home forum relacje typer logowanie

Login:
Hasło:
zapamiętaj
rejestracja odzyskaj hasło
Poprzedni mecz

Chievo Verona vs AS Roma
Serie A - 38 kolejka
16.05.2010r. | Zobacz raport

Następny mecz

AS Roma vs ???
Koniec sezonu
??.??.2010r., godz. ??:??

Tabela ligowa
P Drużyna M Pkt.
1. Inter Mediolan 38 82
2. AS Roma 38 80
3. AC Milan 38 70
4. Sampdoria G. 38 67
5. US Palermo 38 65
 ---
Zobacz całą tabelę
 
Na forum

druzyna druzyna druzyna druzyna

pogoda w Rzymie

Romolinki fan club

 

18.10.2009 - 8 kolejka Serie A 2009/2010 ; Stadio San Siro
AC Milan AS Roma

Ronaldinho 57'-k
Pato 67'
 

 

Menez 3'

Skład:
Dida
Oddo
Nesta

Thiago Silva
Zambrotta
Abate (Inzaghi 46')

Pirlo

Ambrosini
(80')
Seedorf

Pato
Ronaldinho (Flamini 84')

Ławka:
Roma
Jankulovski
Favalli
Antonini
Huntelaar


Trener:
Leonardo

Ustawienie:

4-3-1-2

Skład:
 
Doni
Cassetti
Burdisso
Mexes
Riise
(Guberti 71') Taddei
De Rossi
Pizarro
Perrotta
(Julio Baptista 75')
Menez
(Okaka 72') Vucinic


Ławka:
Lobont
Andreolli
Faty
Brighi



Trener:
Ranieri


Ustawienie:
4-4-2

Sędzia:
Rosetti z Turynu

Widzów:
40.000 kibiców

 

RELACJA

Nie udał się Giallorossim wyjazdowy mecz 8 kolejki Serie A przeciwko Milanowi. Mimo świetnej gry w pierwszej połowie, zespół Ranieriego opadł z sił po przerwie ostatecznie przegrywając 1-2. To pierwsza ligowa porażka Romy pod batutą nowego trenera. Tym samym zespół z Rzymu przerwał serię trzech wygranych z rzędu w wyjazdowych potyczkach z Milanem.

Leonardo postawił na ustawienie 4-4-2 z Pato i Ronaldinho w ataku oraz Didą na bramce. Brazylijczyk zastąpił w ostatniej chwili Storariego, który doznał kontuzji na przedmeczowej rozgrzewce. Do składu powrócił po kontuzji Thiago Silva. Ranieri także zaproponował ustawienie 4-4-2, przechodzące w 4-5-1 z rombem w środku pola oraz Menezem wspomagającym w ataku Vucinica. Do składu, po kontuzjach powrócili Mexes i Taddei, natomiast między słupkami po raz pierwszy od pół roku stanął Doni. Niestety, z powodu kontuzji kolana odniesionej w meczu z Napoli wystąpić nie mógł Totti.

Trudno jest zaczynać relację od razu od podsumowania, ale w tym przypadku, zdecydowanie wypada. Giallorossi zagrali w każdej odsłonie zupełnie inaczej, pokazując się z dwóch stron niczym Mr Jekyll i Mr Hide. Tą pozytywną była właśnie pierwsza połowa, którą podopieczni Ranieriego rozpoczęli od szybkiego prowadzenia. Menez wykorzystał fatalny błąd Thiago Silvy, popędził na bramkę i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Didę. To właśnie Francuz robił w pierwszej połowie najwięcej zamieszania i był prowodyrem zdecydowanej większości akcji ofensywnych. Po kolejnej z nich, już w 4 minucie minął Nestę, wpadł w pole karne rywali i zupełnie nie naciskany uderzył po ziemi z ostrego kąta. Tym razem lepszy okazał się Dida, który z trudem wyłapał piłkę. Na kolejną akcję Meneza trzeba było czekać do 19 minuty. Tym razem otrzymał dobre podanie od Vucinica, jednak będąc spychanym w polu karnym zdołał uderzyć jedynie w boczną siatkę. Jak podali eksperci z gazzetta.it Rosetti popełnił w tym wypadku błąd, gdyż powinien podyktować na korzyść Giallorossich jedenastkę. Na początku pierwszej połowy Rossoneri stali jak wryci i przyglądali się poczynaniom ofensywnym Rzymian.

