Fabio Capello wierzy, że drużyna Gasperiniego może realnie rzucić wyzwanie Interowi w walce o scudetto. Były trener Romy wskazuje na jakość kadry, szerokie możliwości wyboru i mentalność zespołu, dostrzegając przy tym podobieństwa do swojej mistrzowskiej drużyny.
Fabio Capello, jeden z najbardziej utytułowanych włoskich trenerów i szkoleniowiec, który w 2001 roku poprowadził Romę do scudetto, udzielił wywiadu La Gazzetta dello Sport. Były trener Giallorossich ocenił rozwój zespołu Gian Piero Gasperiniego, jego szanse w walce o mistrzostwo oraz jakość zawodników, których szkoleniowiec ma dziś do dyspozycji. Poniżej prezentujemy treść rozmowy.
Dlaczego Roma może wierzyć w scudetto?
– Ponieważ kontynuuje drogę rozpoczętą w poprzednim sezonie i zachowuje to samo podejście, mając przy tym bardzo solidne podstawy pod względem gry i jakości. Do tego pojawił się nowy zawodnik, Mora, który już doskonale wpasował się w mechanizmy zespołu. Mówiłem to już dwadzieścia dni temu: anty-Interem rzeczywiście jest Roma.
Dlaczego właśnie Roma może najbardziej zagrozić Interowi?
– Roma gra jeden na jednego na całym boisku, a przede wszystkim prezentuje ofensywny futbol, w którym wszyscy sobie pomagają. Kiedy masz czterech czy pięciu jakościowych zawodników w polu karnym, którzy potrafią szybko wymieniać piłkę na małej przestrzeni, prędzej czy później coś się wydarzy. W meczu z Atalantą gol na wagę zwycięstwa ostatecznie przyszedł.
Jakie są największe atuty Romy w rywalizacji z Interem? Głód sukcesu, dwóch zawodników na każdą pozycję, ciągła gra skrzydłami?
– Wszystko to razem. Gasp chciał mieć po dwóch zawodników na każdą pozycję i dobrze zrobił. Efekty było widać w sobotę na Olimpico, kiedy w drugiej połowie przeprowadził zmiany.
Gasperini jest rzeczywiście trenerem, który nigdy się nie poddaje? Jak dużą zasługę ma w tym, że Roma cały czas gra ofensywnie i znajduje się na pierwszym miejscu?
– Wpoił zawodnikom ideę poświęcenia, a to jest fundamentalne. Budował tę drużynę już od poprzedniego sezonu razem z dyrektorem sportowym Massarą, któremu również trzeba oddać zasługi. Piłkarze za nim podążają, ponieważ jest wiarygodnym trenerem.
Szczególnie rzuca się w oczy nastawienie zawodników wchodzących z ławki. To ważny sygnał?
– Wszyscy grają z taką samą chęcią zwycięstwa, bo zrozumieli, że są konkurencyjni. Nie widziałem jeszcze ani jednego piłkarza Romy, który wchodząc na boisko w trakcie meczu, zachowywałby się tak, jakby czuł się urażony tym, że nie znalazł się w podstawowym składzie.
Malen i Castro, Dybala i Soulé, do tego Mora, a dalej Pellegrini. To opcje wystarczające zarówno na ligę, jak i Ligę Mistrzów?
– To jakościowi zawodnicy, którzy dobrze do siebie pasują. Ciągłe rotacje Gasperiniego pomogą także im pokazywać najlepszą wersję siebie. Wszyscy grają z ogromną determinacją.
Dybala i Mora rozpoczęli mecz z Atalantą w podstawowym składzie. Trochę jak mistrz i uczeń. Jak ich oceniasz?
– Z Dybali nie można rezygnować, kiedy jest zdrowy. Mora pokazuje natomiast, że ma klasę, ale również konkret. Chcę jednak podkreślić także znaczenie Soulé. Nawet jeśli wchodzi na dwadzieścia minut w drugiej połowie, jest zawodnikiem, który potrafi zrobić różnicę, tak jak zrobił to przeciwko Atalancie.
Widzisz podobieństwa między obecną drużyną a twoją mistrzowską Romą?
– Wiele. Już w moim pierwszym roku w Romie zrozumieliśmy, że jesteśmy mocni, a później uzupełniliśmy drużynę Batistutą…
Ty i Gasperini pokazujecie, że do skutecznej pracy w tak wymagającym środowisku jak Rzym być może potrzebny jest trener z północy Włoch, trochę bardziej zdystansowany. Zgadzasz się?
– Nadal jestem przekonany, że do zwyciężania przede wszystkim potrzebujesz odpowiednich piłkarzy. Ale prawdą jest, że w Rzymie bardzo łatwo przechodzi się od euforii do przygnębienia. Zawsze potrzeba równowagi i trochę chłodnej głowy. Być może właśnie te cechy ludzie dostrzegają u mnie i u Gasperiniego.
Komentarze
Matematycznie 20 zespołów jest w walce o Scudetto. Gadanie w Rzymie o mistrzostwie na etapie 3. kolejki to jest trochę wyrządzanie krzywdy sobie nawzajem. W zeszłym sezonie Roma też była liderem, i to po chyba 12 czy nawet 13 kolejce i zdążyła klasycznie spaść na 5. po paru meczach.
Jak będzie w połowie to można coś powiedzieć a nie teraz na początku
Trochę śmiesznie brzmi to zdanie, że Gasperini budował tę drużynę od zeszłego sezonu (to akurat prawda), razem z dyrektorem sportowym Massarą (fałsz). Ilu piłkarzy zostało z tych ściągniętych przez Massarę? Po odejściu Ziółka i Marokańczyka chyba nie ma już żadnego. Na gorąco przynajmniej nie potrafię się żadnego doliczyć.
Wesley, Malen i Gollini.
Ghilardi?
Przecież to oczywiste że ci co odeszli to Massara ich sprowadził ale ta czwórka która została to akurat Gasp ich chciał. Fakty są takie że dwóch kluczowych zawodników sprowadził nam Massara i to na bardzo dobrych warunkach. D'Amico ciekawie uzupełnił skład solidnymi zawodnikami ale jakis super transferów to ja tu nie widzę. Mora z pewnością ma duży potencjał ale docelowo ten potencjał może kosztować 50 mln. Kolosalne pieniądze jak za 19 latka.
Don Fabio w punkt, niemniej jego ekipa była oparta na włoskich asach i brazylijskich weteranach, trochę więcej gwiazd. Natomiast mentalnie i taktycznie są podobieństwa bo widać że projekt Gaspa to nie byle co