|
"Biedna" Roma
przegrała na inaugurację sezonu z wydającą ogromne sumy
podczas okienka transferowego Genoą 2:3, w wyjazdowym
spotkaniu rozegranym na Stadio Luigi Ferraris. Kibice na
brak emocji nie mogli narzekać, sytuacja zmieniała się jak w
kalejdoskopie. Niestety skończyło się porażką.
Motta-Andreolli-Burdisso-Cassetti, abstrakcja? – Nie, to
skład defensywy Giallorossich w spotkaniu z Genoą. Taką
właśnie czwórkę defensorów desygnował do gry Spalletti.
Zresztą nie miał za bardzo w kim wybierać, ze składu
„wylecieli” Juan i Cicinho (kontuzje), Mexes (zawieszony za
kartki) oraz Riise (ławka rezerwowych). Jako, że braki
kadrowe w zespole Romy to nie nowość, warto dodać, że z
powodu kontuzji w niedzielnym meczu nie mogli też wystąpić
Doni, Perrotta, Baptista, Vucinic i Okaka. M.in. brak
drugiego napastnika zmusił trenera Rzymian do trzeciego w
tym sezonie spotkania w ustawieniu 4-2-3-1. Jedynego w ataku
Tottiego wspomagał Menez oraz ustawieni szeroko na
skrzydłach Taddei i Guberti. Niespodzianką obok pojawienia
się na ławce rezerwowych Riise był też brak w pierwszym
składzie Brighiego. Grający zupełnie inną taktyką: 3-4-3
(3-4-2-1) Gasperini także nie mógł skorzystać z usług kilku
zawodników, m.in. Bocchettiego, Esposito, Palladino,
Jankovica i Floccariego.
Jako pierwsi do ataku ruszyli gospodarze, którzy nękali
defensywę Giallorossich dośrodkowaniami ze skrzydeł. Po
jednej z takich wrzutek na dobrej pozycji do uderzenia
znalazł się Moretti, jednak trafił wprost w środek bramki. W
5 minucie kąśliwym uderzeniem po ziemi popisał się Sculli,
jednak Arur sparował piłkę na rzut rożny. 3 minuty później
świetną okazję zmarnowali Giallorossi. Totti otrzymał
świetne crossowe podanie od Pizarro i stanął sam na sam
naprzeciwko Amelii. Kapitan Romy próbował uderzać w długi
róg, w czym zorientował się goalkeeper Genoy i zdołał
sparować strzał. Potem gra przeniosła się do środka pola. Na
kolejną groźną akcję musieliśmy czekać do 25 minuty, jednak
„ gra kombinacyjna” między Taddeim, Mottą a Menezem nie
zakończyła się nawet uderzeniem na bramkę. W 31 minucie
arbiter spotkania pokazał pierwszą żółtą kartkę. Za faul na
Menezie kartonik zobaczył Modesto. W 33 minucie
niebezpiecznie z dystansu uderzył Papastathopoulos, a
futbolówka o metr minęła słupek. W 40 minucie kolejna żółta
kartka powędrowała na konto gracza Genoi. Tym razem
upomniany został Zapater. W 44 minucie pierwszą okazję do
zdobycia gola w nowych barwach miał Burdisso, jednak uderzył
głową metro od bramki.
Drugą odsłonę gospodarze rozpoczęli w nieco zmienionym
składzie. Na murawie pojawili się Palacio i Criscito. Już w
47 minucie świetną akcją popisał się Crespo. Były gracz
Interu, wymanewrował przed polem karnym innego byłego
zawodnika tego zespołu – Burdisso i zdecydował się na
uderzenie z 18 metrów. Futbolówka przeleciała pół metra nad
porzeczką. 2 minuty później było 1-0. W zamieszaniu przed
polem karnym Zapater uprzedził Pizarro, zgrał piłkę głową do
Criscito, a ten zupełnie nie pilnowany uderzył z woleja tuż
przy słupku. W 52 minucie żółty kartonik za faul na Menezie
zobaczył Moretti. O dziwo, w przeciwieństwie do tego, co
było w poprzednim sezonie, Giallorossi nie poddali się po
utracie bramki, czego efektem był gol na 1-1. Motta wrzucił
piłkę w pole karne, tam zupełnie niekryty Andreolli uderzył
głową na bramkę. Strzał zdołał obronić Amelia, jednak wobec
dobitki Taddeiego był już bezradny. Po bramce dla Romy
spotkanie stało się jeszcze szybsze. Zespoły odkryły się,
czego efektem były kolejne groźne sytuacje. W 61 minucie
groźnie głową uderzał Sculli, a futbolówka o centymetry
minęła słupek. 3 minuty później akcja przeniosła się na
drugą stronę boiska. Giallorossi wyprowadzili świetną
kontrę, po której Totti znalazł się sam na sam z bramkarzem
na 15 metrze od bramki. Niestety kapitan Rzymian tak długo
zbierał się do strzału, że wybiegający zza jego pleców
Criscito zdołał bez problemów wybić piłkę na korner. Co się
jednak „odwlecze, to nie ciecze.” Po rzucie rożnym
futbolówka trafiła do Gubertiego, który uderzył z 25 metrów.
