Roma od lat krąży wokół wielkości, ale zbyt rzadko naprawdę ją chwyta. To nie jest historia jednej przyczyny, lecz całego splotu błędów, braków i pecha, który z uporem wraca.
Zacznijmy od uczciwego wyznania: na pytanie postawione w tytule nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem ani jedną statystyką. Możemy analizować średnią punktów, bilans bramkowy, posiadanie piłki, skuteczność przeciwko czołówce, ale żadna liczba nie wyjaśni do końca, dlaczego Roma od lat rozbija się o niewidzialny sufit. Dane pomagają zrozumieć część problemu, lecz nie potrafią opisać całego bólu. Mimo to warto spróbować uchwycić wzory, które powracają zbyt często, by uznać je za przypadek.
Po scudetto z 2001 roku Roma rozwinęła niemal niezwykły talent do zajmowania miejsca tuż za szczytem. Od tamtego triumfu giallorossi kończyli sezon na drugim miejscu aż dziewięć razy. Szczególnie wymowny był okres od sezonu 2001/02 do 2009/10, gdy aż sześciokrotnie zajmowali drugą lokatę. Trzeba też przypomnieć trzy kolejne sezony zakończone za Interem, co dla wielu romanistów pozostaje jednym z najbardziej frustrujących rozdziałów XXI wieku. Do tego dochodzą jeszcze dwa trzecie miejsca za kadencji Luciano Spallettiego i Eusebio Di Francesco. W efekcie całe ostatnie ćwierćwiecze Romy to długa seria sezonów, po których zostaje nie tyle duma, ile raczej pytanie: „tak, ale co by było, gdyby…”.
Ten problem nie dotyczy zresztą wyłącznie walki o scudetto. Roma regularnie ma kłopoty także w bezpośrednich starciach z rywalami walczącymi o Ligę Mistrzów. Inter, Juventus, Napoli, a w ostatnich latach nawet Atalanta – właśnie z drużynami z górnej połowy tabeli Roma najczęściej nie potrafi znaleźć tej różnicy, która na koniec sezonu decyduje o wszystkim.
Pierwszym i chyba najbardziej oczywistym powodem pozostaje chroniczna niestabilność organizacyjna. To problem, który ciągnie się przez dekady. Już w analizach poświęconych karierze Francesco Tottiego zwracano uwagę, że słowo „stabilność” w pozytywnym znaczeniu niemal nigdy nie szło w parze z Romą. Od debiutu Tottiego w 1993 roku do końca jego kariery klub przeszedł przez siedemnastu trenerów i siedmiu prezesów. Tylko sześciu z tych szkoleniowców utrzymało się na stanowisku dłużej niż sezon. A od odejścia Tottiego licznik nadal rośnie.
Wystarczy spojrzeć na okres od sezonu 2010/11 do 2025/26. Zamiast ciągłości Roma miała serię kolejnych zmian: właścicielskich, menedżerskich i sportowych. To właśnie taki krajobraz sprawiał, że klub co chwilę zaczynał budowę od nowa. Najlepiej widać to w prostym zestawieniu.
| Obszar | Nazwisko / funkcja | Okres |
|---|---|---|
| Właściciele / prezesi | Rosella Sensi | 2008 – marzec 2011 |
| Roberto Cappelli | marzec 2011 – sierpień 2011 | |
| Thomas DiBenedetto | 2011 – 2012 | |
| James Pallotta | 2012 – 2020 | |
| Dan Friedkin | od 2020 | |
| Dyrektorzy zarządzający / CEO | Claudio Fenucci | 2011 – 2012 |
| Italo Zanzi | 2013 – 2016 | |
| Umberto Gandini | 2016 – 2018 | |
| Guido Fienga | 2019 – 2021 | |
| Pietro Berardi | 2021 – 2023 | |
| Lina Souloukou | 2023 – 2024 | |
| Lorenzo Vitali | koniec 2024, tymczasowo | |
| Maurizio Lombardo | początek 2025 – obecnie | |
| Trenerzy | Claudio Ranieri | 2009 – luty 2011 |
| Vincenzo Montella | luty 2011 – czerwiec 2011 | |
