Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda paradoksalnie: Como, które dopiero weszło do Ligi Mistrzów, finalizuje kosztowną operację wokół Nico Paza, podczas gdy Roma przed każdym większym zakupem musi najpierw szukać sprzedaży.
Como również będzie podlegało kontroli UEFA jako uczestnik europejskich pucharów. Musi spełnić wymogi licencyjne, utrzymywać stabilność finansową i pilnować, by relacja kosztów kadry do przychodów nie przekraczała 70%. Nie oznacza to więc swobody wydawania pieniędzy bez ograniczeń. Klub z Lombardii startuje jednak z dużo czystszej pozycji niż Roma, która nadal realizuje własny Settlement Agreement i musi osiągać konkretne cele pośrednie wyznaczone przez UEFA.
Co dokładnie dzieje się z Nico Pazem i Realem Madryt?
Sprawa Nico Paza jest nietypowa, ponieważ nie chodzi o zwykły transfer, w którym jeden klub płaci drugiemu ustaloną kwotę za pełne prawa do zawodnika. Paz został wcześniej sprzedany przez Real Madryt do Como za 6 milionów euro, ale Królewscy zachowali istotne zabezpieczenia: możliwość odzyskania piłkarza za 9 milionów euro tego lata albo udział w jego przyszłej sprzedaży. Real początkowo miał rozważać aktywowanie klauzuli odkupu za 9 milionów euro, a następnie dalszą sprzedaż pomocnika. Według późniejszych informacji hiszpańskich mediów do formalnego wykonania tej opcji jednak nie doszło. Madryt miał jedynie poinformować Como, że może z niej skorzystać, i dać Włochom czas do 30 czerwca na przygotowanie własnego rozwiązania.
W efekcie strony pracują nad nową operacją. Z przekazywanych szczegółów wynika, że pełną wartość Nico Paza ustalono na 120 milionów euro. Como ma zapłacić 60 milionów euro, aby przejąć drugą połowę wartości ekonomicznej zawodnika, która pozostawała po stronie Realu. Innymi słowy: Jeziorowcy nie płacą 60 milionów za „zwykłe kupno” piłkarza od zera, lecz wykupuje część praw i zabezpieczeń, które Real zachował przy pierwotnym transferze.
Jednocześnie Real ma otrzymać nową opcję odkupu, tym razem opiewającą na około 80 milionów euro. Według Sky Sport Italia będzie ona obowiązywać wyłącznie latem 2027 roku. Jeśli Real zechce wtedy odzyskać Paza, będzie musiał zapłacić Como pełną kwotę wskazaną w nowym porozumieniu. W dalszej perspektywie Królewscy mogą zachować również prawo pierwszeństwa przy ewentualnej przyszłej sprzedaży, ale nie oznacza to automatycznego powrotu zawodnika do Madrytu.
Istotna jest też forma płatności. Kwota 60 milionów euro ma być rozłożona na cztery lata. Dzięki temu koszt nie obciąży budżetu Como jednorazowo, a jego coroczny wpływ na księgi będzie znacznie łatwiejszy do udźwignięcia.
Dlaczego Como może planować taki ruch?
Como nie jest poza systemem kontroli UEFA. Debiut w Lidze Mistrzów oznacza, że klub będzie musiał od 1 lipca przestrzegać zasad Finansowego Fair Play, w tym limitu kosztów kadry względem przychodów. Jeżeli wydatki na transfery, pensje i prowizje staną się nieproporcjonalne do realnych wpływów, również Como może znaleźć się pod obserwacją europejskiej federacji.
Klub ma jednak kilka przewag, których Roma obecnie nie posiada. Po pierwsze, nie realizuje już podpisanego wcześniej Settlement Agreement, czyli indywidualnego planu naprawczego z narzuconymi celami finansowymi i ryzykiem sankcji za każdy brak realizacji. Po drugie, wejście do Ligi Mistrzów otwiera przed Como nowe źródła przychodów: premie UEFA, wpływy meczowe, większą widoczność sponsorską i potencjalnie wyższe dochody komercyjne.
Po trzecie, konstrukcja operacji pozwala Como rozłożyć ciężar finansowy w czasie. Klub nie musi od razu wyłożyć całych 60 milionów euro, a dodatkowo część ryzyka pozostaje po stronie Realu dzięki przyszłej klauzuli odkupu. Como inwestuje więc bardzo dużo, ale robi to w modelu, który ma być możliwy do zaplanowania w kilkuletnim budżecie.
Dlaczego Roma musi najpierw sprzedawać?