Lecącą poza światło bramki piłkę dotknął Totti, czym
zupełnie zmylił kierującego się w stronę słupka Amelię. 1-2
po szczęśliwym golu Romy.
Prowadzący jedną bramką Giallorossi popełnili kardynalny
błąd z poprzedniego sezonu. Zespół cofnął się do obrony, a
dodatkowo mimo prowadzenia zawodnicy zaczęli gubić się w
swoich poczynaniach. Próbkę tego mieliśmy w 68 minucie. De
Rossi stracił w fatalnym stylu piłkę przed polem karnym i
zmusił Andreollego do faulowania rywala wychodzącego niemal
na czystą pozycję. 23 – latek zobaczył żółtą kartkę, a
dodatkowo faulując doznał kontuzji. Do piłki podszedł
Zapater i uderzył wprost w okno bramki. Mieliśmy remis. W 70
minucie Brighi zmienił Taddeiego. Minutę później w dobrej
sytuacji znalazł się De Rossi, jednak uderzył z 15 metrów w
wystawionego tuż przed linią bramkową Amelię. W 73 minucie
niebezpiecznie z dystansu uderzył Palacio, a piłka
przeleciała tuż obok słupka. W 75 minucie za Gubertiego
wszedł Cerci, a chwilę później kontuzjowanego Andreollego
zmienił Riise. W 82 minucie żółtą kartkę za faul na Palacio
zobaczył Cassetti. Palacio wrzucił piłkę w pole karne, tam
na uderzenie z pierwszej piłki zdecydował się Sculli. Artur
obronił co prawda uderzenie byłego gracza Modeny, ale na
skuteczną interwencję przy dobitce Biavy nie miał już szans.
Będący najbliżej defensora gospodarzy Riise, nie zdążył ze
skutecznym wślizgiem. 3-2. Minutę później mogło być 4-2,
jednak Artur popisał się świetną interwencją po strzale
Figueroi. W 88 minucie szansę na dobre uderzenie miał Menez,
jednak strzelił lekko po ziemi wprost w środek bramki.
Drugie z rzędu zwycięstwo Genoi nad Romą na Marassi stało
się faktem. Całkiem pozytywnie spisał się eksperymentalny
blok defensywy Romy, szkoda tylko, że drużyna straciła aż
trzy bramki. Bardzo dobrze w swoim debiucie spisał się
Burdisso, który do Genui przyleciał praktycznie z Mediolanu.
Gorszy dzień mieli na pewno Totti i De Rossi. Pierwszy
zmarnował dwie dogodne okazje, drugi zaliczył mnóstwo strat.
Pomimo tego, kapitan Giallorossich podtrzymał świetną passę
strzelania bramek. To czwarty oficjalny mecz zespołu w tym
sezonie i czwarty, w którym Il Capitano zdobywa gola.
Łącznie ma ich na swoim koncie już osiem! Dzisiejsza bramka
daje zresztą Tottiemu "na samodzielność" dziewiąte miejsce w
klasyfikacji wszechczasów Serie A, które do tego spotkania
"dzierżył" na spółkę z Bonipertim. Wydaje się też, że nie
zawiodła taktyka zespołu, a bardziej jej wykonanie.
Największym mankamentem był brak podłączania się bocznych
obrońców do akcji ofensywnych, przez co Guberti czy Taddei
nie mogli zbytnio "rozwinąć skrzydeł". Zastrzeżenia można
mieć też do "odległości" pomiędzy poszczególnymi formacjami,
przez co często byliśmy świadkami posyłania "dziwnych"
długich piłek w kierunku Tottiego.
Następna kolejka za tydzień. Giallorossi podejmą na Stadio
Olimpico w niedzielę o 18:00 Juventus, natomiast ponad dwie
godziny później piłkarze Genoy rozpoczną bój o punkty z
Atalantą w Bergamo. Wcześniej, w czwartek obydwa zespoły
czekają rewanżowe spotkania IV rudny eliminacji Ligi
Europejskiej. Rossoblu pojadą do Danii, natomiast
Giallorossi zagrają "na własnych śmieciach" z MFK Koszyce. |