Letnie transfery Romy na razie zawodzą. Jedynie Wesley i Ziółkowski wysyłają pozytywne sygnały, podczas gdy reszta nowych – od Fergusona po El Aynaouiego – wciąż nie potrafi znaleźć swojego miejsca w zespole Gasperiniego.
Sezon jest jeszcze długi, ale letnie mercato Romy – przynajmniej na tym etapie – nie przyniosło oczekiwanych efektów. Z ośmiu nowych zawodników sprowadzonych do Trigorii tylko dwóch zdołało znaleźć nieco regularności i przynajmniej częściowo przekonać do siebie trenera. To jednak zdecydowanie za mało – Gasperini doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jak sam wielokrotnie podkreślał, trzon drużyny liczący dziś 8–9 zawodników wymaga poszerzenia.
Roma, pozytywne sygnały jedynie od Wesleya i Ziółkowskiego
Vecchia Roma to piosenka. Vecchia Roma to serce miasta, które nadaje mu puls. Ale Vecchia Roma to także obecna Roma – ta, która z „modernizmem”, by zacytować sztukę Claudio Villi, wciąż nie potrafi dojść do porozumienia. Protokół meczu z Interem mówi sam za siebie: spośród nowych nabytków tylko Wesley znalazł się w wyjściowym składzie – zauważa Corriere della Sera. Pozytywne sygnały – i to jedyne – płyną jak dotąd również od Ziółkowskiego. Ferguson, który błysnął w spotkaniach z Bolonią i Pisą, przechodzi obecnie regres. A sytuację najlepiej oddaje fakt, że Gasperini coraz częściej woli postawić na Dowbyka. Niewiadomą pozostaje także El Aynaoui: tylko jedno spotkanie w podstawowym składzie (i zmiana już po 45 minutach) oraz powszechne wrażenie, że jego potencjał wciąż nie został uruchomiony. A może raczej – nikt jeszcze nie znalazł sposobu, jak go uruchomić. Do tego grona należy dodać również Tsimikasa i Ghilardiego.
Komentarze
Pozytywne sygnały są od Wesleya, który gra bardziej że względu na brak zmienników oraz Janka, który po prostu jeszcze nic nie zepsuł i przyszedł w ostatnim momencie mercato za psi pieniądz (jak na obecne realia)
Nad Ziółkowskim póki co to zachwyt jest chyba tylko z powodu narodowości, ciężko ocenić piłkarza za ile on tam rozegrał, 100min? U nas jest ciężki teren do pokazania swojej wartości.
Narodowość nie ma żadnego znaczenia, bo to nie polskie media są nim zachwycone. Na x, czy fb, wiele włoskich kont, fanpage go mocno chwali. Wejście ma zaskakująco dobre. Już sam fakt, że tak szybko zadebiutował jest niespodzianką. No, ale jak to w zwyczaju rzymskich pismaków, w pochwałach jest też przesada. Tutaj zawsze, ze skrajności w skrajność. Dostanie czerwień, zrobi karnego, i retoryka się zmieni.
Nawet nie rozegrał stu minut. Coś koło 60-ciu minut, ale pokazał się za każdym razem z dobrej strony. Około 100 minut to rozegrał El Faja, a nie pokazał kompletnie nic.