home forum relacje typer logowanie

Login:
Hasło:
zapamiętaj
rejestracja odzyskaj hasło
Poprzedni mecz

Chievo Verona vs AS Roma
Serie A - 38 kolejka
16.05.2010r. | Zobacz raport

Następny mecz

AS Roma vs ???
Koniec sezonu
??.??.2010r., godz. ??:??

Tabela ligowa
P Drużyna M Pkt.
1. Inter Mediolan 38 82
2. AS Roma 38 80
3. AC Milan 38 70
4. Sampdoria G. 38 67
5. US Palermo 38 65
 ---
Zobacz całą tabelę
 
Na forum

druzyna druzyna druzyna druzyna

pogoda w Rzymie

Romolinki fan club

 

25.10.2009 - 9 kolejka Serie A 2009/2010 ; Stadio Olimpico
AS Roma AS Livorno

---
 

 

Tavano 40'

Skład:
Doni

Cassetti
Mexes
Burdisso
Riise
Taddei (Pit 64')
De Rossi
Perrotta
Faty (Julio Baptista 58')
Menez (Guberti 46')
Vucinic

Ławka:
Lobont
Andreolli
Brighi
Okaka

Trener:
Ranieri


Ustawienie:
4-3-1-2

Skład:
(64') <
De Lucia
(Galante 25') Perticone
Knezevic
Miglionico
Raimondi
Moro
(Benussi 64')
Pulzetti
(A. Filippini 65') Bergvold
Pieri
Candreva
Tavano

Ławka:
Marchini
Cellerino
Diniz
Lucarelli

Trener:
Cosmi


Ustawienie:
3-5-1-1

Sędzia:
Russo z Livorno

Widzów:
25.000 kibiców

 

RELACJA

Kompromitacją zakończyło się niedzielne spotkanie Romy z Livorno. Będący na ostatnim miejscu w tabeli goście wygrali w Rzymie 1-0, grając w dodatku od 65 minuty w dziesiątkę. Podopieczni Cosmiego wygrali po raz pierwszy w obecnych rozgrywkach i po raz pierwszy od 20 spotkań w Serie A! Natomiast Giallorossi, przegrali drugie ligowe spotkanie z kolei, tracąc wydaje się - darmowe punkty.

Po nazwijmy to „udanym wypadzie do Anglii” (w końcu jeden punkt osiągnięty w doliczonym czasie i po słabej grze można uznać za sukces) trener Ranieri powrócił do „żelaznej” jedenastki. I tak ze składu wypadli Andreolli, Okaka, i Guberti, a pojawili się w nim Cassetti, Perrotta oraz Vucinic. Do wyjściowego składu wróciłby zapewne też Pizarro, jednak napotkał rano na bóle pleców, stąd nie pojawił się nawet na ławce rezerwowych. W jego miejsce desygnowany do gry został Faty. Stąd też Ranieri powrócił z płaskiego 4-4-2 do gry rombem w środku pola.

Takie rozwiązanie taktyczne nie przynosiło jednak przez dłuższy czas korzyści, a na ciekawą akcję ze strony gospodarzy trzeba było czekać aż do 22 minuty. Wcześniej gra Giallorossich obfitowała w mnóstwo niecelnych podań (przodował w tym elemencie Taddei) oraz w sporo strat piłki przy nieudanych dryblingach (Menez i Vucinic). Niemoc ofensywna drużyny przekładała się na frustrację i fatalne uderzenia z dystansu. Tu jako pierwszy zapisał się w statystykach w 4 minucie gry De Rossi. Giallorossi najbliżsi zdobycia prowadzenia byli we wspomnianej 22 minucie. Riise otrzymał doskonałe podanie ze środka pola, złamał linię spalonego i popędził lewym skrzydłem. Mający sporo czasu do namysłu Norweg wypatrzył świetnie wchodzącego z głębi pola Perrottę. Niestety obsłużony dokładnym podaniem pomocnik Romy nie potrafił pokonać z 5 metrów goalkeepera gości. Ten odbiciem piłki nogami uratował Livorno przed utratą bramki. Zespół Ranieriego próbował zareagować po raz kolejny w 27 minucie, ale dobre podanie Cassettiego zepsuł Vucinic, który uderzając z woleja z 10 metrów nabił jedynie obrońcę. Po tej sytuacji wszystko wróciło do normy, Giallorossi grali nieporadnie w ataku, a goście czyhali na swoją szansę. Ta nadeszła w 39 minucie. Zupełnie nie pilnowany były zawodnik Romy – Tavano uderzył mocno z 13 metrów, nie dając Doniemu szans na obronę. 0-1 i szok wśród obserwatorów spotkania. Zawodnicy gospodarzy próbowali odpowiedzieć w 45 minucie, ale uderzenie po ziemi Vucinica sparował na korner dobrze ustawiony De Lucia.

