Roma Gasperiniego rozpoczęła nową erę od zwycięstwa. Debiut na Olimpico potwierdził, że zespół jest w stanie elastycznie dostosowywać się do przeciwnika, zmieniając ustawienie i schematy gry w zależności od faz meczu. To pierwszy krok w stronę drużyny zdolnej do stabilnej rywalizacji w Serie A.
(Il Romanista – D. Lo Monaco) Dobry początek. Ale w Rzymie, gdzie łatwo popada się w skrajności – od euforii po kryzysowe nastroje – należy zachować ostrożność. Debiuty Juricia czy De Rossiego również zapowiadały się obiecująco, a finał był rozczarowujący. Analizując mecz z Bologną warto jednak podkreślić, że Roma zasłużyła na zwycięstwo – zarówno pod względem taktycznym, jak i statystycznym. To fundament, na którym Gasperini może budować.
W futbolu nowoczesnym nie istnieje już jeden system gry – przynajmniej dwa, w fazie posiadania i bez piłki. Gasperini wprowadził Romę w tę logikę od pierwszego spotkania. W ataku drużyna ustawiła się klasycznie w 3-4-2-1, z El Shaarawym i Soulé operującymi za plecami Fergusona, dynamicznymi wahadłowymi (Wesley i Angeliño) oraz duetem Cristante–Koné w środku.
W fazie obrony jednak zespół przesuwał się do 4-4-2. Soulé i Ferguson zamykali środkowych obrońców Bologni, El Shaarawy kontrolował De Silvestriego, a Wesley wychodził wysoko na Lykogiannisa. W efekcie Angeliño stawał się czwartym defensorem, a Hermoso – przesunięty na prawą stronę – musiał indywidualnie pilnować Cambiaghiego. Ta elastyczność pozwalała Romie neutralizować schematy gry rywala i utrzymywać organizację.
Różnorodność w budowaniu akcji
Nowa Roma pokazuje różne oblicza także w ataku. Koné często opuszczał środek i ustawiał się szerzej, co umożliwiało Angeliño schodzenie do półprzestrzeni w roli „fałszywej” mezzali. Niekiedy środkowi obrońcy (np. Mancini) odważnie włączali się w akcje, wyciągając krycie i robiąc miejsce partnerom. Dzięki temu Ferguson mógł częściej uwalniać się od obrońców i stwarzać zagrożenie.
To rozwiązania, które pojawiały się już wcześniej w Trigorii, ale dopiero pod ręką Gasperiniego nabierają regularności. Młodzi piłkarze – podatni na naukę i gotowi do intensywnej gry – pozwalają trenerowi wdrażać te mechanizmy z dużą płynnością.
Ważnym elementem sukcesu była umiejętność wykorzystania atutów poszczególnych zawodników. El Shaarawy świetnie radził sobie z De Silvestrim, Hermoso – choć ustawiony na stronie niekorzystnej dla jego lepszej nogi – doświadczeniem i spokojem zneutralizował Cambiaghiego. W duecie środkowych obrońców Mancini brał na siebie fizyczne pojedynki z Immobile, a Ndicka kontrolował ruchliwego Odgaarda.
Cristante, jak zawsze, zapewniał organizację gry, choć jego ograniczenia techniczne wciąż bywają widoczne. Koné natomiast imponuje potencjałem i z meczu na mecz staje się filarem środka pola. W ataku zaufanie dostał Ferguson – obecnie numer jeden przed Artemem Dowbykiem, którego przyszłość w klubie nie jest pewna. Soulé, jeszcze nie w pełni ukształtowany, ale dynamicznie rozwijający się, daje nadzieję na dalszy progres.
I wreszcie Paulo Dybala – nawet wchodząc tylko na końcowe minuty i nie będąc w optymalnej formie – potrafił jednym kontaktem przypomnieć o swojej klasie światowej. To on pozostaje prawdziwym liderem technicznym, którego zdrowie będzie kluczowe dla ambicji całej drużyny.
Wnioski
Debiut Gasperiniego na ławce AS Roma przyniósł zwycięstwo i – co ważniejsze – wyraźny sygnał o elastyczności taktycznej zespołu. Zmienność systemów, świadome wykorzystanie indywidualnych cech zawodników i płynne przejścia między fazami gry czynią z Romy projekt obiecujący. Do pełni stabilności droga jeszcze daleka, ale pierwsze kroki pokazują, że drużyna zaczyna przypominać właśnie to, czego zawsze chciał Gasperini – organizm wielopostaciowy, zdolny adaptować się do rywala i sytuacji meczowej.
Komentarze
Fajnie że w końcu mamy w miarę grywalne prawe skrzydło – myślę że ten Wesley może robić różnice.
Dalej mamy problem z wykończeniem akcji, a tych było zaskakująco dużo – myślę że spokojnie mogliśmy skończyć to na 3 z przodu.
Dobrze było jeszcze kogoś ściągnąć – sezon długi i jak wypadnie ktoś kluczowy to będzie problem.
No to czy coś mamy to się dopiero okaże po jakimś czasie, jak będzie powtarzalność. Po jednym meczu nie ma co oceniać, ani na plus, ani na minus.