|
Nie udał się
Giallorossim wyjazdowy mecz 8 kolejki Serie A przeciwko
Milanowi. Mimo świetnej gry w pierwszej połowie, zespół
Ranieriego opadł z sił po przerwie ostatecznie przegrywając
1-2. To pierwsza ligowa porażka Romy pod batutą nowego
trenera. Tym samym zespół z Rzymu przerwał serię trzech
wygranych z rzędu w wyjazdowych potyczkach z Milanem.
Leonardo postawił na ustawienie 4-4-2 z Pato i Ronaldinho w
ataku oraz Didą na bramce. Brazylijczyk zastąpił w ostatniej
chwili Storariego, który doznał kontuzji na przedmeczowej
rozgrzewce. Do składu powrócił po kontuzji Thiago Silva.
Ranieri także zaproponował ustawienie 4-4-2, przechodzące w
4-5-1 z rombem w środku pola oraz Menezem wspomagającym w
ataku Vucinica. Do składu, po kontuzjach powrócili Mexes i
Taddei, natomiast między słupkami po raz pierwszy od pół
roku stanął Doni. Niestety, z powodu kontuzji kolana
odniesionej w meczu z Napoli wystąpić nie mógł Totti.
Trudno jest zaczynać relację od razu od podsumowania, ale w
tym przypadku, zdecydowanie wypada. Giallorossi zagrali w
każdej odsłonie zupełnie inaczej, pokazując się z dwóch
stron niczym Mr Jekyll i Mr Hide. Tą pozytywną była właśnie
pierwsza połowa, którą podopieczni Ranieriego rozpoczęli od
szybkiego prowadzenia. Menez wykorzystał fatalny błąd Thiago
Silvy, popędził na bramkę i w sytuacji sam na sam pewnie
pokonał Didę. To właśnie Francuz robił w pierwszej połowie
najwięcej zamieszania i był prowodyrem zdecydowanej
większości akcji ofensywnych. Po kolejnej z nich, już w 4
minucie minął Nestę, wpadł w pole karne rywali i zupełnie
nie naciskany uderzył po ziemi z ostrego kąta. Tym razem
lepszy okazał się Dida, który z trudem wyłapał piłkę. Na
kolejną akcję Meneza trzeba było czekać do 19 minuty. Tym
razem otrzymał dobre podanie od Vucinica, jednak będąc
spychanym w polu karnym zdołał uderzyć jedynie w boczną
siatkę. Jak podali eksperci z gazzetta.it Rosetti popełnił w
tym wypadku błąd, gdyż powinien podyktować na korzyść
Giallorossich jedenastkę. Na początku pierwszej połowy
Rossoneri stali jak wryci i przyglądali się poczynaniom
ofensywnym Rzymian.
Po kilkunastu minutach gry obrońcy Milanu wzięli na celownik
świetnie grającego Meneza, tymczasem kolejne
niebezpieczeństwo nadeszło z innej strefy boiska. De Rossi
przebiegł z piłką 30 metrów, uderzył ładnie lewą nogą zza
pola karnego, a futbolówkę na korner z trudem sparował Dida.
Tym samym były bramkarz reprezentacji Canarinhos
przypomniał, że był kiedyś jednym z najlepszych w swoim
fachu na świecie. Potem gra przeniosła się do środka pola, a
nie mogący sforsować w żaden sposób obrony Romy gospodarze,
próbowali uderzeń z dystansu. Strzelali Pirlo, Ronaldinho i
Seedorf, jednak za każdym razem futbolówka przelatywała
daleko od bramki. Swoje robili natomiast podopieczni
Ranieriego. W 37 minucie Menez obsłużył świetnym podaniem
Vucinica, jednak ten niepotrzebnie zwlekał z uderzeniem i
będąc w końcu na trudnej pozycji nabił pilnującego słupek
Didę; futbolówka wyleciała na korner. W końcu w 39 minucie
jedyną ciekawą sytuację mieli w tej połowie gospodarze.
„Mieli” to jednak lepsze słowo, aniżeli „stworzyli”.
Futbolówka odbiła się bowiem niefortunnie od Perrotty i
wpadła pod nogi Seedorfa. Holender będąc na siódmym metrze w
sytuacji sam na sam z Donim uderzył dobrze, jednak w
świetnym stylu na słupek piłkę sparował bramkarz
Giallorossich. Pierwsza odsłona gry zakończyła się
prowadzeniem gości.
Drugą, od ataków rozpoczęli gospodarze. Już w 1 minucie
bliski zdobycia bramki był wprowadzony po przerwie Inzaghi,
jednak piłkę po jego uderzeniu głową wybił z linii bramkowej
Pizarro. Chwilę potem przypomniał o sobie Menez, który minął
jednego z graczy Milanu, ale uderzył lekko po ziemi.
Giallorossi cofnęli się wyraźnie w drugiej połowie, przez co
pozwolili Rossonerim na łatwiejsze podejście pod bramkę. To,
gracze Leonardo wykorzystali skrzętnie w 57 minucie.
Burdisso wszedł wślizgiem w nogi Nesty – jak pokazały
powtórki i potwierdzili eksperci z gazzetta.it Argentyńczyk
najpierw trafił w nogi, a potem w piłkę, stąd podyktowany
karny był jak najbardziej słuszny. Jedenastkę pewnym
strzałem na gola zamienił Ronaldinho. Co ciekawe, intencje
napastnika gospodarzy wyczuł Doni, jednak zbyt mocno
uderzona piłka była trudna do obrony. Mieliśmy remis. W 62
minucie okazję na ponowne prowadzenie mieli Giallorossi.
