ASpekt ROMAntyczny | Znowu zaczynamy wierzyć

Gasperini miał przywrócić Romę do Ligi Mistrzów. Zrobił to. Miał dostać możliwość budowania drużyny po swojemu. Dostał. Teraz ESPN umieściło go w gronie sześciu najlepszych trenerów Europy. Wszystko wygląda więc całkiem obiecująco. Być może nawet zbyt obiecująco jak na Romę.

fot. © asroma.com

Gian Piero Gasperini ma 68 lat. W tym wieku człowiek powinien już wiedzieć, czego chce. Gasperini wie. Chce, aby jego drużyna biegała. Dużo i szybko. Aby po stracie piłki nie czekała na ruch przeciwnika, lecz natychmiast próbowała ją odzyskać. W Atalancie uczynił z tego swój znak rozpoznawczy. Teraz stara się wprowadzić to samo w Romie.

Kilka dni temu ESPN umieściło go na szóstym miejscu w rankingu najlepszych trenerów klubowych w Europie. Przed nim znaleźli się Luis Enrique, Guardiola, Arteta, Flick i Emery. Gasperini dostał 72 punkty na 100, a najwyżej oceniono jego warsztat. Można się z tym rankingiem zgadzać lub nie. Sam nie jestem pewien, czy umieściłbym go aż tak wysoko.

Trudno jednak przejść obojętnie obok jego pracy w Atalancie.

Dziewięć lat było potrzebnych, aby klub, który nie należał do włoskiej arystokracji, zaczął regularnie grać w Europie. Była Liga Mistrzów, była Liga Europy, a w 2024 roku przyszedł czas na zwycięstwo w tych rozgrywkach. Gasperini dokonał również czegoś, czego nie da się ująć w tabelach. Wielu piłkarzy, którzy wcześniej byli jedynie solidni, pod jego skrzydłami zaczęło prezentować znacznie wyższy poziom.

W dyskusjach kibiców jedni przypominają Atalantę i twierdzą: skoro Gasperini potrafił zbudować tam taką drużynę, należy mu zaufać. Inni odpowiadają, że Roma to nie Bergamo. Tutaj oczekiwania są większe, presja pojawia się szybciej, a cierpliwość ma swoje granice. Przypominają również o jego nieudanej przygodzie w Interze.

I chyba właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii.

Gasperini potrzebuje czasu. Roma potrzebuje wyników.

W Bergamo mógł przez lata rozwijać zawodników, zmieniać ich pozycje i budować drużynę krok po kroku. W Rzymie kilka zwycięstw wystarczy, aby ktoś zaczął mówić o scudetto. Kilka porażek później ten sam trener może usłyszeć, że niczego nie potrafi.

Kibice zresztą nie są zgodni. Jedni uważają, że Gasperini powinien otrzymać pełne wsparcie. Inni krytykują jego decyzje, taktykę lub sposób zarządzania zawodnikami. Pojawia się również rozsądny argument: może problemem nie jest trener, lecz to, czy klub zbuduje mu kadrę odpowiednią do jego stylu gry.

To pytanie jest chyba ważniejsze niż szóste miejsce w rankingu ESPN.

Bo ranking można przeczytać przy porannej kawie i po chwili zapomnieć. Roma zostaje.

Gasperini otrzymał możliwość zbudowania drużyny według własnej wizji. To dużo. Być może nawet bardzo dużo. Tylko że dostał ją w klubie, który od dawna czeka na sukces i nie ma ochoty czekać jeszcze dłużej.

Może więc Gasperini jest dokładnie tym trenerem, którego Roma potrzebowała?

A może przekonamy się, że Roma jest dokładnie tym klubem, którego nie potrzebował żaden trener?

Na tym polega cały urok tego miejsca. Nigdy nie wiadomo, co będzie dalej. Można się złościć, można się śmiać, czasem można mieć serdecznie dość. A potem przychodzi kolejny sezon i znowu człowiek wierzy.

I może właśnie dlatego warto kochać Romę?

