Giallorossi zdominowali Atalantę intensywnością pressingu, przewagą terytorialną i liczbą tworzonych sytuacji, a w końcówce Gasperini wygrał mecz także odważnymi zmianami w defensywie.
Roma rozegrała spotkanie znacznie bardziej jednostronne, niż sugeruje końcowe 2:1. Przez długie fragmenty całkowicie kontrolowała Atalantę, zamykając ją na własnej połowie i nie pozwalając swobodnie wychodzić spod pressingu. Skala przewagi była ogromna: Romanews wylicza 40 strzałów, 17 rzutów rożnych i xG na poziomie 3,48, natomiast Il Romanista podaje 37 prób. Niezależnie od różnicy w statystykach obraz meczu pozostaje ten sam: Roma stworzyła zdecydowanie więcej niż w dwóch wcześniejszych zwycięstwach 4:0 z Fiorentiną i Lecce.
Największe znaczenie miał jednak sposób, w jaki zespół Gasperiniego tę przewagę budował. Giallorossi grali szybko, na dwa kontakty, stale przesuwali ciężar akcji i agresywnie reagowali na każdą stratę. Atalanta próbowała dostosować się do ustawienia Romy, ale już od początku miała problemy zarówno z wyjściem spod indywidualnego pressingu, jak i z zamykaniem szerokości, gdzie Wesley i Lulli otrzymywali regularnie miejsce do ataku.
Roma zamknęła Atalantę na jej połowie
Sarri ustawił Atalantę w 4-3-2-1, z zamiarem zagęszczenia środka. Czterech obrońców miało reagować przede wszystkim względem piłki, natomiast pomocnicy i schodzący do środka ofensywni zawodnicy mieli tworzyć liczebną przewagę w centralnych sektorach. Ceną było późniejsze doskakiwanie do wahadłowych Romy. Gasperini odpowiedział Morą ustawionym za Malenem i Dybalą, z zadaniem pilnowania Gaetano, oraz bardzo agresywnymi pojedynkami na całym boisku: Cristante z Edersonem, Koné z Samardžiciem, Ndicka ze Scamaccą, Hermoso z De Ketelaere i Mancini z Elmasem.
Atalanta chciała utrzymywać wysoką linię, ale jej czterej obrońcy musieli pozostawać wąsko, aby kontrolować trójkę ofensywną Romy. To automatycznie otwierało przestrzeń dla Wesleya i Lullego. Giallorossi regularnie przyciągali rywali do jednej strony, a następnie przenosili grę na Wesleya. Malen często schodził w lewy półsektor, otwierając Brazylijczykowi możliwość wejścia do środka, podczas gdy De Ketelaere miał problemy z powrotem i odpowiednio szybkim zamknięciem tej strefy.
Koné dominował w centrum i niemal natychmiast zatrzymywał każdą próbę przejścia Atalanty do ataku. Ndicka z kolei praktycznie wyłączył Scamaccę, czyli główny punkt odniesienia rywala przy próbach wyjścia dłuższym podaniem. Po pierwszej połowie wynik 0:0 był wręcz nielogiczny: Roma miała 70% posiadania, prowadziła 9:0 w rzutach rożnych i oddała 14 strzałów. Problemem pozostawało jedynie ostatnie podanie i skuteczność w polu karnym, gdzie Carnesecchi wielokrotnie ratował Atalantę.
Gol Edersona i ryzyko w otwartym meczu
Po przerwie Sarri spróbował zmienić sposób wychodzenia spod pressingu. Scamaccę zastąpił bardziej ruchliwy Krstović, który zamiast gry tyłem do bramki miał przede wszystkim atakować głębię. Już przy pierwszej skutecznej próbie Atalanta wykorzystała przestrzeń, a chaotycznie rozwinięta akcja zakończyła się golem Edersona. Trafienie na moment odwróciło przebieg spotkania i dodało gościom energii, podczas gdy Roma po raz pierwszy musiała gonić wynik.