Riise uderzył z wolnego, a lot piłki zmienił jeden z graczy
stojących w murze. Odbitą rykoszetem piłkę instynktownie
sparował przed siebie Dida. 2 minuty później akcja
przeniosła się pod drugą bramkę. Seedorf znalazł się na
dobrej pozycji strzeleckiej jednak w ostatniej chwili wyblok
zrobił Riise i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. W 67
minucie świetną okazję po stronie gości zepsuł Taddei. Menez
minął dwóch graczy Milanu w środku pola, doprowadzając tym
samym do sytuacji trzech na trzech. Podał futbolówkę do
Vucincia, a ten oddał do Taddeiego. Będący na 16 metrze
Brazylijczyk wdał się w kiwki z graczami Milanu, przez co
bardziej przechytrzył sam siebie i ciekawa kontra zakończyła
się fiaskiem.
Powiedzenie, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”
znalazło zastosowanie kilkadziesiąt sekund później.
Ronaldinho podał z połowy boiska do Pato, ten przyjął w
pełnym biegu piłkę i znalazł się w sytuacji sam na sam z
Donim. Młody napastnik Rossonerich nie miał problemów z
minięciem swojego rodaka i wpakował piłkę do pustej bramki.
Błąd w tej sytuacji popełnił Riise, który nie trzymał linii
spalonego, będąc wysuniętym o kilka metrów w stronę bramki w
stosunku do Burdisso i Mexesa. Na niekorzystny przebieg
wydarzeń szybko zareagował Ranieri, który za Taddeiego
wstawił Gubertiego, a za Vucinica- Okakę. Zaraz po zmianach
w 73 minucie kąśliwie z 20 metrów uderzył po ziemi Perrotta,
jednak Dida sparował na bok piłkę. W 75 minucie za
zmęczonego Meneza wszedł Baptista. Jak się potem okazało
piłkę meczową zepsuł w 77 minucie De Rossi. Kapitan Romy
będąc w sytuacji sam na sam z Didą i mając piłkę na nodze
uderzył z 8 metrów fatalnie nad poprzeczką. W 81 minucie nie
pierwszy w tym spotkaniu błąd popełnił Rosetti, który
wyrzucił niesłusznie z murawy Ambrosiniego. W końcówce
zmienić próbował jeszcze cokolwiek Guberti, który
przeprowadzał ciekawe akcje ofensywne, jednak z celnymi
dośrodkowaniami było już gorzej.
Tak oto po raz pierwszy od czterech lat Giallorossi polegli
w wyjazdowym pojedynku z Milanem. Jest to też pierwsza
porażka w ogóle od sześciu spotkań (4 wygrane i 2 remisy).
Podobnie, jak w meczu z Fiorentiną i kliku spotkaniach
poprzedniego sezonu mogliśmy oglądać Romę w dwóch odsłonach.
W pierwszej połowie, niczym Dr Jekyll Giallorossi stłumili
rywali i mogli spokojnie prowadzić 2 lub 3 do zera. W
drugiej odsłonie zobaczyliśmy zupełnie inny zespół (niczym
Mr Hide). Tym razem podopieczni Ranieriego cofnęli się do
defensywy prosząc się o tradycyjne straty bramek. Jak widać
zwycięstwo do zera ze słabym CSKA Sofia było tylko wypadkiem
przy pracy. Mecz z Milanem to 11 ligowe spotkanie z rzędu, w
którym Giallorossi tracą bramkę. Tych zespół Romy stracił w
tym sezonie już 15 (prawie 2 na mecz) i pod tym względem
jest słabszy tylko od Genoi, która straciła w tej kolejce 5
goli. Spory udział w kreowaniu spotkania miał też Rosetti,
który najpierw nie podyktował karnego dla Romy, potem z
kolei dał Giallorossim szansę wyrzucając niesłusznie z
boiska Ambrosiniego. Poza tym najlepszy arbiter na świecie
zeszłego sezonu, pokazał w tym meczu aż 10 żółtych kartek (2
dla Ambrosiniego), podczas gdy połowa z nich była absolutnie
nieadekwatna do przebiegu sytuacji.
Gola w siódmym występie ligowym w tym sezonie nie zdobył
Vucinic, który obok Taddeiego i Riise był najsłabszym
ogniwem Giallorossich w tym spotkaniu. Świetną partię
rozegrał Menez, a solidny powrót zaliczył Doni. Brazylijczyk
jest już czwartym bramkarzem, który w tym sezonie wystąpił w
ligowym spotkaniu. Taka sytuacja zdarzyła się w Romie po raz
ostatni w sezonie 1995/1996. Miejmy nadzieję, że odpowiednie
wnioski ze słabszych występów niektórych graczy wyciągnie
Ranieri i w najbliższym meczu - z Fulham wystawi piłkarzy
będących w najlepszej formie.
To właśnie z Anglikami przyjdzie grać Romie w najbliższym
spotkaniu. Z kolei Rossonerich czeka w środę wyjazdowy mecz
Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Porażki w tych meczach mogą
lekko skomplikować sytuację obydwu drużyn. W Serie A
natomiast, Giallorossi podejmą na Olimpico ostatnie w tabeli
Livorno, natomiast podopieczni Leonardo zagrają na wyjeździe
z Chievo. |