Czas na De Roona

Uraz kolana Bryana Cristante może otworzyć drogę do pierwszego składu zawodnikowi, którego Gasperini zna lepiej niż ktokolwiek inny.

fot. © asroma.com

Przerwa reprezentacyjna miała dać Romie chwilę oddechu, a przyniosła kolejny kłopot w środku pola. Bryan Cristante znów musi pauzować, a jego występ w najbliższym meczu ligowym stoi pod dużym znakiem zapytania. W kolejce po szansę ustawił się już Marten De Roon, weteran, który z Gasperinim przeszedł niemal wszystko.

Cristante znowu w gabinecie

Najpierw ból w odcinku lędźwiowym, przez który Cristante nie mógł odpowiedzieć na powołanie do reprezentacji Włoch, teraz lekkie zapalenie kolana. Sztab medyczny oceni jego stan w najbliższych godzinach, ale udział w niedzielnym meczu z Como, zaplanowanym na 11 października, jest mocno zagrożony.

Prognozy co do długości przerwy wyraźnie się różnią. Według Leggo w Trigorii panuje optymizm i pomocnik ma szansę zdążyć na spotkanie z zespołem Fàbregasa. Corriere della Sera pisze natomiast, że Cristante może pauzować nawet 3 tygodnie, co postawiłoby pod znakiem zapytania również jego występy przeciwko Realowi Madryt i Genoi.

Dla Gasperiniego to spory problem, bo Cristante był dotąd jego najczęściej wykorzystywanym zawodnikiem z pola. Do wyjazdu nad jezioro zostało jednak ponad tydzień, więc trener ma jeszcze czas, by sprawdzić, czy uda się odzyskać pomocnika. A w odwodzie ma kogoś, komu ufa bezgranicznie.

Ulubieniec Gasperiniego czeka na swój moment

Jeśli Cristante nie zdąży, obok Manu Koné po raz pierwszy od pierwszej minuty może wyjść właśnie De Roon. Alternatywą pozostaje Niccolò Pisilli, ale trudno o lepiej zgrany duet niż Holender i jego trener. De Roon rozegrał pod wodzą Gasperiniego 361 oficjalnych meczów i jest piłkarzem, na którego szkoleniowiec stawiał najczęściej w całej karierze. Sam Gasperini podsumował tę relację krótko: „Marten myśli moją głową, a ja jego”.

W systemie Gasperiniego, opartym na wysoko ustawionej drużynie i kryciu na całym boisku, De Roon pełni podobną rolę jak Cristante. Pilnuje asekuracji, gdy zespół rusza do ataku dużą liczbą zawodników, osłania obronę i od razu doskakuje do rywala z piłką, by zdusić kontrę w zarodku. Tak było choćby w końcówce meczu z Torino. To typowa czarna robota, dzięki której ofensywni pomocnicy i wahadłowi mogą atakować bez oglądania się za siebie. Taktycznie nie musiał się niczego uczyć, więc przerwę wykorzystał głównie na nadrobienie zaległości fizycznych. Pracował w Trigorii regularnie i wygląda coraz lepiej.

Holender trafił do Rzymu w ostatnich dniach sierpnia, po dekadzie sukcesów w Atalancie, przebudowie kadry w Bergamo i decydującym telefonie od Gasperiniego. Część kibiców Atalanty nie przyjęła tego dobrze. Na New Balance Arena pojawił się ostry transparent wymierzony w 35-latka: „Wybrałeś, by przejść do naszej historii, ale nie by do niej należeć… Żegnaj, chorągiewko”. W obronie piłkarza stanął sam Gasperini. „Marten przez wiele lat rozsławiał Atalantę i Bergamo, osiągając coś niezwykłego. Jego odejście nie było jego wyborem. W pewnym momencie, co zrozumiałe, przestał mieścić się w planach klubu. Co miał zrobić? Leżeć jak stary but w schowku i nie grać?”, mówił trener. Teraz ten stary but może się Romie bardzo przydać.

Komentarze