|
Nie udał się
wyjazd Giallorossich do Palermo. Podbudowani niedzielnym
zwycięstwem z Fiorentiną gracze Romy, zremisowali na
Sycylii, a bramkę na wagę punktu zdobył w końcówce z karnego
Totti. Spotkanie rozgrywane było w wyjątkowo
niesprzyjających warunkach przy ulewnym deszczu i na
murawie, na której stały kałuże. W niedzielę podopieczni
Ranieriego pojawią się ponownie na Sycylii, aby tym razem
skrzyżować rękawice z Catanią.
Już od początku wiadomym było, że mecz nie będzie łatwy
zarówno dla jednych jak i dla drugich. Graczom obydwu drużyn
przybył dodatkowy rywal w postaci deszczu i wody zalegającej
na całej szerokości boiska. Trudno sobie wyobrazić, jak w
takich warunkach w ogóle dopuszczono do rozegrania tego
spotkania. Czy Serie A upadła tak nisko? Piłkarze wyszli na
fatalnie przygotowaną murawę, w padających strugach deszczu,
po 45 minutach było jeszcze gorzej, pomimo tego arbiter
spotkania nakazał grać dalej.
W tak fatalnych warunkach szybciej odnaleźli się Giallorossi,
którzy próbowali na początku uderzeń z dystansu. W 2 minucie
z 25 metrów uderzał Taddei, ale trafił w stojącego w polu
karnym Vucinica. Potem swoich sił próbował Totti. Il
Capitano najpierw uderzył w środek bramki, a potem uderzył o
metr od słupka. W 20 minucie podopieczni Ranieriego
przeprowadzili świetną zespołową akcję. Riise podał przed
pole karne do Tottiego, a kapitan Romy obsłużył świetnym
podaniem piętą Brighiego. Pomocnik Romy znalazł się w
sytuacji sam na sam z bramkarzem Palermo i uderzył po ziemi
z 15 metrów. Futbolówka minęła wychodzącego z bramki Rubinho
i zatrzepotała w siatce. 4 minuty później groźnie na bramkę
gospodarzy uderzał z wolnego Riise, jednak tym razem
goalkeeper rywali był górą, parując piłkę na bok. W 26
minucie Palermo mogło wyrównać, ale sędzia boczny pomylił
się i wskazał pozycję spaloną Miccoliego. Coraz śmielej
grający gospodarze przeprowadzili groźną akcję w 30 minucie.
Tym razem niezdecydowania Juana i Burdisso nie wykorzystał
Budan. We wszystko wmieszał się J.Sergio, który przytomną
interwencją wybił piłkę spod nóg Chorwata.
Potem z boiska wiało nudą aż do 40 minuty, gdy padło
wyrównanie. Simplico popisał się 30 metrowym podaniem w pole
karne do Miccoliego. Lecącej dosyć długo futbolówki nie
zdołał zatrzymać spóźnionym wślizgiem Juan, przez co ta
trafiła pod nogi filigranowego napastnika gospodarzy. Były
gracz Benfici znalazł się w sytuacji sam na sam z J.Sergio i
bez trudu pokonał bramkarza Rzymian. Przegrał niestety walkę
z kałużą. Piłkę, która zatrzymała się przed linią bramkową
próbował wybić Burdisso, jednak zrobił to na tyle
niefortunnie, że ta odbiła się od słupka i wpadła wprost pod
nogi nadbiegającego Budana. Były napastnik Venezii nie miał
problemów z wbiciem piłki do pustej bramki. W 43 minucie
żółtą kartkę za dyskusje z sędzią zobaczył Totti. Chwilę
potem bliski pokonania J.Sergio był Miccoli, jednak uderzył
tuż obok słupka. Sędzia doliczył do pierwszej połowy minutę,
a Giallorossi zdobyli gola (wydawało się ) do szatni.
Burdisso wykorzystał dośrodkowanie z rożnego Pizarro i
wpakował szczupakiem piłkę do bramki. 1-2 - pierwsza bramka
Argentyńczyka w barwach Romy. Niestety, Giallorossi nie
dowieźli prowadzenia do kończącego połowę gwizdka. Gracze
Palermo rozegrali piłkę na środku, wrzucili w szesnastkę i
zdobyli bramkę. Miccoli wykorzystał błąd Cassettiego w polu
karnym i znalazł się w sytuacji sam na sam z J. Sergio.
