Gasperini przyjeżdża do Cremony z ekipą osłabioną, lecz wciąż pewną swojej wyjazdowej tożsamości. Cremonese nie zamierza jednak kłaniać się liderowi i już nie raz pokazała, że potrafi karać wyżej notowanych rywali.
Giallorossi.net (A. Fiorini) | Roma wraca na boisko z celem prostym do wypowiedzenia, lecz trudnym do zrealizowania: utrzymać prowadzenie w tabeli, a jeśli się uda, wykorzystać derby Mediolanu, by spróbować samotnej ucieczki. Ale na stadionie Zini spaceru nie będzie. Cremonese to jedna z rewelacji sezonu, drużyna, która finalizuje niewielką liczbę okazji, lecz potrafi ukąsić nawet defensorami. No i jest jeszcze Vardy, tak: starszy, owszem, ale wciąż rywal, który nie wybacza, jeśli zostawi mu się choć metr.
Roma przyjeżdża do Cremony jako wirtualny lider, z wyjazdową serią, która nie jest przypadkiem: w 2025 roku Gasperini bije rekord za rekordem z dala od Olimpico, z defensywą twardą jak żelazo — tylko 5 goli straconych w 11 kolejkach — i z dojrzałością zespołu z najwyższej półki. To kolejny test dojrzałości: po potknięciach u siebie z Torino i Interem giallorossi muszą pokazać, że powietrze na wyjazdach wciąż jest ich strefą komfortu.
Kontuzje jednak nie odpuszczają. Ostatnim, który wypadł, jest Mario Hermoso, zatrzymany na treningu przez problem z udem. Nie pojechał do Cremony i w najbliższych godzinach przejdzie badania, z nadzieją na powrót już na mecz z Napoli. Bez niego Gasperini rozważa dwa warianty: cofnięcie Celika do trójki z Mancinim i Ndicką — to bardziej prawdopodobne — lub szansę dla młodego Ziółkowskiego. Na skrzydłach gotowi są Wesley, Rensch lub Tsimikas. Druga wątpliwość dotyczy ataku: Gasperini prosi o poświęcenie Fergusona, wciąż nie w pełni sił, który rywalizuje o miejsce z Baldanzim.
O meczu zdecydują także trybuny. Ponad pięć tysięcy romanistów szykuje się do wyjazdu, z zamiarem przemienienia Zini w filię Olimpico. To podróż, która waży, która pachnie okazją: zwycięstwo tutaj oznacza presję przerzuconą na San Siro, zmuszając Inter i Milan do rozegrania derbów w roli ścigających.
A w lidze, w której pierwsze miejsce trwa „na godziny”, gdzie wystarczy jeden nieudany mecz w przeddzień kolejki, by spaść z podium, Roma nie chce sobie pozwalać na lekkomyślność. Droga jest jedna: wygrać i wieczorem usiąść przed telewizorem z pozycją lidera w kieszeni. Resztę zrobią derby Mediolanu.
Komentarze
Jest! Teraz jeszcze wieczorem wygra Milan i będziemy samotnym liderem.
Forza Roma !