Po kilkunastu minutach gry obrońcy Milanu wzięli na celownik świetnie grającego Meneza, tymczasem kolejne niebezpieczeństwo nadeszło z innej strefy boiska. De Rossi przebiegł z piłką 30 metrów, uderzył ładnie lewą nogą zza pola karnego, a futbolówkę na korner z trudem sparował Dida. Tym samym były bramkarz reprezentacji Canarinhos przypomniał, że był kiedyś jednym z najlepszych w swoim fachu na świecie. Potem gra przeniosła się do środka pola, a nie mogący sforsować w żaden sposób obrony Romy gospodarze, próbowali uderzeń z dystansu. Strzelali Pirlo, Ronaldinho i Seedorf, jednak za każdym razem futbolówka przelatywała daleko od bramki. Swoje robili natomiast podopieczni Ranieriego. W 37 minucie Menez obsłużył świetnym podaniem Vucinica, jednak ten niepotrzebnie zwlekał z uderzeniem i będąc w końcu na trudnej pozycji nabił pilnującego słupek Didę; futbolówka wyleciała na korner. W końcu w 39 minucie jedyną ciekawą sytuację mieli w tej połowie gospodarze. „Mieli” to jednak lepsze słowo, aniżeli „stworzyli”. Futbolówka odbiła się bowiem niefortunnie od Perrotty i wpadła pod nogi Seedorfa. Holender będąc na siódmym metrze w sytuacji sam na sam z Donim uderzył dobrze, jednak w świetnym stylu na słupek piłkę sparował bramkarz Giallorossich. Pierwsza odsłona gry zakończyła się prowadzeniem gości.

Drugą, od ataków rozpoczęli gospodarze. Już w 1 minucie bliski zdobycia bramki był wprowadzony po przerwie Inzaghi, jednak piłkę po jego uderzeniu głową wybił z linii bramkowej Pizarro. Chwilę potem przypomniał o sobie Menez, który minął jednego z graczy Milanu, ale uderzył lekko po ziemi. Giallorossi cofnęli się wyraźnie w drugiej połowie, przez co pozwolili Rossonerim na łatwiejsze podejście pod bramkę. To, gracze Leonardo wykorzystali skrzętnie w 57 minucie. Burdisso wszedł wślizgiem w nogi Nesty – jak pokazały powtórki i potwierdzili eksperci z gazzetta.it Argentyńczyk najpierw trafił w nogi, a potem w piłkę, stąd podyktowany karny był jak najbardziej słuszny. Jedenastkę pewnym strzałem na gola zamienił Ronaldinho. Co ciekawe, intencje napastnika gospodarzy wyczuł Doni, jednak zbyt mocno uderzona piłka była trudna do obrony. Mieliśmy remis. W 62 minucie okazję na ponowne prowadzenie mieli Giallorossi. Riise uderzył z wolnego, a lot piłki zmienił jeden z graczy stojących w murze. Odbitą rykoszetem piłkę instynktownie sparował przed siebie Dida. 2 minuty później akcja przeniosła się pod drugą bramkę. Seedorf znalazł się na dobrej pozycji strzeleckiej jednak w ostatniej chwili wyblok zrobił Riise i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. W 67 minucie świetną okazję po stronie gości zepsuł Taddei. Menez minął dwóch graczy Milanu w środku pola, doprowadzając tym samym do sytuacji trzech na trzech. Podał futbolówkę do Vucincia, a ten oddał do Taddeiego. Będący na 16 metrze Brazylijczyk wdał się w kiwki z graczami Milanu, przez co bardziej przechytrzył sam siebie i ciekawa kontra zakończyła się fiaskiem.

