Po porażce z Napoli Roma musi jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę, a na Sardynię możliwe, że nie wybierze się Paulo Dybala.
W niedzielę Giallorossi zagrają na Sardynii z Cagliari. Gian Piero Gasperini ma kilka dni, by ustalić skład i znaleźć rozwiązania dla problematycznej ofensywy.
Największą niewiadomą pozostaje stan zdrowia Paulo Dybali. Argentyńczyk od początku tygodnia zmaga się z gorączką i już kilka dni z rzędu opuścił treningi w Trigorii. Choć sztab medyczny Romy nie mówi o poważnych obawach, każdy kolejny dzień bez zajęć zmniejsza szanse, że Joya wystąpi w niedzielnym spotkaniu od pierwszej minuty. Gasperini liczy, że Dybala dołączy do grupy jeszcze dziś, ale decyzja o jego ewentualnym występie zapadnie dopiero w przeddzień meczu.
Jeśli Dybala nie będzie gotowy, szkoleniowiec Romy ma kilka wariantów w zanadrzu. Najbardziej prawdopodobny zakłada przesunięcie Matíasa Soulé bliżej środka ataku i ustawienie Tommaso Baldanziego szerzej, na prawej stronie. To rozwiązanie było już testowane wcześniej.
Wobec nieobecności Artema Dowbyka (który dopiero rozpoczął indywidualne treningi po kontuzji), alternatywą pozostaje także Evan Ferguson. Irlandczyk wystąpił od początku w meczu z Napoli, jednak nie zdołał wywrzeć większego wpływu na grę i tym razem jego obecność w wyjściowym składzie stoi pod znakiem zapytania.
Bez rewolucji w obronie
W formacji defensywnej nie są spodziewane większe zmiany — trójka Hermoso – Ndicka – Mancini powinna zachować swoje miejsce w podstawowym składzie. W drugiej linii niemal pewni gry są Soulé i Pellegrini, a El Shaarawy tradycyjnie może być jokerem z ławki.
Roma po meczu z Cagliari uda się na inną wyspę, tym razem do Szkocji, gdzie w czwartek zmierzy się z Celtikiem w Lidze Europy. Z tego powodu Gasperini prawdopodobnie będzie rotował składem, ale nie należy się spodziewać rewolucji. Najważniejszy cel na ten moment to zdobyć trzy punkty na Sardynii i odzyskać pewność siebie po trudnym tygodniu.
Komentarze
Czasem to się zastanawiam, jakim cudem Paulo Dybala jeszcze żyje? To musi być opatrzność. Ten człowiek, jak nie jest chory, to trzeba bić w dzwony i ogłaszać Święto Lasu! Kiedy ta żenująca historia się wreszcie skończy?
To fakt w sumie. On jak nie kontuzjowany to teraz chory. Fajne życie mają Ci milionerzy…