Oficjalnie Gian Piero Gasperini po meczu z Lecce nie pojawił się przed kamerami z powodu problemów z głosem.
Po zwycięstwie 1:0 z Lecce miało być trochę oddechu. Trzy punkty, pogoń za czołówką, przynajmniej chwilowe uspokojenie nastrojów. Zamiast tego pozostało wrażenie, że w Romie nawet wygrana nie potrafi już przykryć napięcia, które narasta od tygodni. Bo jeśli na zewnątrz usłyszeliśmy ciszę, to według tego, co zaczęło krążyć po korytarzach Olimpico, w środku wcale cicho nie było.
Oficjalna wersja mówi o chwilowej niedyspozycji, która uniemożliwiła trenerowi występ przed mikrofonami. Jednak relacje płynące z otoczenia klubu sugerują coś znacznie bardziej złożonego. Według doniesień włoskiej prasy w szatni ton wcale nie opadł – przeciwnie, miał wyraźnie wzrosnąć. I właśnie ten kontrast wydaje się dziś najciekawszy: cisza na zewnątrz, podniesione głosy w środku. Jakby Gasperini postanowił nie mówić publicznie tylko dlatego, że wszystko, co naprawdę chciał powiedzieć, wybrzmiało już wcześniej i gdzie indziej.
Zresztą sam sposób, w jaki opuścił stadion, również nie wyglądał na zwykły epizod zdrowotny. Szybkie wyjście, nerwowość, brak jakiegokolwiek zatrzymania się przy mediach: to bardziej obraz człowieka po kolejnym trudnym dniu niż trenera, który po prostu zdarł gardło. Tym bardziej że już w piątek w Trigorii miało dojść do spotkania z udziałem właścicieli, podczas którego Gasperini został poproszony o większą powściągliwość w komunikacji. O ton niższy, o mniej ekspresji, o spokojniejsze zarządzanie napięciem. Jeśli tak rzeczywiście było, to można odnieść wrażenie, że trener zastosował się do tej sugestii w sposób dosłowny, ale zarazem przewrotny. Skoro kazano mu mówić mniej, wybrał całkowite milczenie.
Do obrazu tej sytuacji dochodzą jeszcze słowa Frederica Massary z przedmeczowej rozmowy w DAZN. Dyrektor sportowy, pytany o liczne absencje, odpowiedział rzeczowo: kontuzje zdarzają się wszystkim, Roma ma wystarczające zasoby, by sobie poradzić. W warstwie literalnej – nic kontrowersyjnego. W warstwie ukrytej – jasny sygnał, że klub nie chce słuchać kolejnych alibi. I właśnie ten ton, jak wynika z przecieków, nie miał przypaść Gasperiniemu do gustu.
To zresztą nie pierwszy raz, gdy między trenerem a klubowym pionem sportowym pojawiają się tarcia. Pierwszy sezon Gasperiniego w Romie właściwie od początku naznaczony jest frustracją związaną z mercato. Od niespełnionych oczekiwań wokół Sancho i Fabio Silvy, przez kolejne rozczarowania przy nazwiskach takich jak Raspadori czy Zirkzee, trener regularnie dawał do zrozumienia, że nie dostał wszystkich narzędzi, których potrzebował. Przyjście Malena na moment poprawiło atmosferę, bo zbiegło się z lepszym okresem drużyny i powrotem marzeń o Lidze Mistrzów. Ale marzec wszystko znów rozregulował: ligowe wyhamowanie, odpadnięcie z Ligi Europy i powrót starych pretensji.
Dziś najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy Gasperini miał chrypę. Pytanie brzmi, czy w Romie nadal istnieje wspólny język między trenerem a ludźmi odpowiedzialnymi za budowę drużyny. Bo do końca sezonu ten projekt można jeszcze dociągnąć. Awans do Ligi Mistrzów wciąż pozostaje realnym celem, zwłaszcza po zwycięstwie z Lecce i zrównaniu się punktami z Juventusem. Como również nie odjechało daleko. Sportowo wszystko jeszcze da się uratować.
