|
Świetna passa
Giallorossich trwa nadal. Dziś podopieczni Ranieriego
pokonali mimo słabej gry Fiorentinę, a do zwycięstwa
wystarczyło wykorzystanie zaledwie jednej z dwóch
stworzonych sytuacji. Bohaterem spotkania został
niewątpliwie Julio Sergio, który obronił kilka groźnych
uderzeń. To pierwsza wygrana Romy we Florencji od pięciu
lat. Tym samym Giallorossi przedłużyli passę spotkań bez
porażki do dziewiętnastu, wygrywając przy okazji ósmy
oficjalny mecz z rzędu.
Obydwa zespoły rozpoczęły spotkanie w najmocniejszych na
dziś dzień zestawieniach. Do jedenastki Cesare Prandellego
wrócili De Silvestri, Marchionni i Jovetic, którzy w
pucharowym meczu z Interem odpoczywali oraz odzyskany w
ostatniej chwili Kroldrup. Duńczyk zastąpił w wyjściowym
składzie zawieszonego za kartki Felipe. Do identycznej
zmiany doszło w zespole Romy, gdzie zawieszonego Burdisso
zmienił w składzie Mexes. Dla Francuza był to pierwszy
ligowy występ w tym roku, podobnie jak dla Francesco
Tottiego, który pojawił się w pierwszym składzie po 90
minutach występu w pucharze przeciwko Udinese. Zresztą w
stosunku do meczu Coppa Italia w składzie Romy doszło
jedynie do trzech zmian. Do formacji defensywnej powrócili
po odpoczynku Juan i Julio Sergio, a szansę na grę otrzymał
ponownie, podobnie jak w meczu ze Sieną Marco Motta.
Jako pierwsi groźną akcję przeprowadzili w 6 minucie
Giallorossi. Totti podał do wbiegającego w pole karne
Pizarro, a ten zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej.
Niestety, po raz kolejny w tym sezonie przy tego typu akcji
był widoczny brak typowego środkowego napastnika, który
mógłby zamknąć akcję. Po kilku dobrych minutach gry Romy,
szturm na bramkę Giallorossich przypuścili gospodarze. W 15
minucie na sam na sam z Julio Sergio mógł wyjść Joetic,
jednak Juan wygarnął pomocnikowi rywala spod nóg piłkę. 4
minuty później po kolejnej akcji piłkarzy Violi futbolówka
wpadła do siatki. Podawaną z głębi pola piłkę odbił po
drodze Bolatti, a ta trafiła pod nogi Vargasa. Jak pokazały
jednak powtórki skrzydłowy Fiorentiny był na pozycji
spalonej, co nie uciekło uwadze bocznego arbitra.
Kilkadziesiąt sekund później pierwszą interwencję w
spotkaniu zaliczył Julio Sergio, który przebił asekuracyjnie
lecącą pod poprzeczkę piłkę. W kolejnych minutach spotkania
trwał napór gospodarzy, z kolei Giallorossi mieli trudności
z wyjściem z własnej połowy i przytrzymaniem piłki dłużej
niż przez pięć sekund.
Taka gra piłkarzy Violi zaowocowała w 23 minucie groźnym
uderzeniem Vargasa. Skrzydłowy Fiorentiny uderzył z woleja z
10 metrów, a piłkę odbił instynktownie przy słupku Julio
Sergio. Bramkarz Romy był też bohaterem zespołu 5 minut
później. Najpierw sparował piłkę po identycznym jak
wcześniej uderzeniu Vargasa, a chwilę później sparował piłkę
na korner po ładnym uderzeniu z 25 metrów Montolivo. W 32
minucie ładną indywidualną akcję przeprowadził Jovetic,
jednak zakończył ją wyjątkowo niecelnym uderzeniem.
Giallorossi stali, zespół Fiorentiny biegał. W 39 minucie
Gilardino zgrał piłkę do Jovetica, a ten znalazł się w
dobrej sytuacji do uderzenia. Piłkę po mocnym strzale z
ostrego kąta sparował z trudem na korner bramkarz Romy. W 41
minucie zawodnicy Violi zepsuli najlepszą jak dotychczas
okazję do strzelenia gola. Montolivo wyprowadził świetną
kontrę, podał do De Silvestriego, a były zawodnik Lazio
przestrzelił fatalnie w sytuacji sam na sam z Julio Sergio.
