El Aynaoui w reprezentacji stał się punktem odniesienia, ale Roma wciąż czeka na ujrzenie pełnej skali jego talentu.
Il Romanista – C. Ciotti | Neil El Aynaoui wraca do Rzymu z uśmiechem i dorobkiem dwóch goli zdobytych podczas zgrupowania reprezentacji Maroka. Najpierw trafił w meczu towarzyskim z Ekwadorem, mimo że wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego, a następnie zdobył bramkę przeciwko Paragwajowi. W obu spotkaniach wyszedł w podstawowym składzie w ustawieniu 4-2-3-1 przygotowanym przez nowego selekcjonera Mohameda Ouahbiego.
Maroko widzi w nim filar
Drugie trafienie szczególnie dobrze pokazuje jego walory. Padło na stadionie Bollaert-Delelis, a więc na obiekcie Lens, gdzie wcześniej występował przed przejściem do Romy. El Aynaoui wbiegł z głębi pola aż do centrum pola karnego, wykorzystał lukę pozostawioną przez obrońców i idealnie zamknął dośrodkowanie Achrafa Hakimiego z prawej strony, uderzając lewą nogą z pierwszej piłki.
To obraz spójny z tym, co pokazał wcześniej podczas Pucharu Narodów Afryki. Choć finał z Senegalem został później rozstrzygnięty poza boiskiem, sam turniej potwierdził jego znaczenie dla kadry. Od debiutu w reprezentacji Maroka we wrześniu, przez turniej rozgrywany między grudniem a styczniem, El Aynaoui stał się stałym elementem środka pola. W samym Pucharze Narodów Afryki rozegrał 7 spotkań i uzbierał 690 minut. Jego występy były wypełnione zarówno kreowaniem gry z głębi, jak i przechwytami, co daje pełniejszy obraz zawodnika, który latem trafił do Romy.
Pod wodzą poprzedniego selekcjonera zaczynał jako prawy środkowy pomocnik w ustawieniu 4-3-3 w meczach z Komorami i Mali, tworząc linię pomocy z Amrabatem i Ounahim. W kolejnych spotkaniach aż do finału grał już jako najgłębiej ustawiony pomocnik, mając obok siebie Saibariego i El Khannoussa.
W Romie czas na nowy impuls
Do Romy wraca jednak zawodnik, który w ostatnim czasie sprawiał wrażenie rozkojarzonego, czego przykładem był choćby stały fragment gry oddany Juventusowi, i mniej dynamicznego. Wzrost formy widoczny przed wyjazdem na turniej wyhamował. A przecież jeszcze przed Pucharem Narodów Afryki El Aynaoui był faktycznie jednym z podstawowych piłkarzy Gasperiniego, co sam trener podkreślał więcej niż raz, i z czasem naprawdę wypracował sobie miejsce w rotacji.
Oczywiście nie było łatwo rozbić ustabilizowany duet Cristante–Koné, na którym Gasperini opierał się od początku sezonu i który był jednym z fundamentów defensywnej solidności Romy, przynajmniej do początku 2026 roku. Mimo to El Aynaoui uzbierał 650 minut w Serie A i dołożył asystę przy golu Fergusona przeciwko Cremonese. W Lidze Europy jego dorobek jest jeszcze większy, bo wynosi 712 minut. Właśnie w tych rozgrywkach, na Olimpico w meczu z Midtjylland, zdobył bramkę po wejściu w pole karne i strzale z woleja prawą nogą po podaniu Çelika, po raz kolejny pokazując swoje możliwości.
Później przyszły Puchar Narodów Afryki i rozwój Pisillego, który ostatnio częściej wybierany był przez trenera. Teraz jednak moment znów wydaje się sprzyjający El Aynaouiemu. Kontuzja Koné, słabszy okres Cristantego i problemy Romy w ofensywie tworzą dla niego realną szansę. Już od wielkiego meczu z Interem może na nowo zacząć budować swoją pozycję i spróbować ponownie złapać nić rozwoju, która została przerwana.
Komentarze
Koleś ewidentnie utalentowany, w reprezentacji wyglądał świetnie już na Pucharze Narodów Afryki, technicznie fajnie też jest ale czegoś mu u nas brakuje, tylko czego?