Atak kuleje, a Zirkzee oddala się

Nadzieje na poprawę gry ofensywnej rozwiały się szybciej, niż się pojawiły. Mecz z Napoli ponownie uwidocznił słabości Giallorossich w przedniej formacji.

fot. © manutd.com

Po dwóch spotkaniach, w których Roma potrafiła zdobyć pięć bramek przeciwko Cremonese i Midtjylland, można było sądzić, że ofensywa wreszcie wraca na właściwe tory. Starcie z Napoli brutalnie sprowadziło jednak zespół na ziemię. Stołeczny klub oddał tylko jeden groźny strzał, a żaden z wariantów ustawienia testowanych przez Gian Piero Gasperiniego nie przyniósł realnego zagrożenia. Mimo że szkoleniowiec miał do dyspozycji niemal wszystkich ofensywnych graczy – poza kontuzjowanym Artemem Dowbykiem – Giallorossi nie zdołali stworzyć klarownych sytuacji.

Ferguson, wystawiony jako centralny punkt ataku, nie potrafił odnaleźć się w meczu. Jego ruchy były opóźnione, a współpraca z partnerami z linii pomocy i skrzydeł – praktycznie niewidoczna. Gasperini próbował przebudować struktury ofensywne, wprowadzając Baldanziego w roli fałszywej dziewiątki, przesuwając Dybalę bliżej środka i licząc na dynamikę Baileya. Próby te nie przyniosły jednak żadnego efektu: akcje były zbyt wolne, niedokładne i pozbawione elementu zaskoczenia.

Szkoleniowiec nie ukrywał po meczu frustracji: „w ofensywie straciliśmy coś w porównaniu z ubiegłym sezonem” oraz że styczniowe mercato nie zwiastuje cudów: „na zimowe okno nie mam wielkiej wiary”.

To w praktyce oznacza presję na poprawę formy przez zawodników już dostępnych w kadrze.

Sytuacja Zirkzee komplikuje się z dnia na dzień

Nie zmienia to jednak faktu, że wśród działaczy Romy panuje pełna świadomość, iż atak wymaga wzmocnienia, najlepiej natychmiast. Od tygodni pierwszym wyborem pozostaje Joshua Zirkzee. Jego profil, doświadczenie z Serie A oraz brak regularnej gry w Manchesterze United sprawiły, że Roma szybko wypracowała porozumienie z zawodnikiem. Gasperini naciska, by Holender trafił do stolicy już w pierwszych dniach stycznia.

Aktualne wydarzenia stawiają jednak ten plan pod znakiem zapytania. Kontuzja podstawowego napastnika United sprawiła, że Zirkzee zaczął więcej grać i przełamał się w meczu z Crystal Palace, zdobywając bramkę wyjątkowej urody: pierwszą od ośmiu miesięcy. Gol nie tylko poprawił jego pozycję w klubowej hierarchii, lecz także wywołał pozytywną reakcję trenera. Ruben Amorim publicznie pochwalił napastnika za reakcję i jakość wykonania.

To właśnie ten element znacząco utrudnia rozmowy. Jeszcze niedawno Manchester United był skłonny rozważyć wypożyczenie z opcją wykupu, przy założeniu, że Roma pokryje tylko połowę pensji Holendra. Dziś, po golu i pierwszych sygnałach odbudowy formy, klub z Old Trafford poważnie zastanawia się nad zatrzymaniem zawodnika co najmniej do lata.

Roma nadal utrzymuje regularny kontakt z United, ale działacze stołecznego klubu mają pełną świadomość, że negocjacje są trudniejsze niż kiedykolwiek. Rzymianie muszą działać w ramach ograniczeń nałożonych przez Financial Fair Play, co praktycznie uniemożliwia przeprowadzenie dużego transferu definitywnego w styczniu. Wypożyczenie pozostaje jedyną realną drogą, a ta właśnie ona zaczyna się zamykać.

Wobec tej niepewności Massara kontynuuje sondowanie alternatyw, m.in. zawodników Tottenhamu czy piłkarzy z ligi duńskiej i brazylijskiej. Jednak to Zirkzee pozostaje numerem jeden na liście, a Gasperini wciąż liczy, że presja zawodnika i jego chęć gry mogą odwrócić tendencję negocjacji.

Komentarze

  • Omen
    1 grudnia 2025, 13:39

    Kogokolwiek nie weźmiemy to mam nadzieję że Ferguson zostanie odesłany z powrotem jeszcze zimą. Dawno takiego leszcza w ataku nie mieliśmy. Przy nim to i Szomurodow wyrasta na niezłego napastnika. Szkoda czasu i miejsca dla niego, i tak go nie wykupimy za te 40 baniek, a swoje zarabia.

  • ikswordyw
    1 grudnia 2025, 14:56

    Rozumiem, że dostępnych napastników na rynku jest mało, ale znowu bierzemy zagadkę. Za te wszystkie nasze eksperymenty w ataku i wydane na to kwotę, przypuszczam, że moglibyśmy ściągnąć kogoś rozsądnego. Poza tym, czy faktycznie jeden Zirkzee wniesie na tyle, aby nasza gra się zmieniła? Wątpię. Jak my chcemy startować w LM, z drużynami typu Arsenal, PSG, BVB, Barcelona itd i mając w ataku Szarego, Dybale i Baldanziego, to już mnie krew jasna zalewa na samą myśl. To tutaj jest potrzebny tercet w stylu Martinelli + Merino + Saka. A czy nas będzie stać na rewolucję chociaż w połowie podobną do tej trójki? Również wątpię. Odnoszę czasami wrażenie jakby Friedkiny chciały mieć dobrze, ale tanio. A już na tym etapie na którym jesteśmy i na który chcemy wskoczyć, to musi być drogo i muszą być nazwiska.

    • MMACieciu
      1 grudnia 2025, 15:20

      Stać nas. ile wynoszą razem pensje Dybali, Fergusona, Pellegriniego,Baileya, El Sharaawyego i Banderasa. Wystarczy usunąć ich z listy płac i znajdzie się kasa na kogoś konkretnego

    • riss
      1 grudnia 2025, 18:56

      Jak pozbędziemy się Pellego, Fergusona, Dowbyka, Dybale i Szarego to będzie hajsu na co najmniej dwóch może nawet trzech dobrych napastników, a przynajmniej na takich którym na boisku się chce. Wczoraj widać było że im nawet się nie chciało, no może tylko Baldanzi chciał chęci i był najbliższy strzeleniu bramki.

  • jamtaicho
    1 grudnia 2025, 19:51

    Jak chcemy zrobić skok jakościowy to potrzebujemy innych zawodników. Rozstać się latem z kilkoma zawodnikami którym wygasają kontrakty i niech szukają zmienników.

  • edemon
    1 grudnia 2025, 23:53

    Na dobrą sprawę tylko Soule ma potencjał, a reszta może odejść. A niektórzy to wręcz muszą – Dybala, Szary i Pelle już poza coraz rzadszymi przebłyskami nic nam nie dają.