Powiedzenie, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą” znalazło zastosowanie kilkadziesiąt sekund później. Ronaldinho podał z połowy boiska do Pato, ten przyjął w pełnym biegu piłkę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Donim. Młody napastnik Rossonerich nie miał problemów z minięciem swojego rodaka i wpakował piłkę do pustej bramki. Błąd w tej sytuacji popełnił Riise, który nie trzymał linii spalonego, będąc wysuniętym o kilka metrów w stronę bramki w stosunku do Burdisso i Mexesa. Na niekorzystny przebieg wydarzeń szybko zareagował Ranieri, który za Taddeiego wstawił Gubertiego, a za Vucinica- Okakę. Zaraz po zmianach w 73 minucie kąśliwie z 20 metrów uderzył po ziemi Perrotta, jednak Dida sparował na bok piłkę. W 75 minucie za zmęczonego Meneza wszedł Baptista. Jak się potem okazało piłkę meczową zepsuł w 77 minucie De Rossi. Kapitan Romy będąc w sytuacji sam na sam z Didą i mając piłkę na nodze uderzył z 8 metrów fatalnie nad poprzeczką. W 81 minucie nie pierwszy w tym spotkaniu błąd popełnił Rosetti, który wyrzucił niesłusznie z murawy Ambrosiniego. W końcówce zmienić próbował jeszcze cokolwiek Guberti, który przeprowadzał ciekawe akcje ofensywne, jednak z celnymi dośrodkowaniami było już gorzej.

Tak oto po raz pierwszy od czterech lat Giallorossi polegli w wyjazdowym pojedynku z Milanem. Jest to też pierwsza porażka w ogóle od sześciu spotkań (4 wygrane i 2 remisy). Podobnie, jak w meczu z Fiorentiną i kliku spotkaniach poprzedniego sezonu mogliśmy oglądać Romę w dwóch odsłonach. W pierwszej połowie, niczym Dr Jekyll Giallorossi stłumili rywali i mogli spokojnie prowadzić 2 lub 3 do zera. W drugiej odsłonie zobaczyliśmy zupełnie inny zespół (niczym Mr Hide). Tym razem podopieczni Ranieriego cofnęli się do defensywy prosząc się o tradycyjne straty bramek. Jak widać zwycięstwo do zera ze słabym CSKA Sofia było tylko wypadkiem przy pracy. Mecz z Milanem to 11 ligowe spotkanie z rzędu, w którym Giallorossi tracą bramkę. Tych zespół Romy stracił w tym sezonie już 15 (prawie 2 na mecz) i pod tym względem jest słabszy tylko od Genoi, która straciła w tej kolejce 5 goli. Spory udział w kreowaniu spotkania miał też Rosetti, który najpierw nie podyktował karnego dla Romy, potem z kolei dał Giallorossim szansę wyrzucając niesłusznie z boiska Ambrosiniego. Poza tym najlepszy arbiter na świecie zeszłego sezonu, pokazał w tym meczu aż 10 żółtych kartek (2 dla Ambrosiniego), podczas gdy połowa z nich była absolutnie nieadekwatna do przebiegu sytuacji.

Gola w siódmym występie ligowym w tym sezonie nie zdobył Vucinic, który obok Taddeiego i Riise był najsłabszym ogniwem Giallorossich w tym spotkaniu. Świetną partię rozegrał Menez, a solidny powrót zaliczył Doni. Brazylijczyk jest już czwartym bramkarzem, który w tym sezonie wystąpił w ligowym spotkaniu. Taka sytuacja zdarzyła się w Romie po raz ostatni w sezonie 1995/1996. Miejmy nadzieję, że odpowiednie wnioski ze słabszych występów niektórych graczy wyciągnie Ranieri i w najbliższym meczu - z Fulham wystawi piłkarzy będących w najlepszej formie.

To właśnie z Anglikami przyjdzie grać Romie w najbliższym spotkaniu. Z kolei Rossonerich czeka w środę wyjazdowy mecz Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Porażki w tych meczach mogą lekko skomplikować sytuację obydwu drużyn. W Serie A natomiast, Giallorossi podejmą na Olimpico ostatnie w tabeli Livorno, natomiast podopieczni Leonardo zagrają na wyjeździe z Chievo.

MATERIAŁY VIDEO ZE SPOTKANIA



Skrót
 

 




 

dla fanow ogłoszenia

fan club

fan club