Bove chce wrócić na boisko. Watford zainteresowany

Po dramacie sprzed roku Edoardo Bove nie odpuszcza marzeń o powrocie do gry, ale najbliższe dni zadecydują, czy zrobi to w Anglii, czy w innej lidze.

fot. © asroma.com

Dla Bove problem nie jest sportowy, tylko regulacyjny. Po zdarzeniu w meczu z Interem pomocnik otrzymał wszczepialny kardiowerter-defibrylator, a to oznacza, że według aktualnych zasad włoskiej ligi nie może wrócić do rywalizacji na najwyższym krajowym poziomie, niezależnie od postępów zdrowotnych. Dlatego Bove jest blisko rozwiązania umowy z AS Roma ważnej do czerwca 2028 roku, przy wynagrodzeniu rzędu 1,8 mln euro za sezon. W pakiecie ma się pojawić odprawa, bo w przeciwnym razie klub wypłacałby mu pełne pensje mimo braku możliwości gry w lidze, a sam zawodnik stałby w miejscu. To rozwiązanie ma uwolnić obie strony: Romę od kosztu na liście płac i Bove od formalnej blokady, by mógł zacząć nowy etap poza Italią.

Najgłośniej mówi się o Anglii. Watford prowadzi rozmowy i analizuje scenariusz, w którym Edo trafi do klubu już w styczniu, ale z pełną ostrożnością: priorytetem jest domknięcie kwestii medycznych oraz finansowych, zanim zapadną jakiekolwiek decyzje. Dyrektora sportowy „Szerszeni”, Valon Behrami wypowiedział się na ten temat. Były pomocnik Lazio nie ukrywał fascynacji profilem piłkarza: „Edoardo to fantastyczny zawodnik, mógłby grać w każdej drużynie Premier League. To piłkarz z najwyższej półki i dla nas byłby marzeniem” – mówił, podkreślając jakość i potencjał Bove. Jednocześnie twardo stąpał po ziemi: „Widzę to jako bardzo trudne, bo mówimy o zawodniku wartym 25 milionów funtów. Nie sądzę, żebyśmy mieli wielkie szanse, ale cuda mogą się zdarzyć”. Dodał też, że „mamy bardzo dobrą relację, która może pomóc”, ale na dziś traktuje to jako „sen” i niemal niemożliwe zadanie.

Alternatyw jest jednak więcej i każda ma swoją logikę. W Anglii przewija się także Everton, co nabiera dodatkowego znaczenia przez powiązania właścicielskie z rodziną Friedkinów: taki kierunek mógłby ułatwić formalności, a jednocześnie dać Bove szansę na Premier League, choć tam presja i tempo są bezlitosne dla kogoś wracającego po tak długiej przerwie. Z drugiej strony pojawia się opcja holenderska, wskazywana jako realny scenariusz właśnie ze względu na przepisy i podejście, które może ułatwić powrót do rywalizacji.

Komentarze