Ale czym innym jest dokończyć sezon, a czym innym wejść w kolejny z tym samym bagażem niedopowiedzeń, uraz i wzajemnych pretensji. Piątkowe spotkanie miało podobno tymczasowo odłożyć napięcia na bok. Odłożyć – nie rozwiązać. I właśnie dlatego końcówka rozgrywek będzie dla Romy testem podwójnym. Nie tylko piłkarskim, lecz także instytucjonalnym.
Komentarze
Oby został i zbudował silna Rome jak zbudował silną Atalantę. Wiadomo ze sam trener to nie wszystko ale ja jednak w tego chłopa wierzę. Ciesze sie ze nie chowa glowy w piasek i nie mowi ze deszcz pada jak pluja mu w twarz. Oby dostał klocki jakie uwaza za niezbedne do budowy mocnego klubu.
Obawiam się, że to mogą być jego ostatnie mecze. Oprócz oczywistych spraw jak wyniki, zapewnienia na nowy sezon itd. Duże znaczenie będzie miało czy któryś z wielkich klubów będzie miał wolną posadę, jeśli Inter przegra mistrz czy Juve LM to nie wiem czy nie będą próbować dogadać się z Gaspem.
Nie ma szans. To koniec. Nie wiadomo tylko czy juz czy po sezonie. De Zerbi juz czeka
Imho Gasperini czuje się oszukany.
Klub mem
Chociaż nie byłem wielkim zwolennikiem zatrudnienia Gaspa, to jego zwolnienie teraz byłoby kpiną i pokazałoby, że Frytki może i ogarniają biznes, ale nie prowadzenie klubu. Znowu kończymy wielki kilkuletni projekt przed końcem sezonu? Tak się nic nie zbuduje
Gasp ma rację. Od samego początku mówił jasno czego chce. Klub musial to wiedzieć gdy go wybierał. Po przyjściu tez dawał id razu znać kogo potrzeba i dupa. W zimie też. Skoro chcieli inny projekt to trzeba bylo zatrudnić nowego trenera.
A teraz gdy w wyniku zmęczenia i kontuzji kluczową rolę odgrywa szeroka i użyteczna ławka my mamy juniorów z kilkoma ogonami w seniorskiej piłce
Zmiana trenera nie ma sensu. To by oznaczało, że cały ten rok i mercato nie miały żadnego sensu. No chyba, że zatrudnimy trenera o podobnej filozofii futbolu i myśli taktycznej, czyli… Ivan Juric chapter number two 😀
W tej całej sytuacji wychodzi na to że jednak Gasperini ma racje, żaden trener niczego tu nie zdziała jak nie dostanie odpowiednich piłkarzy. Ja mam wrażenie że kolejny DS jest tyle samo warty co poprzedni czyli gówno. Zwolnili Jose bo mówił prawdę jak wygląda praca w Romie, zwolnili DDRa to miał kilka słabszych meczy, teraz biorą na widelec starego wygę Gaspa bo gada jak jest … jak go zwolnią to żaden projekt się nie uda. Bo jeśli nie dostanie nie narzędzi i czasu to nikt tutaj niczego nie zbuduje.
Zwolnienie Gaspa nie ma absolutnie żadnego sensu. W sumie chyba jedyne czego sobie życzyliśmy to żeby dostał czas na budowę tego zespołu. A to, że będzie gadał, że go coś boli to przecież każdy wiedział od początku? Może każdy poza Frytkami… Nie wiem co mu naobiecywali, ale domyślam się, że układ był inny niż wygranie cinqecento sezonu F1?
No jest nerwowo, ten remis z Juve moim zdaniem kosztował Romę LM, bo teraz musimy znów patrzeć na innych a nie na sobie. Gasp raczej zostanie i Massara też nawet przy kolejnym sezonie bez LM a z LE. Byłbym zdziwiony jak będzie inaczej.
Jak się zatrudnia Gaspa to wiadomo że będą tarcia. Przedwczesne wydają mi się natomiast doniesienia o jego odejściu. On ma taki sposób komunikacji co nie znaczy że jest idiotą i nie wiedział jak tu przychodził że nie dostanie w pierwszym sezonie kadry gotowej na już. Sam mówił o tym że wybrał Romę bo to większe wyzwanie a teraz miałby uciekać bo kadra ma braki.
Mimo bardzo dużej liczby porażek to uważam że kolejny sezon powinien dostać. Gasp to nie jest nowa miotła a pewna filozofia gry do której potrzebny jest czas.