Roma przez godzinę dominowała dzięki pressingowi, a później pokazała, że potrafi także wygrać mecz pracą w defensywie.
Analiza taktyczna: Torino – Roma (0:2)
Roma przez godzinę narzucała Torino własne warunki dzięki ekstremalnie wysokiemu pressingowi i agresywnym kryciom, a gdy gospodarze znaleźli sposób na jego obejście, potrafiła całkowicie zmienić charakter meczu.
Roma wygrała w Turynie w sposób, który dobrze pokazuje, jak wiele twarzy ma obecnie drużyna Gasperiniego. Przez pierwszą godzinę Giallorossi grali z rozmachem, odbierali piłkę bardzo wysoko i niemal całkowicie odbierali Torino możliwość spokojnego budowania akcji. Później obraz spotkania się zmienił, a wraz z nim musiała zmienić się również Roma. Zamiast dalej za wszelką cenę narzucać przeciwnikowi własne warunki, potrafiła zejść niżej, przyjąć bardziej pragmatyczne ustawienie i wygrać mecz także siłą pojedynków, interwencji oraz właściwego zarządzania przestrzenią.
To kolejny dowód na rozwój zespołu, który po 4 kolejkach miał komplet 12 punktów, 12 strzelonych goli i bilans bramkowy +11. Równie wymowne były dane expected goals: średnio 2,00 xG tworzonego i tylko 0,34 xG dopuszczanego na mecz, co dawało różnicę +1,67. Liczby potwierdzały to, co było widać również na boisku w Turynie: ofensywna nieprzewidywalność Gasperiniego została uzupełniona znacznie większą odpornością bez piłki.
Pressing Romy odebrał Torino tlen
Abate ustawił Torino w 3-5-1-1, z Vlašiciem za Simeone, próbując dopasować się do 3-4-2-1 Romy. Gospodarze chcieli cierpliwie rozpoczynać akcje od własnej bramki, ale od pierwszych minut wpadali w przygotowaną przez Gasperiniego sieć indywidualnych kryć. Cristante brał Mandragorę, Pisilli Fitz-Jima, Balerdi agresywnie wychodził do Simeone, Mancini odpowiadał za Vlašicia, a poruszający się bez piłki Gineitis często trafiał bezpośrednio pod opiekę Hermoso. Roma nie dawała Torino złapać oddechu przy wyprowadzeniu piłki.
Efekt był bardzo wyraźny. Giallorossi odbierali futbolówkę już około 30 metrów od bramki gospodarzy, wymuszając błędy podaniem, przyjęciem albo samym ustawieniem ciała. Trzech stoperów nie pozostawało przy tym biernie z tyłu. Balerdi nieustannie wychodził za Simeone, natomiast Mancini i Hermoso włączali się w kolejne fazy akcji, zmuszając ofensywnych piłkarzy Torino do cofania się. Jeżeli Granata próbowali wyjść wyżej, rzymscy obrońcy płynnie przekazywali sobie krycie, dzięki czemu w pierwszej połowie gospodarze praktycznie nie potrafili stworzyć zagrożenia.
Roma nie ograniczała się jednak do odbiorów. W posiadaniu rozciągała rywala poprzez charakterystyczne dla Gasperiniego mnożenie szerokości. Gdy piłka wracała z lewej strony do ustawionego centralnie Balerdiego, Cristante potrafił zejść obok niego i rozszerzyć pozycję, Mancini ustawiał się jeszcze wyżej przy linii, a Lulli również pozostawał szeroko. Środek pola celowo się opróżniał, dzięki czemu Dybala mógł wejść w wolną przestrzeń i odbierać piłkę twarzą do bramki. Z jednej struktury powstawało kilka możliwości: szybkie połączenie krótkich podań, bezpośrednie zagranie do napastnika, przeniesienie gry albo wejście zawodnika z drugiej linii.
Przed polem karnym ważne były również relacje Malena z Dybalą i Soulé. Holender znajdował się często pomiędzy trzema stoperami i nie mógł pozwolić sobie na izolację, dlatego potrzebował zawodnika schodzącego bliżej niego. Około 30. minuty Dybala i Soulé zamienili się pozycjami, szukając lepszego połączenia z napastnikiem. Z kolei kiedy piłka trafiała szeroko, zwłaszcza do Moliny po lewej, Cristante dobrze rozpoznawał jego naturalną skłonność do zejścia na prawą nogę i atakował pole karne pod cofnięte dośrodkowanie.
Gol z pressingu, potem Bragança zmienił mecz
Przewaga Romy długo nie przekładała się na wynik, mimo że Torino samo podsuwało rywalowi kolejne okazje poprzez niedokładności w rozegraniu. Dopiero pod koniec pierwszej połowy pressing przyniósł pełną nagrodę. Mancini agresywnie odebrał piłkę w środku pola i natychmiast uruchomił Dybalę, Argentyńczyk przyspieszył akcję podaniem do Malena, a Holender z dużą determinacją dopadł do futbolówki i skierował ją do siatki. Bramka była niemal podręcznikowym przykładem tego, po co Gasperiniemu tak wysoka i bezpośrednia presja: odzysk nastąpił blisko bramki i przeciwnik nie dostał czasu na odbudowę struktury.
