W niedzielę o 20:45 Roma podejmie Juventus w spotkaniu, które może bardzo mocno wpłynąć na układ walki o Ligę Mistrzów.
Giallorossi mają cztery punkty przewagi nad turyńczykami i przystępują do tego meczu z większym spokojem oraz lepszym rytmem. Poniżej prezentujemy kilka powodów, które pokazują dlaczego Roma powinna potraktować to spotkanie jak bardzo dobrą okazję, by sięgnąć po pełną pulę i oddalić się od Juve na 7 oczek.
1. Juventus jest zmęczony
Najprostszy argument bywa czasem najważniejszy. W ostatnich kilkunastu dniach Juventus rozegrał serię spotkań, które wyssały z niego energię: 17 lutego przegrał z Galatasaray 2:5, 21 lutego uległ Como 0:2, 25 lutego znów mierzył się z Galatasaray i dopiero po 120 minutach wygrał 3:2, choć nie odrobił strat z pierwszego meczu. Zmiennicy nie pokazali tyle jakości ile pierwszy skład. A już jutro wyjazd do Rzymu. Roma jest w zupełnie innym położeniu. Zespół Gasperiniego miał czas, by pracować na treningach, odpocząć, spokojnie przygotować warianty na niedzielny wieczór, a nawet rozegrać sparing z czwartoligowcem. Juventus tymczasem żył od kryzysu do kryzysu, od rozczarowania do mobilizacji, od złości do dogrywki. W takich warunkach trudno przyjechać na Olimpico z pełnym bakiem.
2. W bramce Juve nie ma już spokoju, jest nerwowe szukanie ratunku
Jeszcze kilka dni temu głównym bohaterem dyskusji wokół Juventusu był Michele Di Gregorio i niestety dla turyńczyków nie chodziło o pochwały. Po błędach i słabszych występach jego pozycja mocno się zachwiała, a liczby tylko dolały oliwy do ognia. Di Gregorio notował w tym sezonie 67,6% obronionych strzałów, co dawało mu dopiero 15. miejsce w lidze, a wskaźnik bramek, którym zapobiegł, wynosił -0,6. Dla porównania Mike Maignan miał w tym samym zestawieniu 9, Marco Carnesecchi 8, Ivan Provedel 6,4, a Mile Svilar 5,6. To wynik daleki od poziomu, który dawałby drużynie dodatkowe bezpieczeństwo. Teraz Juventus reaguje i dzienniki są zgodne, że między słupkami ma stanąć Mattia Perin, tak jak w rewanżu z Galatą. Sam fakt tej zmiany wiele mówi o momencie, w jakim znalazł się zespół Spallettiego. To nie jest zwykła rotacja, tylko sygnał, że w Turynie uznano, iż seria błędów Di Gregorio zrobiła się zbyt kosztowna. Problem w tym, że taka decyzja może pomóc, ale może też pokazać, że Juve jedzie do Rzymu z poczuciem alarmu, a nie stabilizacji.
3. Straty goli przy pierwszym celnym strzale
Są liczby, które można tłumaczyć przypadkiem, i są takie, które obnażają prawdę o drużynie. Juventus w 13 z 26 meczów ligowych stracił gola już przy pierwszym celnym strzale rywala. To nie jest detal. To jest znak, że zespół zbyt często źle wchodzi w spotkania, nie ma odpowiedniej czujności, a kiedy tylko coś zaczyna się psuć, napięcie natychmiast rośnie. Luciano Spalletti mówił o tym otwarcie. „Widać, że coś jest nie tak. 13 razy zdarzyło się, że straciliśmy gola już przy pierwszym strzale na bramkę” — przyznał po porażce z Como. Później poszedł jeszcze dalej: „Naszym przeciwnikiem jesteśmy my sami”. Trudno o bardziej szczere rozpoznanie sytuacji. Dla Romy to cenna wskazówka: jeśli wykorzysta swój wysoki pressing, zmusi Juve do błędów i uderzy pierwsza, może przy okazji trafić tam, gdzie Juventus jest dziś najbardziej miękki – w głowę.
4. To zespół bez ciągłości, który jednego dnia potrafi zachwycić, a drugiego zgasnąć
Właśnie to chyba najbardziej utrudnia dziś obronę Juventusu w poważnej dyskusji o topowych celach. Ta drużyna nie jest stabilna. Potrafi zagrać z wielką furią, jak w rewanżu z Galatasaray, potrafi porwać stadion i sprawić, że przez moment znów wygląda jak zespół z ambicją i charakterem. Ale równie szybko potrafi się rozsypać, jak w domowym meczu z Como, gdzie zabrakło jakości, spokoju i powtarzalności. Michele Padovano trafnie to ujął, mówiąc: „Wydawało się, że Spalletti wszystko poukładał. To odczucie utrzymywało się do meczu z Interem. Potem zespół zgubił konsekwencję i powtarzalność”. To zdanie dobrze oddaje obecny stan Juve. Problem nie polega na tym, że ten zespół nie ma potencjału. Problem polega na tym, że nie potrafi utrzymać jednego poziomu dłużej niż przez chwilę. A na wyjeździe przeciwko Gasperniemu jest to bardzo groźne.