| Luis Enrique | 2011 – 2012 | |
| Zdeněk Zeman | 2012 – luty 2013 | |
| Aurelio Andreazzoli | luty 2013 – czerwiec 2013 | |
| Rudi Garcia | 2013 – styczeń 2016 | |
| Luciano Spalletti | styczeń 2016 – 2017 | |
| Eusebio Di Francesco | 2017 – marzec 2019 | |
| Claudio Ranieri | marzec 2019 – czerwiec 2019 | |
| Paulo Fonseca | 2019 – 2021 | |
| José Mourinho | 2021 – styczeń 2024 | |
| Daniele De Rossi | styczeń 2024 – wrzesień 2024 | |
| Ivan Jurić | wrzesień 2024 – listopad 2024 | |
| Claudio Ranieri | listopad 2024 – czerwiec 2025 | |
| Gian Piero Gasperini | od lipca 2025 | |
| Dyrektorzy sportowi / techniczni | Daniele Pradè | do czerwca 2011 |
| Walter Sabatini | 2011 – 2016 | |
| Ricky Massara | 2016 – 2017 | |
| Monchi | 2017 – 2019 | |
| Ricky Massara | 2019 | |
| Gianluca Petrachi | 2019 – 2020 | |
| Tiago Pinto | 2021 – luty 2024 | |
| Florent Ghisolfi | 2024 – 2025 | |
| Ricky Massara | od czerwca 2025 |
W takim otoczeniu naprawdę trudno zbudować ciągłość. Trudno oczekiwać, by klub stale walczył o najwyższe cele, skoro co chwilę zmieniają się nie tylko twarze, lecz także wizje, metody pracy i priorytety. Roma zbyt często przypomina klub, który nie rozwija jednego projektu, tylko bez końca wymienia kolejne.
Drugim problemem jest niedobór piłkarzy naprawdę robiących różnice. To już trudniej zmierzyć, ale można próbować. Jeśli przez „piłkarza robiącego różnicę” rozumiemy zawodnika, który mógłby grać od pierwszej minuty w największych klubach Włoch i Europy, to Roma w ostatnich piętnastu latach miała ich po prostu zbyt mało. Wystarczy spojrzeć na wyróżnienia indywidualne. W Gran Galà del Calcio, czyli włoskiej drużynie sezonu, od 2010 roku znalazło się tylko sześciu zawodników Romy: Mehdi Benatia, Radja Nainggolan, Miralem Pjanić, Alisson Becker, Aleksandar Kolarov i Mile Svilar. Łącznie dało to dziewięć nominacji przez piętnaście sezonów. Dla porównania Juventus miał ich 45, Inter 31, Napoli 24, Milan 22. Nawet Atalanta, która naprawdę weszła do krajowej czołówki dopiero około 2016 roku, jest tuż za Romą.
Na poziomie globalnym wygląda to jeszcze skromniej. Zero obecności w FIFPRO World XI. Tylko jeden głos w plebiscycie Złotej Piłki dla Alissona, który w 2018 roku zajął 17. miejsce, i to jeszcze po sezonie, który częściowo rozegrał już jako piłkarz Liverpoolu. Roma wypromowała wielu dobrych i bardzo dobrych graczy, ale poza Alissonem, Salahem czy Rüdigerem, którzy zresztą zostali sprzedani bardzo szybko, niewielu piłkarzy Romy stało się obiektem natychmiastowego pościgu największych marek. A trudno na stałe wejść do elity bez elitarnych piłkarzy.
Trzecim elementem układanki jest sposób wydawania pieniędzy. Roma pozostaje klubem z szerokiej czołówki światowej pod względem wartości marki i przychodów. Nie jest może na poziomie klubów państwowych czy absolutnej północnowłoskiej arystokracji, ale zwykle ma wystarczające możliwości, by sięgać po realistyczne cele transferowe. Problem w tym, że kiedy wydaje dużo, zbyt często wydaje źle.
Najlepiej widać to na liście dużych transferów. Owszem, można znaleźć na niej ruchy, które coś dały drużynie, ale jako całość to zestawienie bardziej pokazuje chaos niż skuteczność. Zamiast budowania kapitału sportowego Roma bardzo często po prostu kumulowała kosztowne półtrafienia albo zwykłe pomyłki.
