Chwilo trwaj. Roma samotnym liderem po raz pierwszy od ponad dekady

Roma wygrała na wyjeździe z Cremonese 3:1, a potknięcie Interu w derbach z Milanem dało jej samodzielne prowadzenie po 12. kolejce. To więcej niż korzystna zbieżność okoliczności: to potwierdzenie, że zespół Gian Piero Gasperiniego jest dojrzałym bytem.

fot. © asroma.com

W Cremonie mecz był na styku przez długie minuty. Słupek Vandeputte’a, podyktowany rzut karny dla gospodarzy odwołany po interwencji VAR, surowe wyrzucenie Gasperiniego na trybuny. Z takiego chaosu wiele drużyn wychodzi poranionych. Roma tylko przyspieszyła, przejęła rytm i odjechała, jak robią to ekipy pewne swoich środków. I zrobiła to w stanie alarmowym, bez Paulo Dybali, Artema Dowbyka, Leona Baileya czy Mario Hermoso. To nie pretekst do usprawiedliwień, lecz okoliczność wzmacniająca sens tego wyniku. Nieoczywistymi bohaterami zostali Baldanzi i Ferguson.

Iskrą był gol Matíasa Soulé. Ciężar spotkania przeniosły jednak decyzje z ławki i korekty w trakcie gry. Tommaso Baldanzi jako fałszywa dziewiątka nie musiał strzelać, by zmienić obraz: wyciągał stoperów, szył grę, robił miejsce drugiej linii. Po przerwie Roma włączyła wyższy bieg i to już był mecz na jej warunkach. Trafienia Evana Fergusona i Wesleya domknęły wieczór, bardziej pracowity niż widowiskowy, ale właśnie takie zwycięstwa budują wiarygodność.

W tabeli efekt jest wymierny. Roma ma 27 punktów i prowadzi sama. Inter zatrzymał się na 24 po porażce 0:1 z Milanem, który doskoczył do 25 dzięki bramce Christiana Pulisicia i paradom Mike’a Maignana, w tym obronie jedenastki Hakana Çalhanoğlu. To nie jest kaprys terminarza ani statystyczna anomalia. To sygnał, że ta drużyna potrafi wygrać mecz brudny, rwany, obciążony nerwem trybun, i dopiero potem go upiększyć – tam, gdzie nie potyka się reszta rywali. Właśnie takim testem było Zini.

Roma zachowuje się jak lider

Na boisku widać porządek: cierpliwą pierwszą połowę, chłodny oddech po przerwie, przyspieszenie w momencie, gdy rywal traci tlen. Zespół nie wisi na jednym geniuszu, tylko na strukturze, która pozwala przetrwać wstrząsy i dobić przeciwnika w odpowiedniej chwili. Dlatego ten szczyt przestaje być marzeniem ze snu. Po raz pierwszy od sezonu 2013/14, ery Rudiego Garcii, Roma prowadzi samotnie po 12 kolejkach. Różnica jest taka, że dziś nie ma w tym euforycznej ucieczki, lecz praca i skromny, ale twardy nawyk wygrywania.

Przed rzymianami już w czwartek powrót na europecką scenę z Midtjylland, które niespodziewanie prowadzi w tabeli LE z kompletem punktów. Pauza bywa zdradliwa, potrafi rozregulować metronom. Ale jeśli coś mówi nam niedzielny wieczór, to to, że ta drużyna nauczyła się łączyć cierpliwość z momentem uderzenia. A tak grają ci, którzy nie tylko wchodzą na szczyt, lecz wiedzą, jak się na nim utrzymać.

Komentarze

  • Totnik
    24 listopada 2025, 07:48

    Jak to. Przecież skład jest tak słaby, że tylko nadaje się na 6 miejsce ??

  • Quattro
    24 listopada 2025, 07:52

    Wygrana Milanu to w sumie zły wynik dla nas. Wieczne przetasowania w tabeli powodują, że nie odrywa się jakaś czwórka klubów od reszty, tylko cała góra non stop jest ściśnięta. Wg mnie lepiej by było się z jakimiś innymi 3 zespołami zabrać i reszcie odjechać. No chyba, że idziemy po scudetto, wtedy taka tabela jest super :)

    • hako
      24 listopada 2025, 09:19

      No własnie, pozycja lidera nic nie mówi. Przegrana z Napoli będzie alarmująca że po raz trzeci rywal z naszej półki zostawił Romę bez punktów. Fajnie to wygląda teraz ale sporo gry przed wszystkimi

  • samber
    24 listopada 2025, 08:58

    Jest fajnie? Trochę jednak niepokoi że nadal nie potrafimy wygrać z tzw. wielkimi klubami. Chociaż jak prawi stara maksyma, majstra zdobywa się w meczach z kelnerami, co akurat teraz oddaje tabela. Nie tracimy punktów byle gdzie i akurat to jest mega plusem. Teraz najważniejsze to się nie zagotować i nie dmuchać balonika. To nadal nie jest zespół na mistrza (co sam Gasp powiedział) i realnie to walczymy o top4. Dosłownie walczymy, bo wiele jeszcze meczy do zagrania.

  • Romulus
    24 listopada 2025, 16:58

    Jest dobrze, ale dotychczas terminarz nam sprzyjał. Jeśli wygramy z Napoli i Milanem, to będzie można zacząć marzyć o scudetto. Zobaczymy też, czy Gasp dostanie wzmocnienia zimą