Bailey ponownie kontuzjowany. Lista meczów straconych w Romie

Kolejna absencja przeciwko Torino tylko pogłębiła dystans między Jamajczykiem a jego przyszłością w barwach Giallorossich.

fot. © asroma.com

„Zniósł wiele, doznał kontuzji jak wielu wielkich, eksplozywnych skrzydłowych w historii futbolu, na przykład Robben” – pisał kilka dni temu w mediach społecznościowych Craig Butler, ojciec i jednocześnie agent Baileya, stając w obronie swojego syna. Porównanie z Arjenem Robbenem brzmi jednak efektownie tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości bowiem różnica jest zasadnicza: w przypadku Holendra urazy przeplatały się z długimi okresami dominacji na boisku, natomiast w Romie Bailey znacznie częściej był nieobecny niż dostępny, a nawet gdy był zdrowy, jego wkład był niewielki.

Sezon Jamajczyka w AS Roma od początku naznaczony jest kolejnymi przerwami w grze. Ostatnia z nich przyszła tuż przed ligowym starciem z Torino, kiedy zawodnik zmuszony był oddać miejsce w kadrze meczowej. To kolejny cios w rozgrywkach, które już wcześniej układały się dla niego wyjątkowo pechowo.

Liczby są dla Jamajczyka bezlitosne. Na 28 oficjalnych spotkań rozegranych przez Romę w tym sezonie Gian Piero Gasperini mógł skorzystać z Baileya jedynie w 12 przypadkach, co daje niespełna 43% możliwej dostępności. Nie chodzi tu o indywidualną winę piłkarza, lecz o fakt: zawodnik, który miał stanowić jeden z ofensywnych punktów odniesienia, nigdy nie był w stanie zapewnić ciągłości.

Tym bardziej szkoda, bo sygnały pozytywne jednak się pojawiały. W meczu Pucharu Włoch z Torino Bailey wyszedł w pierwszym składzie i zanotował asystę przy trafieniu Hermoso. Pokazał wtedy zaangażowanie, intensywność i chęć wzięcia odpowiedzialności, dając nadzieję, że może jeszcze odegrać istotną rolę w dalszej części sezonu. Ta perspektywa szybko jednak się oddaliła.

Kolejny uraz po raz następny potwierdził, jak duża przepaść dzieli dziś Baileya od stabilnej pozycji na boisku. Jego potencjał był niepoważalny, ale zdrowie przekreśla karierę Jamajczyka w Rzymie.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • takitam
    18 stycznia 2026, 16:16

    myślałem, że mi jakaś stara strona się załadowała z cache'a
    a jednak nie :)

  • Canis
    18 stycznia 2026, 16:52

    Jak dla mnie, zwykły leń patentowany. Żadnego zaangażowania i agresji, w jego grze, nie widzę. Pląsa sobie wesoło po boisku, jak nimfa po wodzie. Do paczki go i poleconym do właściciela.

  • Omen
    18 stycznia 2026, 18:07

    Dobra, kończmy te nieszczęsne wypożyczenie -_-

  • takitam
    18 stycznia 2026, 18:25

    .

  • riss
    18 stycznia 2026, 22:04

    Drugi Pastore nam wyrasta.

    • koston
      19 stycznia 2026, 09:36

      Tylko Pastore coś pograł, bramkę raboną strzelił – cokolwiek pokazał.

      Chwała Bogu, że on jest na wypożyczeniu – myślę, że na takim poziomie jaki prezentuje to ja nie widzę go w lidze łotewskiej.