Po przerwie Abate zmienił jednak sposób wyprowadzania piłki. Mandragora i Vlašić zostali ustawieni wyżej po bokach Simeone, do środka wszedł Bragança, a Cacciamani zastąpił Belghalego, przy jednoczesnym przeniesieniu Fortiniego na drugą flankę. Najważniejsza była rola Bragançy. Torino zaczęło omijać pierwszą fazę pressingu Romy poprzez wyjścia na zewnątrz, a dopiero później kierowało piłkę z powrotem do Portugalczyka w centrum. Niby prosty mechanizm, ale wystarczył, żeby nacisk Giallorossich coraz częściej trafiał w próżnię.
Po około godzinie mecz zaczął więc żyć według zupełnie innych zasad. W pierwszej połowie Roma potrafiła odzyskiwać piłkę na ofensywnej tercji niemal automatycznie, natomiast teraz Torino przyspieszało grę po przejściu przez pierwszą linię i dostawało więcej przestrzeni w środku. Bragança zaczął nadawać akcjom rytm, gospodarze nabrali pewności, a Simeone otrzymał okazję, przy której Romę musiał ratować Svilar. Zespół Gasperiniego nie mógł już liczyć na to, że każde podanie Torino od własnej bramki zakończy się natychmiastowym odbiorem.
Balerdi założył roboczy kombinezon, Gasperini zmienił plan
Wtedy Roma pokazała swoją drugą twarz. Gasperini wcześniej wprowadził Morę i Castro za Soulé oraz Malena, ale wobec rosnącej przewagi Torino dokonał jeszcze ważniejszej korekty. Koné i de Roon zastąpili Cristante oraz Dybalę, a ustawienie przeszło w 5-3-2. Nie chodziło już o to, żeby za wszelką cenę odzyskiwać piłkę 30 metrów od bramki przeciwnika. Priorytetem stało się zabezpieczenie centrum, wygrywanie drugich piłek i ograniczenie przestrzeni, z których Torino zaczynało coraz szybciej atakować ostatnią linię Romy.
Najważniejszą postacią tej fazy był Balerdi. W pierwszej połowie imponował agresywnym wychodzeniem za Simeone, później musiał funkcjonować jak klasyczny ostatni obrońca. Torino coraz częściej zagrywało piłki za linię defensywną, ale Argentyńczyk czytał ich tor, wygrywał pojedynki i czyścił przestrzeń przed Svilarem. Obok niego ogromną rolę odegrał de Roon, który dawał drużynie dokładnie to, czego potrzebowała: przechwyty, zamykanie linii podań, odbiory oraz właściwie ustawioną presję na zawodnika przy piłce.
Roma zdjęła więc kostium superbohatera i założyła strój robotnika, ale nie straciła przy tym możliwości zadania kolejnego ciosu. Mancini do samego końca pozostawał agresywny również w fazie ofensywnej i to po jego kolejnym wygranym działaniu powstała akcja, którą Pisilli zamknął trafieniem na 2:0 mimo narastającego zmęczenia i problemów ze skurczami. Giallorossi nie wygrali więc wyłącznie dzięki swojej najbardziej efektownej wersji. Wygrali również dlatego, że kiedy przeciwnik odebrał im możliwość grania według pierwotnego scenariusza, potrafili zaakceptować bardziej fizyczny i defensywny charakter meczu.
To właśnie jest najważniejszy wniosek z Turynu. Roma Gasperiniego nadal żyje z niezwykle agresywnego pressingu, pojedynków jeden na jednego, wysokich wyjść stoperów i ofensywnej struktury, w której szerokość może być obsadzona na kilka sposobów jednocześnie. Ale coraz rzadziej jest zakładnikiem tylko jednego planu. Przez godzinę dominowała Torino poprzez własne mechanizmy, a później potrafiła schować szpadę, zakasać rękawy i wygrać zupełnie innym sposobem. Właśnie ta zdolność przechodzenia od finezji do pracy w defensywie może okazać się szczególnie ważna w starciach z przeciwnikami, którzy będą potrafili wytrzymać pierwszy napór Romy.
Komentarze
dość fajnie zobrazowana taktyka Gaspa
https://www.youtube.com/watch?v=zCMfysEiJEg&t=325s
O, też super!
Aż się człowiekowi chce zainstalować football managera i pobawić taktyką… :D
hahaha mam to samo :)
Jakie to jest szczęście i komfort mieć takiego Svilara na bramce. Jeżeli ja z większym spokojem oglądam mecze, nie czuję niepokoju kiedy przeciwnik zbliża się do naszej bramki to musi to mieć też pozytywny wpływ na piłkarzy na boisku. Po Alissonie lata nam zajęło znalezienie odpowiedniego bramkarza. Patrząc na to co się dzieje na tej pozycji w Juventusie i w Interze to Svilara należy obsypać złotem, oczywiście na miarę naszych możliwości i umieścić na liście nietykalnych.
Te analizy taktyczne to złoto… Już się nie mogę doczekać kolejnej :)
Dzięki Hako!
💛