Napastnik został co prawda wyrzucony do linii końcowej, a
dodatkowo zdołali wrócić obrońcy, jednak mimo ostrego kąta
zdołał zmieścić piłkę pod interweniującym bramkarzem Romy i
wbił piłkę do nie asekurowanej przez defensywę bramki.
W drugiej odsłonie od początku groźniej zaczęli atakować
gospodarze. Podopieczni Zengi byli bliscy zdobycia bramki za
sprawą uderzenia z dystansu Nocerino, jednak piłka
przeleciała obok słupka. Chwilę potem futbolówkę po groźnym
dośrodkowaniu Miccoliego wypiąstkował przed pole karne
J.Sergio. Od akcji Palermo pachniało golem, stąd w końcu w
56 minucie Rosonero dopięli swego. Ostrzał bramki Romy
rozpoczął Cassani, który huknął mocno z 35 metrów, jednak
J.Sergio z trudem odbił piłkę. Kilkanaście sekund później w
sytuacji sam na sam z bramkarzem Rzymian znalazł się Miccoli,
jednak i tym razem górą był gracz Romy. Niestety piłka po
paradzie Brazylijczyka trafiła pod nogi osamotnionego na 10
metrze Nocerino, który uderzył mocno bez zastanowienia i
zdobył prowadzenie dla swojego zespołu. Chwilę później
pierwszą zmianę przeprowadził Ranieri. Za Brighiego wszedł
Faty. Świetna okazja na wyrównanie nadarzyła się
Giallorossim w 62 minucie. Taddei uderzył w sytuacji
praktycznie sam na sam obok wychodzącego Rubihno, jednak
strzelił zbyt lekko i piłka podobnie jak w pierwszej połowie
przy uderzeniu Miccoliego zdołała zwolnić przed bramką. Do
futbolówki dobiegł bez problemów Kjaer i wybił ją na rzut
rożny.
W 64 minucie za Cassettiego wszedł Motta. Zespół Ranieriego
przyjął bardzo dziwną taktykę, atakując w drugiej połowie
najczęściej miejscem, w którym na murawie było najwięcej
wody. Akcje przeprowadzane prawą stroną nie mogły się
powieść, gdyż biegnący tamtędy Taddei i Motta, a wcześniej
Cassetti ciągle gubili piłkę. Czasem jednak zespół grał
środkiem boiska, a tam do futbolówki dopadał Vucinic, który
decydował się na rozpaczliwe strzały z dystansu. Tych
pomiędzy 68 a 77 minutą napastnik z Czarnogóry oddał trzy,
jednak tylko przy ostatnim zmusił do obrony brazylijskiego
bramkarza gospodarzy. W 81 minucie Ranieri dokonał ostatniej
zmiany, za Pizarro wszedł Okaka. 20 – latek okazał się
zbawieniem dla słabo gającego zespołu – w 87 minucie nabrał
na najprostsze zagranie Rubinho, który siłą rozpędu musiał
faulować w polu karnym. Arbiter słusznie podyktował
jedenastkę, którą na bramkę mocnym uderzeniem zamienił Totti.
W doliczonym czasie gry na kolejny strzał z dystansu
zdecydował się Vucinic, jednak lecącą w środek bramki piłkę
sparował przed siebie bramkarz.
Spotkanie zakończyło się remisem. Dla Giallorossich to
pierwszy ligowy podział punktów w tym sezonie. Podopieczni
Ranieriego może nie zachwycili, jednak zdobyli aż 3 gole,
tracąc z kolei bramki, z których przynajmniej przed dwoma
można było się ustrzec. O wyniku zadecydowały w dużej mierze
kolejne indywidualne błędy obrońców, które wyrastają
ostatnio jak grzyby po deszczu. To 14 oficjalny mecz z rzędu
z co najmniej jedną straconą bramką. Patrząc na rozkład
jazdy Rzymian, w najbliższym czasie nie zanosi się na wielką
poprawę tego aspektu gry, no chyba że w domowym spotkaniu z
CSKA Sofia, chociaż i w to należy wątpić, gdyż Romie gole
strzela ostatnio dosłownie każdy.
Następna kolejka w weekend. Giallorossi pojawią się na
boisku w niedzielę i ponownie powalczą o punkty na Sycylii,
tym razem w Catanii. Z kolei podopieczni Zengi przyjadą do
Rzymu, aby zagrać z Lazio. |