4 września 1994 roku Francesco Totti zdobył pierwszą bramkę w Serie A. Miał niespełna 18 lat, numer 9 na plecach i jeszcze nikt nie wiedział, że właśnie rozpoczyna się jedna z najważniejszych historii w dziejach Romy.
Żeby dobrze zrozumieć znaczenie tamtego gola, trzeba cofnąć się o kilka miesięcy. Roma przeżywała wtedy trudny sezon 1993/94, pierwszy za prezydentury Franco Sensiego i pierwszy z Carlo Mazzone na ławce. Czternaście kolejnych meczów bez zwycięstwa mocno zachwiało pozycją trenera, mimo że był rzymianinem i romanistą. 20 marca 1994 roku giallorossi pojechali do Foggii, gdzie czekała na nich rewelacyjna drużyna Zdenka Zemana. Roma była po bezbramkowym remisie z Reggianą i przegranych derbach, a sytuacja robiła się coraz bardziej niebezpieczna.
Na dodatek Giuseppe Giannini, kapitan i idol młodego Tottiego, miał za sobą trudny okres. Wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego wywalczonego właśnie przez Francesco, a jego relacje z Sensim były bardzo napięte. Mówiło się nawet o możliwym odejściu człowieka, który nosił numer 10 po wielkich poprzednikach i był dla Tottiego punktem odniesienia. W Foggii Roma przegrywała od 16. minuty po golu De Vincenzo, a przy innych wynikach spadała w okolice strefy spadkowej. W 65. minucie Mazzone wpuścił na boisko Tottiego. Dziewięć minut później Giannini uderzył lewą nogą zza pola karnego, piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Franco Manciniego. Ten gol uratował Romę i stał się początkiem odrodzenia: w sześciu ostatnich kolejkach zespół wygrał pięć razy i raz zremisował, kończąc sezon na siódmym miejscu, o krok od Europy.
Kilka miesięcy później wszystko zaczęło się od nowa. Roma pozostała przy Mazzone, a latem wzmocniła zespół między innymi Jonasem Thernem i Danielem Fonseką. W pierwszej kolejce sezonu 1994/95 na Olimpico przyjechała właśnie Foggia, już bez Zemana, który przeniósł się do Lazio. Zespół prowadził Enrico Catuzzi, a słynna Zemanlandia zaczynała być wspomnieniem.
W tamtym futbolu, jeszcze sprzed wyroku Bosmana, limity obcokrajowców potrafiły mocno komplikować trenerom życie. Mazzone miał kilku wartościowych zagranicznych zawodników, ale nie mógł korzystać ze wszystkich jednocześnie. Thern, Fonseca i Aldair byli zbyt ważni, dlatego w ataku zabrakło miejsca dla Abela Balbo. Decyzja wywołała zdziwienie, bo Argentyńczyk był najlepszym strzelcem Romy. W jego miejsce od pierwszej minuty zagrał Totti, siedemnastolatek z numerem 9 na plecach.
Już wcześniej spróbował uderzenia z rzutu wolnego, ale najważniejszy moment przyszedł w 29. minucie. Thern zagrał w kierunku Fonseki, Urugwajczyk odegrał piłkę głową do tyłu, a nadbiegający Totti uderzył z półwoleja lewą nogą po ziemi. Mocny strzał pokonał Franco Manciniego, tego samego bramkarza, którego kilka miesięcy wcześniej pokonał Giannini, również lewą nogą i również w meczu Romy z Foggią. Tak padł pierwszy z późniejszych 250 ligowych goli Francesco Tottiego. Prawie 60 tysięcy widzów na Olimpico zobaczyło coś, czego znaczenie miało ujawnić się dopiero z czasem. Totti świętował z rękami na głowie, jeszcze bez całej późniejszej symboliki, bez dziesiątki, bez opaski kapitana, bez statusu człowieka utożsamianego z klubem. Był po prostu utalentowanym chłopakiem z Porta Metronia, który za 23 dni miał skończyć osiemnaście lat.
Sam mecz nie zakończył się dla Romy dobrze. W drugiej połowie Koływanow wyrównał i spotkanie zakończyło się 1:1, co wywołało złość Franco Sensiego i niezadowolenie kibiców. Sezon okazał się jednak znacznie lepszy od poprzedniego. Roma zajęła piąte miejsce i awansowała do Pucharu UEFA, a jesienią Mazzone pokonał Lazio Zemana 3:0 w derbach.
Najciekawsze w całej historii pierwszego gola Tottiego jest jednak to, jak wiele symboli znalazło się w jednym miejscu. Mazzone, którego Francesco później nazywał drugim ojcem. Zeman, który stanie się jednym z najważniejszych trenerów w jego rozwoju. Giannini, pierwszy idol i jego poprzednik w roli rzymskiej dziesiątki. Franco Mancini, pokonany najpierw przez jednego, a później przez drugiego. I oczywiście Roma, która ostatecznie pozostanie jedyną wielką miłością całej seniorskiej kariery Tottiego.
Dziś, 4 września 2026 roku, mijają dokładnie 32 lata od tamtego trafienia. Wiemy już, co wydarzyło się później: 786 oficjalnych występów, 307 goli dla Romy, 250 bramek w Serie A, scudetto, krajowe puchary, Złoty But i ćwierć wieku w jednej koszulce. Ludzie siedzący wtedy na Olimpico nie mogli wiedzieć niczego z tych rzeczy. Widzieli tylko siedemnastoletniego chłopaka, który dostał piłkę od Fonseki i pokonał Franco Manciniego.
Każda wielka historia musi jednak od czegoś się zacząć. Historia Francesco Tottiego jako strzelca Romy zaczęła się właśnie wtedy: 4 września 1994 roku, przeciwko Foggii, z numerem 9 na plecach i lewą nogą, która przez kolejne dwie dekady miała napisać większą część współczesnej historii Romy.
Komentarze
Dzięki za artykuł. Zawsze przyjemnie czytać o gościu, który sprawił, że kibicuję temu klubowi już 16 rok 😁