| Zawodnik | Kwota transferu |
|---|---|
| Patrik Schick | 42,0 mln euro |
| Tammy Abraham | 41,0 mln euro |
| Artem Dowbyk | 30,5 mln euro |
| Leonardo Spinazzola | 29,5 mln euro |
| Bryan Cristante | 27,0 mln euro |
| Steven Nzonzi | 26,7 mln euro |
| Marash Kumbulla | 26,5 mln euro |
| Matías Soulé | 25,6 mln euro |
| Javier Pastore | 24,7 mln euro |
| Juan Iturbe | 24,5 mln euro |
| Gianluca Mancini | 24,0 mln euro |
| Pau López | 23,5 mln euro |
| Enzo Le Fée | 23,0 mln euro |
| Robinio Vaz | 22,0 mln euro |
| Amadou Diawara | 21,0 mln euro |
| Grégoire Defrel | 20,0 mln euro |
Łączny monitorowany wydatek wyniósł 297,9 mln euro. Odzyskano 117,0 mln euro. Zrealizowana strata to 158,9 mln euro. To nie są pojedyncze pomyłki, lecz cały system błędów, który potem wraca w kolejnych oknach transferowych.
A te pomyłki stają się jeszcze poważniejsze, jeśli spojrzeć na ogólną sytuację finansową klubu. Według danych przychodowych za sezon 2022/23 Juventus wygenerował 432 miliony euro, Milan 385, Inter 379, Napoli 267, Roma 215, a Atalanta 195. Roma nadal należy do włoskiej czołówki, ale nie ma takiej przewagi nad resztą, by móc bezkarnie przepalać kolejne duże transfery. Gdy inwestycje nie wypalają, klub od razu to odczuwa. I koło zaczyna się od nowa: zmiana trenera, nowy dyrektor, nowa wizja, kolejne wydatki, kolejne niespełnione oczekiwania.
A może więc naprawdę Roma jest przeklęta? To pytanie brzmi jak żart, ale powraca z uporem godnym lepszej sprawy. Bo jeśli spojrzeć na listę ludzi, którzy w ostatnich latach przewinęli się przez klub, trudno powiedzieć, że Roma nie próbowała wszystkiego. Młodzi trenerzy, doświadczeni trenerzy, byli piłkarze, uznani dyrektorzy sportowi, wybitni menedżerowie, dwaj amerykańscy miliarderzy jako właściciele. Klub szukał odpowiedzi w każdym możliwym miejscu. I za każdym razem czegoś brakowało. Czasem jednego punktu. Czasem jednej bramki. Czasem jednej decyzji. Czasem po prostu odrobiny szczęścia.
Można więc mówić o niestabilności, o złym wydawaniu pieniędzy, o braku piłkarzy z najwyższej półki, o ograniczeniach finansowych w porównaniu z konkurencją. Wszystko to jest prawdą. Ale być może najtrudniejsze w Romie jest właśnie to, że każda z tych odpowiedzi wydaje się tylko częściowa. Żadna nie tłumaczy wszystkiego. A razem tworzą krajobraz klubu, który niemal zawsze jest blisko, lecz zbyt rzadko naprawdę wpada na metę.
Dlaczego więc Roma tak często zatrzymuje się tuż przed chwałą? Czy to kwestia zawodników, zarządzania, pieniędzy, czy może losu? Najuczciwsza odpowiedź brzmi: wszystkiego po trochu. I właśnie dlatego ten ból jest tak trudny do zniesienia. Bo skoro nie ma jednej przyczyny, nie ma też jednego prostego lekarstwa.
Źródło artykułu: Chiesa Di Totti
Komentarze
W skrócie- notoryczny brak kasy na zatrzymanie lub zakup gwiazd. I wiara, że wszystko ogarnie trener.
No właśnie po pieniądzach wydanych na transfery, wynagrodzenia i prowizje nie bardzo widać tego braku kasy. Tu poszły całkiem spore pieniądze jak na Serie A.
Z tym że np. transfer Spinazoli to był oczywisty przekręt finansowy i rozliczenie kartą zawodnika, więc te liczby nie zawsze tyle samo ważą. Mistrzem w kombinowaniu to był Sabatini i jego liczby trzeba brać w szerszym kontekście. Faktem jest że w miarę równomiernie budowany zespół rozbroił nam Monchi i po nim to już są jakieś histeryczne transfery, lapanie tzw. okazji. Po Sabatinim to chyba nikt nie wiedział co robi, nie miał jakiejś wizji i nasi DS wyglądali jak ślepa kura łapiąca do dzioba co popadnie – czasem ziarno się trafi, ale przeważnie kamienie.
Podobnie wycenę Diawary trzeba rozpatrywać razem z wyceną Manolasa w stronę Napoli.