Borriello: „Pallotta nie celował w zwycięstwa, tylko w zyski”

Były napastnik Romy ostro ocenia epokę Jamesa Pallotty (właściciel klubu w latach 2011–2020) i liczy, że obecna drużyna wróci do Ligi Mistrzów.

fot. © asroma.com

Marco Borriello – były reprezentant Włoch i napastnik Giallorossich w latach 2010–2015 (z przerwami) – w rozmowie z „La Gazzetta dello Sport” wraca do swoich lat w Rzymie i komentuje dzisiejszą Romę.

Walter Sabatini, ówczesny dyrektor sportowy, nazwał cię kiedyś „problemem”. Dlaczego?
– Powód był logiczny: nie byłem już bardzo młody, więc nie mogłem przynieść dużego zysku ze sprzedaży. Linia zarządzania zakładała kupowanie piłkarzy po to, by ich sprzedać z zyskiem, a nie realne celowanie w trofea.

Jak patrzysz na tamten model pod rządami Jamesa Pallotty?
– To nie było stawianie na wygrywanie, tylko na bilans i zyski ze sprzedaży. Tak to wtedy wyglądało.

Dziś klubem zarządza Dan Friedkin. Widzisz zmianę filozofii?
– Na razie wyniki nie są satysfakcjonujące. Mam nadzieję, że w tym roku Roma wywalczy miejsce w Lidze Mistrzów. Sygnały są niezłe, choć Inter pozostaje najsilniejszy, Napoli ma potwora na ławce w postaci Conte, a Milan zrobił świetne mercato.

Jak oceniasz układ sił w klubie: Gasperini, Ranieri, Massara – trzech ludzi od futbolu w kluczowych rolach?
– Wreszcie, chciałoby się powiedzieć. Ranieri dobrze wyprostował kurs i wybrał topowego trenera jak Gasp. Massara to świetny talent scout, bo zna piłkarzy. To wygląda jak ciekawy układ.

W długiej perspektywie nie grozi dualizm na linii Ranieri–Gasperini?
– Dlaczego miałby grozić? To Ranieri wybrał Gaspa. Mają różne charaktery – jeden spokojniejszy, drugi bardziej iskrzący – ale ludzie tej klasy zawsze się dogadują. To dwaj wielcy fachowcy, którzy potrafią właściwie ustalać priorytety.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.