Zbigniew Boniek ocenia nową Romę, chwaląc przybycie Gasperiniego, doceniając doświadczenie Ranieriego i Massary, a także dzieląc się swoimi spostrzeżeniami na temat Dovbyka oraz przygotowań drużyny. W rozmowie z „Il Tempo” nie ukrywa, że z optymizmem patrzy na nadchodzący sezon.
Były numer 7 w barwach giallorossich ponownie zabrał głos na temat Romy w wywiadzie dla Il Tempo, w którym skomentował nadchodzący sezon klubu. Oto jego wypowiedzi dla rzymskiego dziennika.
Roma przeszła od Souloukou, Ghisolfiego i De Rossiego do Ranieriego, Massary i Gasperiniego. Co pan sądzi o tej nowej strukturze?
„Uważam, że teraz jest zdecydowanie lepiej, przede wszystkim ze względu na obecność takich osób jak Massara i Ranieri. A Gasperini to gwarancja – to trener, który dużo i dobrze pracuje. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko pójdzie gładko”.
Nie wszyscy byli entuzjastycznie nastawieni do Gasperiniego. Jakiej reakcji spodziewa się pan na Stadio Olimpico?
„Zdecydowanie pozytywnej. Gasperini zawsze dbał o interesy drużyny, którą prowadził. Można powiedzieć, że nie był zbyt sympatyczny, ale powód jest prosty: był skuteczny i wygrywał, a taka postać nigdy nie jest zbyt lubiana. Uważam to za świetny wybór – to ktoś z doświadczeniem. W rzymskim środowisku, gdzie drużynie zdarza się rozluźnić, ważne jest, aby mieć trenera, który trzyma dyscyplinę i zmusza zawodników do pracy. A jeśli to wybór Ranieriego, to jestem bardzo dobrej myśli”.
Przy pierwszym golu Dovbyka w barwach Romy napisał pan w mediach społecznościowych, że strzeli około piętnastu goli.
„Strzelił łącznie 17, więc pomyliłem się tylko o dwa” (śmiech).
Czy ukraiński napastnik pana przekonał? Postawiłby pan na niego ponownie?
„Strzelił sporo bramek, ale chciałbym zobaczyć, jak lepiej współpracuje z kolegami z drużyny. Gdy dostaje odpowiednie podanie, potrafi je wykorzystać, ale chciałbym, żeby bardziej uczestniczył w grze. Niemniej jednak zdobył 17 goli i pozostaje świetną inwestycją”.
Czy zgadza się pan z decyzją, aby letnie przygotowania odbyły się w Trigorii, mimo upałów i wymagających treningów Gasperiniego?
„Wystarczy trenować rano i wieczorem, i problem jest rozwiązany. Najważniejsze, żeby odbyć prawdziwe przygotowania, z których będą same korzyści”.
Jakie ma pan relacje z rodziną Friedkinów?
„Gdy się spotkamy, witamy się, ale nie mamy żadnych relacji. Nie dzwonimy do siebie”.
Czy chciałby pan wrócić do Romy?
„Cóż, mówiłem to już wiele razy…”.
Źródło: Il Tempo.
Komentarze