W poniedziałek Roma zamknie rok 2025 domowym spotkaniem przeciwko Genoi. Ikona giallorossich wraca na Olimpico jako rywal i nie ukrywa, że to będzie dla niego wyjątkowe spotkanie.
Daniele De Rossi, trener Genoi, w kilku ostatnich wypowiedziach dla DAZN i „La Domenica Sportiva” mówił o powrocie na Stadion Olimpijski w roli przeciwnika. Zebraliśmy jego wypowiedzi na temat nadchodzącego spotkania:
Gdy zostałeś trenerem Genoi, od razu sprawdziłeś w kalendarzu, kiedy zagrasz z Romą?
– Tak, sprawdziłem, kiedy będę grał z Romą i z Lazio (śmiech).
To pewnie zupełnie inny rodzaj oczekiwania niż przed zwykłym meczem.
– To bardzo szczególne uczucie. Jako dziecko przeżywasz to inaczej, jako chłopak z akademii jeszcze inaczej, jako piłkarz to jest ogień, a jako trener… to jest wręcz szaleństwo.
Powiedziałeś też coś, co najlepiej pokazuje, jak mocno nadal jesteś związany z Romą.
– Przez całe życie, każdego dnia, zawsze chciałem, żeby Roma wygrywała. To jest w tym wszystkim najbardziej zabawne.
A teraz, paradoksalnie, musisz robić odwrotnie.
– Przez tydzień będę musiał pracować nad tym, żeby Roma przegrała…
Jak to w ogóle brzmi dla ciebie – przygotowywać się do meczu, „życząc” porażki Romie?
– To jest przeciw naturze. Mówiłem o tym kilka dni temu: pracować tydzień, mając w głowie, że Roma ma przegrać… to dla mnie nienaturalne. Ale prędzej czy później musiało się to wydarzyć, bo to jest praca, którą wybrałem.
Masz już wyobrażenie, co poczujesz, gdy wejdziesz na Olimpico jako rywal?
– Nie mam pojęcia, bo nigdy nie byłem w tym stadionie „po drugiej stronie”. Wiem tylko, że mam mecz do przygotowania i mecz, który muszę spróbować wygrać. To będzie dla mnie pierwszy raz.
Wierzysz, że kibice Romy przyjmą cię owacją?
– Nie wiem, co zrobią. Roma teraz „leci” wysoko.
A jeśli nie będzie braw?
– Nawet jeśli ich nie będzie, ja wiem, co oni do mnie czują. Ten stadion zawsze mi to pokazywał – nawet w trudniejszych momentach. Kibice muszą czuć się wolni: mogą przez raz mi nie kibicować, mogą nie wstać. To absolutnie nic nie zmienia między mną a nimi.
Da się pogodzić fakt, że trybuny będą przeciwko tobie, z twoją własną historią w Romie?
– Ja zaakceptuję, że oni będą mi „kibicować przeciw”, a oni zaakceptują, że przez 90 minut będziemy po przeciwnych stronach. Nie wrogami, ale po drugiej stronie.
Brzmi jak bardzo osobisty moment.
– Myślę, że to będzie piękne. To jak spotkanie po latach z pierwszą wielką miłością – starą miłością, wielką miłością. Będzie miło się przywitać. Ale w trakcie meczu nie będzie miejsca na sentymenty.
A po meczu?
– Po meczu myślę, że zrobię rundkę, żeby ich pozdrowić.
W ostatnim meczu z Atalantą też było widać, że mocno żyjesz każdym szczegółem. Jak zareagowałeś na gola w końcówce?
– Ten gol w ostatniej chwili złamał mi serce, ale to jest mój zespół. Jestem dumny: wchodzę do szatni i mówię, że to jest moja drużyna.
Masz już w głowie, jak podejdziesz do Roma–Genoa od strony emocji?
– Przygotuję ten mecz z dużą chłodną głową, ale nie mogę zagwarantować, jaki efekt zrobi na mnie wejście na Olimpico w innych barwach. Te barwy będę reprezentował bez oszczędzania nawet centymetra zaangażowania.
Komentarze
„Przez tydzień mam pracować, żeby Roma przegrała. To jest wbrew naturze”
Haha. Grande Daniele !
Rozbawił i rozczulił mnie ten wywiad. Cały DDR ^^
I to są właśnie Romaniści, to są ludzie którzy tworzą ten klub. Gdziekolwiek będą są zawsze wierni. Taki jest Ranieri. Taki jest De Rossi. Conti. Totti ale on ma teraz inną pracę więc to inna historia.