W tej fazie pojawiło się najpoważniejsze zagrożenie wynikające z futbolu Gasperiniego. Im bardziej Roma przesuwała zawodników do przodu, tym ważniejsze stawało się zabezpieczenie ewentualnych kontrataków. Ndicka pozostawał w pojedynku z Krstoviciem na dużej przestrzeni i właśnie taki scenariusz doprowadził do znakomitej okazji na 0:2. Gdyby Atalanta ją wykorzystała, mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.
Gasperini zareagował zmianami. Soulé i Molina zastąpili Morę oraz Lullego, a Roma szybko odzyskała rytm. Później Mancini, mający problemy z biegami asekuracyjnymi na otwartym boisku, ustąpił miejsca Ghilardiemu. Malena zmienił Castro, który niemal natychmiast trafił w słupek. Sarri odpowiadał wejściami Pašalicia, Zalewskiego i Kessiego, coraz mocniej zabezpieczając własną połowę, ale Atalanta stopniowo cofała się całym zespołem w okolice trzydziestego metra.
Gasperini wzmocnił obronę, żeby jeszcze mocniej atakować
Najbardziej interesujący ruch Gasperiniego dotyczył jednak nie ofensywy, lecz środka obrony. Przy wyniku 0:1 trener zdjął dwóch swoich najbardziej zaufanych defensorów: najpierw Manciniego, a później zmęczonego Ndickę, którego zastąpił dopiero sprowadzony Balerdi. Zamiast wzmacniać środek pola de Roonem czy Pisillim, Gasperini uznał, że świeżsi obrońcy pozwolą zespołowi jeszcze odważniej atakować bez obawy o kolejne kontrataki. Sam tłumaczył później: „Widziałem, że Mancini i Ndicka zaczynali odczuwać zmęczenie i pomyślałem, że wzmacniając obronę, będziemy mogli nadal atakować tak jak wcześniej, przed tymi dwiema sytuacjami, które dopuściliśmy po kontrach”.
Plan zadziałał. Ghilardi wszedł z ogromną agresją i intensywnością, natomiast Balerdi spokojnie zamykał kolejne przestrzenie i dobrze operował piłką. Roma odcięła Atalancie możliwość wyprowadzania kontrataków i ponownie zamknęła ją pod własnym polem karnym. Castro trafił jeszcze w słupek, a przewaga gospodarzy znowu rosła. W końcówce zmęczenie nie odebrało Giallorossim zdolności do kolejnych sprintów i doskoków, co było kolejnym potwierdzeniem bardzo wysokiej wydolności zespołu.
Najpierw wyrównał Hermoso, a następnie w 93. minucie Dybala obsłużył Soulé, który po niedokładnym pierwszym kontakcie skorygował prowadzenie piłki, zszedł przed Zappacostę i mocnym uderzeniem przy bliższym słupku pokonał Carnesecchiego. Zwycięstwo było efektem nie tylko przewagi jakościowej i fizycznej, ale również decyzji trenera, który przy niekorzystnym wyniku odważył się zdjąć Malena oraz dwóch podstawowych obrońców. Roma wygrała trzeci mecz z rzędu, lecz tym razem zrobiła to w sposób znacznie bardziej miarodajny niż przeciwko Fiorentinie i Lecce. Najważniejszy wniosek jest taki, że nawet gdy jej dominacja nie przekłada się od razu na wynik, zespół potrafi utrzymać intensywność, modyfikować strukturę i nadal atakować bez utraty równowagi. Jedynym ostrzeżeniem pozostają sytuacje powstające przy dużej przestrzeni za linią obrony, szczególnie istotne przed kolejnymi spotkaniami z rywalami o wyższej jakości, takimi jak Fenerbahce, Inter czy Como.
Komentarze
Powiem szczerze, że łapałem się za głowę jak widziałem te zmiany i się z nimi nie zgadzałem jak pewnie większość … potem jednak doszło do mnie, że w dupie byłem i gowno widziałem 😉
Gasp jest naprawdę genialny 👌🏻
Mnie osobiście zaskoczyła zmiana Mancini Ghilardi, Ndicka był po kontuzji więc tym nie byłem zaskoczony.
Mancini błąd przy golu i raz przegrał pojedynek z Krstovicem jak ten wyszedł 1v1, słaby mecz Orzeszka