Roma znajduje się w innej sytuacji, ponieważ nadal jest objęta Settlement Agreement z UEFA. Klub nie musi jedynie przestrzegać ogólnych zasad obowiązujących wszystkich uczestników europejskich pucharów, ale ma też realizować konkretne cele pośrednie ustalone w porozumieniu z federacją.
Najnowsza decyzja UEFA dobrze pokazuje skalę problemu. Roma otrzymała 2 miliony euro kary za niewielkie przekroczenie celu pośredniego dotyczącego roku finansowego zakończonego w 2025 roku. Kolejne 4 miliony euro sankcji wynikają z przekroczenia progu 70% w relacji kosztów kadry do przychodów za rok kalendarzowy 2025. Łącznie daje to 6 milionów euro kary i potwierdza, że klub pozostaje pod ścisłym monitoringiem. W praktyce nie wystarczy więc, że właściciele mogą sfinansować transfer gotówką. UEFA patrzy na cały obraz: amortyzację kwoty transferowej, pensję brutto zawodnika, prowizje, premie, koszty związane z kontraktem i relację tych wydatków do przychodów klubu.
Jeżeli Roma kupuje piłkarza za 50 milionów euro i podpisuje z nim pięcioletni kontrakt, sam koszt transferu jest zazwyczaj księgowany jako około 10 milionów euro amortyzacji rocznie. Do tego dochodzą wynagrodzenie, składki, premie i prowizje. Każdy taki ruch zwiększa koszty kadry w kolejnych sezonach, dlatego Roma nie może działać tak swobodnie jak klub, który nie ma otwartego planu naprawczego. Sprzedaż działa odwrotnie. Gdy zawodnik zostaje sprzedany za kwotę wyższą niż jego pozostała wartość księgowa, klub może od razu wykazać zysk kapitałowy. Dlatego data 30 czerwca ma dla Romy tak duże znaczenie: to koniec roku finansowego, a transfer sfinalizowany przed tym terminem może pomóc spełnić wymagania UEFA jeszcze w bieżącym rozliczeniu.
Właśnie tu leży sedno różnicy. Como może ambitnie budować zespół wokół Nico Paza, ponieważ ma nowe przychody z Ligi Mistrzów, silną własność, brak otwartego Settlement Agreement i rozłożoną w czasie konstrukcję operacji z Realem. Roma również ma właścicieli gotowych inwestować, ale najpierw musi jednocześnie utrzymać konkurencyjność sportową i domknąć finansowe zobowiązania wobec UEFA. To nie są inne zasady dla dwóch klubów, tylko dwa całkowicie różne punkty startowe.
W pigułce 💊
- Como również będzie podlegało przepisom UEFA i limitowi 70% kosztów kadry względem przychodów, ale nie realizuje indywidualnego Settlement Agreement.
- Awans do Ligi Mistrzów zapewni klubowi nowe źródła przychodów, m.in. premie UEFA, wpływy meczowe oraz większe dochody sponsorskie i komercyjne.
- Operacja związana z Nico Pazem została rozłożona na raty, dzięki czemu koszt nie obciąży budżetu Como jednorazowo.
Komentarze
Ale u nas lipa, że trzeba czytać co tam kupuje Como.
Z drugiej strony zaryzykowałbym nie wywiązanie się z ustaleń.
To albo by dojebali srogą karę pod publiczkę, albo byśmy zobaczyli LM jak świnia niebo :)
*Po drugie, wejście do Ligi Mistrzów otwiera przed Como nowe źródła przychodów: premie UEFA, wpływy meczowe, większą widoczność sponsorską i potencjalnie wyższe dochody komercyjne."
A My nie ??
My też,ale my startujemy w czarnej dupie a oni nie xD
Dlaczego Roma musi sprzedawać a Como nie? Powód jest prosty. Wydawaliśmy co roku po 100 mln euro bez korzyści sportowych, a drugie tyle płacimy piłkarzom, gdzie w Como zarobki są jednak nieco inne. Poza tym Como dopiero za rok będzie się "rozliczać", bo w pucharach nie grali, ale i tak będą mieli zapewne lepsze stany rachunków niż my.
Mieliśmy rokrocznie trzecie wydatki w lidze, ale przychody to już za plecami Interu, Juventusu, Napoli, Milanu i czasami nawet Atalanty.
Swoją drogą cała procedura pozyskania Paza i rozłożenie kosztów to jest coś czego w Romie nie widzieliśmy i nie wiem czy zobaczymy. Cóż, Como wydaje od jakiegoś tam krótkiego czasu, my co roku wydajemy bez rozwagi od czasów Sabatiniego. Jak Monchi rozkręcił karuzelę, tak nie potrafimy tego zatrzymać. Rok w rok solidny minus i błędy transferowe.