Po dwóch miesiącach przerwy Angeliño znów trenuje z zespołem. Hiszpański wahadłowy, który w ubiegłym sezonie był jednym z filarów AS Roma, otrzymał od sztabu medycznego zielone światło do powrotu do zajęć z drużyną.
Powodem długiej absencji Hiszpana była przewlekła obturacyjna infekcja oskrzelowa o podłożu astmatycznym, która znacząco osłabiła jego kondycję fizyczną i wymagała specjalistycznego leczenia oraz długiego okresu rehabilitacji.
Poprzedni sezon Angeliño zakończył z imponującym bilansem 51 występów, 4 goli i 6 asyst, będąc jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników w całym zespole. Przyszedł do Romy w styczniu 2024 roku z RB Lipsk (po krótkim epizodzie w Galatasaray) i bardzo szybko zdobył uznanie w stolicy. Po wykupieniu jego kontraktu za 5 milionów euro stał się ważnym elementem formacji u wszystkich trzech trenerów w minionym sezonie.
Początek sezonu 2025/26 zapowiadał się dla niego obiecująco: wystąpił w pierwszych pięciu kolejkach Serie A, lecz już pod koniec września jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Dolegliwość opisywana jako przewlekła choroba zapalna dróg oddechowych z objawami podobnymi do astmy oskrzelowej zmusiła zawodnika do całkowitego wstrzymania aktywności sportowej. Przez kilka tygodni przechodził intensywną terapię oddechową i program stopniowego powrotu do formy fizycznej. Po dwóch miesiącach rekonwalescencji Angeliño przeszedł pełny proces reatletyzacji, czyli odbudowy kondycji i wytrzymałości wysiłkowej, i dziś znów jest częścią treningów grupowych w Trigorii. Choć na powrót do gry jeszcze za wcześnie, nie można wykluczyć, że już na dniach pojawi się on w kadrze meczowej.
Pod nieobecność Hiszpana Gasperini musiał rotować ustawieniem: po lewej stronie występował często Wesley, a po prawej Celik, którego szkoleniowiec przesunął nawet o kilka metrów wyżej. Powrót Angeliño daje Romie znacznie większe pole manewru.
Komentarze
Każdy umiejący kopać piłkę, będzie mile widziany. Angeliño pewnie będzie na styczeń. Dobre i to.
Ja myślę że już może grać po 20 min w końcówkach meczów żeby dać odpocząć chociaż trochę Wesleyowi.
Cholera wie ale chłop kilka miesięcy nie trenował, więc na razie pewnie z niego nie ma piłkarza. No ale zobaczymy.
Canis racja, ale Wesley już jedzie na rezerwie, to aż śmierdzi kontuzją … jest eksploatowany niemiłosiernie.