5. Ławka i napastnicy nie dają gwarancji, że Juve odwróci mecz
W spotkaniach tego kalibru bardzo często decydują nie tylko ci, którzy zaczynają, ale też ci, którzy wchodzą później i zmieniają bieg wydarzeń. I tutaj Juventus nie wygląda przekonująco. Po meczu z Galatasaray pojawiały się głosy, że zmiennicy wnieśli nieco świeżości, ale zbyt mało jakości. To różnica ogromna. Świeżość może na chwilę podnieść tempo, ale jakość wygrywa mecze. Do tego dochodzi temat napastników. Fernando Llorente powiedział jasno: „Posiadanie napastnika, który w takich meczach potrafi strzelić gola, jest bardzo ważne”. To uwaga bardzo aktualna. Juventus ma w ataku zawodników, którzy powinni rozstrzygać takie spotkania, ale ostatnio zbyt często kończy się na poczuciu niedosytu. Jeśli w meczu z Romą znowu zabraknie jednego konkretnego wykończenia, w Turynie nikt nie będzie mógł powiedzieć, że to było zaskoczenie.
6. Brak Locatellego i ogólna kruchość środka pola mogą bardzo drogo kosztować
Wielkie mecze często rozstrzygają się właśnie w środku pola. Tam, gdzie trzeba utrzymać porządek, rytm i odpowiednie odległości. Juventus ma z tym kłopot nawet w optymalnych warunkach, a teraz dodatkowo wypada Manuel Locatelli, którego zabraknie z powodu zawieszenia. To ubytek nie tylko personalny, ale też strukturalny, bo właśnie taki zawodnik daje drużynie trochę ładu w momentach, gdy mecz robi się szarpany i nerwowy. Tymczasem Roma pokazała ostatnio, że potrafi zmieniać obraz spotkania także taktycznie. Gasperini przeciwko Cremonese sięgnął po 4-2-3-1, ożywił zespół, zwiększył agresję i zagęścił strefy, w których wcześniej brakowało jakości. Jeśli Giallorossi znów będą umieli przyspieszyć między liniami, a Juventus nie utrzyma środka pola w ryzach, rzymski wieczór może bardzo szybko zrobić się dla gości nieprzyjemny.
7. Roma ma dziś swoje atuty, a jednym z nich jest powrót Dybali
To argument, który z perspektywy Juventusu musi wywoływać dodatkowy niepokój. Ich były klejnot, Paulo Dybala, wrócił do treningów z zespołem i wszystko wskazuje na to, że będzie do dyspozycji Gasperiniego. Nawet jeśli nie od pierwszej minuty, sam jego powrót poszerza możliwości Giallorossich. To piłkarz, który nie potrzebuje wielu kontaktów z piłką, by nagle zmienić tempo akcji, znaleźć nieoczywiste podanie albo wymusić błąd przeciwnika. A jeśli do tego dołożymy goleadora Malena, robi się naprawdę interesująco. Duet Dybala-Malen daje Romie nieobliczalność, której Juventus może zwyczajnie nie udźwignąć po tak wyczerpującym tygodniu. Dybala wnosi jakość między liniami, błysk i kreatywność, Malen ruch, dynamikę i ciąg na bramkę. Dla defensywy, która i tak jest dziś pod presją, to zestaw bardzo niewygodny. I właśnie dlatego Roma może patrzeć na ten mecz nie jak na przeszkodę, lecz jak na wielką szansę.
Trzeba jednak pamiętać, że Juventus wciąż ma swoje argumenty. Roma nie wygrała z Juve od 3 lat (6 marca miną 3 lata od pamiętnej bomby Manciniego dającej domową wygraną 1:0), Spalletti nie przegrał ostatnich 9 spotkań przeciwko Romie, i wciąż wystarczająco dużo nazwisk, by postawić się każdemu. Ale na pewno Juve nie przyjeżdża do Rzymu jako drużyna spokojna, stabilna i przekonana o własnej sile. Przyjeżdża zmęczona, poraniona, z bramkarską korektą, bez Locatellego i z coraz większym ciężarem kolejnych tygodni na plecach. Roma natomiast ma energię, plan, ma większy komfort przygotowań, duet Dybala-Malen i wiarę we własne możliwości. Jeśli więc ktoś w Turynie liczy, że sama koszulka Juventusu załatwi sprawę, może się bardzo boleśnie rozczarować.
Forma przeciwnika
W Serie A bianconeri zaliczyli serię bez zwycięstwa (porażka z Como u siebie, porażka z Interem, remis z Lazio), a w Europie dostali bolesne lanie od Galatasaray, choć w rewanżu zagrali widowiskowo i wygrali 3:2. Do tego dochodzą problemy kadrowe w środku: brak Locatellego wymusza przebudowę środka pola (Koopmeiners ma przejąć stery), a Spalletti szuka silnego i opornego ustawienia, żeby wytrzymać rytm i intensywność Romy.