Widząc nieporadność swoich kopaczy, z ratunkiem, podobnie jak w Londynie szybko postanowił przyjść Ranieri, który na początku drugiej odsłony gry zmienił Meneza na Gubertiego. Młody pomocnik Giallorossich miał swoją okazję już przy pierwszym kontakcie z piłką, jednak spychany przez obrońcę uderzył z ostrego kąta metr od słupka. Chwilę później wyrównać mógł Burdisso, jednak piłka po jego uderzeniu głową minęła o centymetry słupek. Pierwszą być może decydującą akcję spotkania zepsuł w 52 minucie Vucinic. Napastnik Romy otrzymał dobre podanie ze skrzydła od Riise i będąc sam na sam z bramkarzem na 10 metrze nie zdołał w ogóle trafić w piłkę. Chwilę później Czarnogórzec po raz kolejny znalazł się z futbolówką blisko bramki, tym razem jednak stojąc na linii końcowej, zamiast podawać nie wiadomo dlaczego nabił bramkarza. Ciężko było wytłumaczyć logicznie to, co stało się w 57 minucie. Ponownie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Vucinic, i w sytuacji sam na sam z bramkarzem oraz przy asyście biegnącego z boku obrońcy trafił jedynie piłką w boczną siatkę; w uderzeniu Czarnogórce widać było przy tej akcji wyjątkową nonszalancję. Wyraźnie zdenerwowany Ranieri zdecydował się po godzinie gry na kolejną zmianę. Za rzadko dostającego piłki Fatyego wszedł Baptista.

W 64 minucie doszło do dosyć kuriozalnej sytuacji, w której sędzia główny wyrzucił z boiska bramkarzagości , próbującego wznowić grę od własnej bramki. Jak się później okazało De Lucia dostał pierwsze „żółtko” za opóźnianie wprowadzenia piłki do gry, natomiast na drugą kartkę „zasłużył” sobie wybiciem innej piłki w trybuny, na których siedzieli kibice. Na wydarzenia na boisku szybko zareagował Cosmi, który wstawił do gry rezerwowego bramkarza. Chwilę później na murawie pojawił się Pit, który zmienił Taddeiego. Zmianę tą można było zinterpretować jako wyraz frustracji oraz brak pomysłów ze strony trenera Romy. I rzeczywiście na jakikolwiek koncept gry nie było stać tego dnia Giallorossich. Mimo przewagi jednego zawodnika gospodarze nie mogli przeprowadzić żadnej ciekawej akcji. Strzelać próbowali Cassetti (po ziemi z 20 metrów) oraz Baptista (z 25 z wolnego), jednak za każdym razem futbolówka mijała bramkę. Goście mogli „postawić kropkę nad i” w 82 minucie, jednak podczas kontry Candreva źle przyjął piłkę, przez co ułatwił Doniemu skuteczne wyjście z bramki. Dobrą okazję miał 2 minuty później Baptista, gdy uderzał niekryty z 15 metrów, jednak nastrzelił jednego z obrońców. Swoich sił próbował też w końcówce Cassetti, ale piłka po jego strzale głową przeleciała pół metra nad poprzeczką. Wartą zapamiętania sytuację Giallorossi stworzyli w 89 minucie. Mexes uderzył wówczas lekko w środek bramki i był to zarazem pierwszy celny strzał w tej odsłonie gry! Nie zasługujący na cokolwiek w tym meczu piłkarze Romy, mogli, jak to mają ostatnio w zwyczaju wyrównać już w doliczonym czasie gry, jednak piłkę po uderzeniu z 7 metrów Perrotty sparował na korner Benussi.

Cóż mogę dodać na koniec od siebie? W tej sytuacji posłużę się jedynie kilkoma statystykami, odnośnie zespołu rywala, które doskonale podsumują to, co stało się dzisiaj w Rzymie. Otóż po pierwsze, zespół Livorno wygrał w Rzymie po raz drugi w historii (poprzednio miało to miejsce w latach 50-tych zeszłego stulecia). Po drugie drużyna Livorno przed spotkaniem z Romą zaliczyła serię 20 spotkań w Serie A bez wygranej z rzędu (7 remisów, 13 porażek) - 12 spotkań kończących sezon 2007/2008 i 8 meczy obecnego sezonu. Po trzecie, co oczywiste i wypływa z poprzedniego zdania, podopieczni Cosmiego wygrali po raz pierwszy w tym sezonie.

MATERIAŁY VIDEO ZE SPOTKANIA



Skrót
 

 




 

dla fanow ogłoszenia

fan club

fan club