Komentarze

  • Wikus
    15 sierpnia 2026, 13:32

    Mam 25 lat sympatyzuje z Roma od 2010 roku .Wujek był fanem niestety zmarł na raka, ale od niego usłyszałem o tym klubie więc już jako dziecko latałem po łące z kolegami i mówiłem że jestem Vucinic. Uważam się za pełnoprawnego kibica od 2016 lecz z każdym rokiem coraz bardziej rozumiem co to znaczy kibicować Romie i co te klub wnosi do mojego życia i to jest piękne jak to miejsce ten klub nas łączy. Warto kochać Rome i widać jak nasza społeczność rośnie, robimy zbiórki i pomagamy jako cała rodzina Romanistów. Może i nie wygrywamy trofeów, ale ten klub nas tu wszystkich połączył i robimy wiele dobra, także Roma to nie tylko klub to styl życia ciężko to opisać słowami. Pozdrawiam was wszystkich Romanisci💛♥️ Jako Kibice wygrywamy co roku ligę mistrzów bo nie spotkałem się z lepszymi kibicami niż my na tej stronie

  • Kreatos
    15 sierpnia 2026, 13:38

    Druga część artykułu to klu. Od lat nie mamy wyników i ciągle przebudowujemy i przebudowujemy. Błagam, aby Frytasy wyciągnęły z tego lekcje. Ja mogę obejrzeć parę kolejnych sezonów, ale widząc, że jest wzrost drużyny. Nawet jakby ten wzrost miałby być widoczny dopiero za parę lat. Dajmy czas Gasperiniemu, póki mu się chce, na zbudowanie swojej drużyny.

    Co do tego sezonu nie mam żadnych oczekiwań. Spodziewam się, że w Europie nie pokażemy za wiele. Parę łomotów od mocniejszych i jakieś punkty na słabszych. Nie przejść dalej jest trudno, ale naplety udowodniły, że się da. W lidze super jak zostaniemy w Top4. I najważniejszym krokiem powinno być zaplanowanie i przygotowanie kolejnego letniego okienka.

    Tylko dajcie na to wszystko czas.

  • Canis
    15 sierpnia 2026, 14:58

    "Gasperini wie. Chce, aby jego drużyna biegała. Dużo i szybko." I dlatego zostawił w Romie Cristante i przedłużył Pellegriniego. Gdybym pił, to może łatwiej by mi to było zrozumieć.

    • rafo
      15 sierpnia 2026, 15:41

      SEZON SERIE A 2025/26 Największy łączny przebiegnięty dystans| Miejdce | Zawodnik | Klub | Łączny dystans | Średnio km/mecz: Ylber Ramadani | Lecce | 421,58 km | 11,39 km. Bryan Cristante | Roma | 412,44 km | 11,15 km. Morten Frendrup | Genoa | 403,62 km | 10,91 km. Cristante był 2. w całej Serie A pod względem łącznego przebiegniętego dystansu. Źródło: Lega Serie A, oficjalne statystyki sezonu 25/26.

    • Kreatos
      15 sierpnia 2026, 15:58

      Dokładnie, praktycznie w każdym meczu Cristante był 1. albo 2. jeżeli chodzi o przebiegnięty dystans. Ale z Canisem też się zgodzę, bo tego faktycznie nie widać. Klasyczny gość od brudnej roboty. Nie jestem taktykiem, ale domyślam się, że głównie Cristante jest odpowiedzialny za ustawianie drużyny.

    • Canis
      15 sierpnia 2026, 21:30

      Cristante to faktycznie niby ciągle biega, tyle jak on biega, to już trochę inna bajka. Pellegrini pląsa jak nimfa wodna po murawie. Niczym żuraw na wodzie. Mnie chodzi o agresywne zapierdalanie a nie o truchtanie w rytm biegu żółwia z Galapagos.

  • andrea
    15 sierpnia 2026, 17:35

    Dzisiejszy mecz jest na MEGOGO za 1 zeta z polskim komentarzem.