W końcu dopiero w 44 minucie z letargu obudzili się
Giallorossi. Taddei uwolnił się w świetnym stylu na połowie
Fiorentiny spod krycia obrońcy i popędził z piłką na bramkę.
Kontra podopiecznych Ranieriego zakończyła się jednak
fiaskiem, gdyż Brazylijczyk podał zbyt mocno w ostatniej
fazie akcji do wbiegającego w pole karne Juana. Pierwsza
połowa zakończyła się szczęśliwie dla Giallorossich
bezbramkowym rezultatem.
Na drugą odsłonę gry zespół Romy wybiegł już bez Tottiego.
Kapitan Giallorossich był w nienajlepszej dyspozycji
fizycznej i został zmieniony przez Baptistę. Brazylijczyk
zajął miejsce na lewym skrzydle, z kolei do ataku powędrował
Vucinic. Początkowo wydawało się, że zespół Romy przejmie w
końcu na dobre inicjatywę. Giallorossi gościli dosyć często
na połowie rywala, a już w 3 minucie gry mogli wyjść na
prowadzenie. Perrotta popisał się świetnym podaniem na
skrzydło do Baptisty, ten wypuścił w uliczkę Riise, a będący
przy linii końcowej Norweg wycofał futbolówkę do świetnie
ustawionego Vucnica. Niestety, Czarnogórzec powtórzył
zagranie z meczu z Livorno i nieczysto trafił w piłkę.
Świetna okazja na objęcie prowadzenia została
zaprzepaszczona. Jak się okazało był to jedyny taki wyskok
Giallorossich w tej fazie meczu. Po kilku minutach wszystko
wróciło do „normy”, a świetną sytuację na gola na 1-0
zmarnował Gilardino. Były napastnik Milanu dostał świetne
podanie od Vargasa, wykorzystał błąd Motty przy próbie
łapania na spalonego i wyszedł na sam na sam z Julio Sergio.
Jednak i tym razem bramkarz Romy potwierdził, że jest tego
dnia przeszkodą nie do przejścia, parując uderzenie
napastnika Violi.
W 56 minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Jovetic,
a lecącą w środek piłkę wybił przed siebie Julio Sergio.
Bramkarz Giallorossich miał też sporo pracy w kolejnych
minutach gry. Tym razem jednak wyłapał dwa uderzenia głową
Gialrdino w środek bramki. W 72 minucie z kontra na bramkę
gospodarzy ruszyli podopieczni Ranieriego. Baptista podał do
Vucinca, a ten pilnowany przez obrońcę źle trafił w
futbolówkę i ta nie wyleciała nawet za boisko. W 78 minucie
kolejną świetną indywidualną akcją popisał się Jovetic.
Ograł przy linii końcowej Juana i podał wzdłuż linii
bramkowej, jednak pilnowany na piątym metrze przez Mexesa
Gilardino nie zdołał dołożyć nogi do piłki. W 81 minucie na
drugą zmianę zdecydował się Ranieri, wstawiając Menza za
zmęczonego Taddeiego. Chwilę później Giallorossi zamknęli
gospodarzom w dosyć cyniczny sposób szansę na wygraną.
Pizarro dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę głową pod nogi
Vucincica zgrał De Rossi, a nie pilnowany Czarnogórzec
uderzył mocno z sześciu metrów. Tak uderzonej z bliska piłki
nie zdołałby wyciągnąć żaden bramkarz na świecie. Futbolówka
otarła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce.
Stracona bramka załamała zespół gospodarzy, który nie zdołał
stworzyć w końcówce żadnej sytuacji.
Tak oto zespół Romy wygrał po raz pierwszy od pięciu lat we
Florencji i awansował na najwyższe w tym sezonie - drugie
miejsce. Giallorossi śrubują kolejne rekordy. Drużyna
wygrała ósmy oficjalny mecz z rzędu (piąty w Serie A) i jest
niepokonana od 28 października. Od tamtej pory podopieczni
Ranieriego odnieśli 16 zwycięstw i 3 razy dzielili się z
rywalami punktami. Teraz zespół Romy czeka ciężki domowy
pojedynek z będącym w dobrej formie Palermo. Spotkanie
zostanie rozegrane w sobotę o godzinie 18:00. Z kolei
drużyna Fiorentiny, także w sobotę zmierzy się na wyjeździe
z Sampodrią. |