miejsce, które nazywasz domem?
— Niewątpliwie było to szczęście i traktuję to jako bogactwo. Od dziecka dorastałem w otoczeniu kilku języków, co pozwala mi komunikować się z ludźmi z różnych krajów i kultur. Miałem też szczęście wychować się w rodzinie sportowców, co od najmłodszych lat dawało mi świadomość, jak bardzo jestem uprzywilejowany.
W dzieciństwie trenowałeś piłkę nożną, tenis i koszykówkę. Czy był moment, kiedy myślałeś o pójściu w ślady ojca i postawieniu na tenis? Podobnie jak Edoardo Bove, który w młodości łączył te dwie dyscypliny, a później wybrał piłkę.
— Od małego kochałem sport w ogóle, ale pasja do piłki była zawsze wyjątkowa. To przyszło naturalnie. W mojej rodzinie nikt wcześniej nie grał w piłkę na poziomie profesjonalnym, ja byłem pierwszy. Ale tenis i koszykówka również bardzo mi się podobają.
Śledzisz je jako kibic?
— Tak. Uwielbiam sport w każdej formie, a tenis i koszykówkę w szczególności. Ale oglądam też inne dyscypliny – zarówno indywidualne, jak i drużynowe. Jestem prawdziwym pasjonatem sportu.
W juniorach Nancy grałeś jako napastnik. Kiedy przesunięto Cię do pomocy? Czy ta przeszłość w ofensywie pomaga Ci dziś pod bramką rywali? W zeszłym sezonie zdobyłeś 8 goli.
— To prawda, w dzieciństwie grałem wyżej i to bardzo mi się później przydało, bo wtedy rozwijałem swoje umiejętności ofensywne. Zmiana pozycji nastąpiła około 15. roku życia, kiedy trener przesunął mnie do środka pola. Od razu poczułem się tam dobrze, bo mogłem częściej być przy piłce. A doświadczenie z ataku pomaga mi dziś być skutecznym w obu polach karnych.
Negocjacje w sprawie Twojego transferu zbiegły się w czasie z rozmowami o pozyskaniu Richarda Riosa. W tym okresie pojawiły się nieprzychylne komentarze na Twoim profilu na Instagramie, po czym wyłączyłeś możliwość ich dodawania. Jak to przeżyłeś? Czy pomyślałeś wtedy, że Roma to zły wybór?
— Absolutnie nie. Kiedy interesuje się tobą tak wielki klub jak Roma, możesz być tylko dumny i szczęśliwy. Otrzymałem też wiele pozytywnych wiadomości w mediach społecznościowych. Komentarze wyłączyłem na radę ojca. Teraz skupiam się tylko na tym, by pracować jak najciężej i zmienić opinię tych, którzy krytykowali mnie jeszcze przed przyjazdem.
W Lens grałeś z Mathew Ryanem, który miał epizod w Romie. Rozmawialiście o tym klubie?
— Tak, zanim jeszcze dowiedziałem się o zainteresowaniu Romy, rozmawiałem z nim o jego doświadczeniach tutaj. Zawsze mówił o mieście, klubie i tym, co reprezentuje, w samych superlatywach. Potem, przypadkiem, doszło do mojego transferu.
Dwa sezony temu w Lens pracowałeś z Franckiem Haise’em. Część jego zasad gry jest podobna do tych Gasperiniego – pressing jeden na jednego, dośrodkowania z boku na bok… Czy to doświadczenie pomaga Ci w adaptacji?
— Tak, zdecydowanie. Gra u Haise’a ułatwia mi wejście w system Gasperiniego. To styl dynamiczny, wymagający biegania, który dobrze pasuje do moich cech.
Jakie wymagania najczęściej podkreśla Gasperini?
— Chce piłkarzy, którzy w każdym meczu dają z siebie maksimum – serce, wysiłek, determinację. Mają być gotowi biegać i poświęcać się dla koszulki.
Czego kibice mogą się po Tobie spodziewać?
— Dokładnie tego, co powiedziałem: zawsze dam z siebie wszystko, będę grał z sercem i walczył o tę koszulkę w każdym meczu.
Kiedy uznasz sezon za udany?
— Skupiam się na krótkim terminie, patrzę z dnia na dzień. Teraz myślę o meczu w sobotę. To najlepszy sposób na poprawę. Oczywiście celem jest zajęcie jak najwyższego miejsca i zdobywanie trofeów, ale można to osiągnąć tylko pracując dzień po dniu.
Komentarze
Mnie rozwala że gość w 3155 minut grania w Ligue 1 (ekwiwalent niecałego sezonu granego od A do Z) jako defensywny pomocnik strzelił 9 bramek i zanotował 4 asysty. Niewątpliwie coś tam potrafi ;) Faktycznie może być tu widać jego doświadczenia z młodości jako snajpera. Mam nadzieję że pod Gaspem rozkręci się na całego.
Za mecze w Anglii, to jego pismaki chwalą najbardziej. W sumie to się chyba zgadzam.