25.02.26, UCL, Juventus – Galatasaray 3:2
21.02.26, Serie A, Juventus – Como 0:2
17.02.26, UCL, Galatasaray – Juventus 5:2
14.02.26, Serie A, Inter – Juventus 3:2
08.02.26, Serie A, Juventus – Lazio 2:2
Ostatnie bezpośrednie starcia
20.12.25, Serie A, Juventus – AS Roma 2:1
06.04.25, Serie A, AS Roma – Juventus 1:1
01.09.24, Serie A, Juventus – AS Roma 0:0
05.05.24, Serie A, AS Roma – Juventus 1:1
30.12.23, Serie A, Juventus – AS Roma 1:0
Przewidywane składy
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ndicka, Hermoso – Çelik, Cristante, Koné, Wesley – Venturino, Pellegrini – Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Dowbyk, Ferguson (kontuzja), Soulé (uraz – wątpliwy)
Uwagi: pewni w ofensywie Malen i Pellegrini; trwa wybór drugiego trequartisty (Venturino/Zaragoza, z lekką przewagą Venturino), a Dybala ma być w kadrze, ale raczej zacznie na ławce; w obronie możliwy wariant z Ghilardim kosztem Hermoso, jeśli Hiszpan nie będzie gotowy.
Juventus (4-2-3-1): Perin – Kalulu, Bremer, Kelly, Cambiaso – Koopmeiners, Thuram – Conceicao, McKennie, Yildiz – David.
Trener: Luciano Spalletti
Niedostępni: Locatelli (kartki), Vlahović, Milik, Holm.
Uwagi: brak Locatellego przesuwa Koopmeinersa do roli registy; Bremer jest po indywidualnej pracy i ma być brany pod uwagę, a Yildiz może zostać ustawiony bardziej centralnie (nawet jako „fałszywa 9”), by oszczędzać siły bez ciągłego gonienia na boki.
Komentarze
Mecz z Juve jest zawsze powodem aby wygrać :)
Giallorossi mają cztery punkty przewagi nad tuńczykami… tak to przeczytałem, brzmi dobrze.
Wiadomo że na mecz z nami jufki się zepną i mogą zagrać mecz sezonu. Z drugiej strony jak nie teraz to kiedy? Jak nawet teraz nie wygramy to idź pan w ch*… to już niepoważne się robi.
Mam tak samo. To już jest nawet statystycznie nie możliwe, a co dopiero biorąc pod uwagę formę.
"W ostatnich kilkunastu dniach Juventus rozegrał serię spotkań, które wyssały z niego energię fizyczną i psychiczną …". Ludzie Kochani. Taki górnik zjeżdża codziennie kilkaset metrów pod ziemią. Przez wiele godzin tyra w ścianie albo w przodku, więc ma prawo być zmęczony. Piłkarz trenuje dwie godziny dziennie i w weekend gra 1,5 godzinny mecz na trawce. Jak zagra drugi mecz w tygodniu, to już zajechany jak kobyła ciągnąca wóz z weglem. Na litość boską. Co to niby ma być? To są wyczynowi sportowcy zarabiający miliony, czy Janusze spod Biedronki? Ja bym na żadne zmęczenie Juve, nie liczył. Przecież oni mają masażystów, najlepszą odnowę biologiczną i odżywki, o których nam się nawet nie śniło. I oni mają prawo być zmęczeni?
Nie wiem, ale nasi potrafili stać w miejscu po czwartkowych bojach. Jakiś marginalny wpływ może to mieć, zwłaszcza w drugiej połowie.
Nasi "senatorowie" to są w głowach zmęczeni jak dwa mecze w tygodniu gramy. Tak to widzę.
Jak to często Boniek wyśmiewa i mówi że zawód piłkarza polega na graniu meczów i ma grać. Za Jego czasów się grało co 3 dni i tyle. Piłkarz jest do grania jak pvpa do …. A i robił akcje że po meczu w Juve wsiadał w samolot i leciał na kadrę i z marszu grał mecz. Za te pieniądze to jakby było trzeba to mają grać codzienne…
Z tym zmęczeniem to tak i nie tak. Samo zmęczenie mięśni też może wystąpić, bo np. biegacze mogą co tydzień biegać zawody 10 km i to jest porównywalne z przebiegiem na meczu. Ale dwa razy w tygodniu to już nie da rady – wynik będzie znacznie słabszy. Z tym że w piłce dochodzą kopnięcia, uderzenia. Facet ma jakieś tam siniaki, coś boli i to utrudnia trochę grę. Też nie liczę na "zmęczenie" jufków, ale to też nie jest tak że zawodowcy nie odczuwają trudów meczu i nie potrzebują regeneracji. Janusze spod Biedronki nie grają na takiej intensywności co zawodowcy.
👍
No i Dybala ponoć nie zagra. Szkoda.
A to ci niespodzianka 😄
Wygrana z juve to odjazd na 7 pkt od nich w tabeli, ale mnie najbardziej ciekawi co się dzieje z Angelino? Niby kontuzjowany już nie jest ale nawet na chwilę nie wchodzi na boisko