|
Giallorossi
zrewanżowali się za ostatnią porażkę w derby, pokonując
Lazio dzięki bramce w 79 minucie Marco Cassettiego.
Wcześniej z boiska wiało nudą, a decydującą paradą w 60
minucie popisał się Julio Sergio. Podopieczni Ranieriego
kończyli mecz w dziesiątkę. To trzecia wygrana Romy z rzędu
w Serie A i szóste zwycięstwo w ostatnich siedmiu meczach.
Trener Ranieri ustawił zespół w praktycznie najmocniejszym
obecnie składzie, obsadzając zagadkowe pozycje drugiego
środkowego obrońcy oraz prawoskrzydłowego osobami Juana i
Burdisso. Na środku pomocy po raz drugi z rzędu wystąpił po
kontuzji De Rossi. Z kolei trener Ballardini zmienił nieco
ustawienie rezygnując z gry dwójką napastników. Na ławce
rezerwowych usiadł Rocchi, a zagrał za niego Mauri, który
wraz z Matuzalemem miał zagrywać do jedynego atakującego –
Zarate.
W pierwszych minutach śmielej zaatakowali Giallorossi. W
drugiej z nich niespodziewanie w polu karnym Lazio znalazł
się Juan. Brazylijczyk zbyt wolno zabrał się z piłką i tę
wybili obrońcy. Całą akcję zakończyło niecelne uderzenie zza
pola karnego Riise. Chwilę później goście spotkania mogli
wyjść na prowadzenie. Zarate wyprowadzał kontrę trzech na
dwóch, jednak zamiast podać do któregoś z dobrze ustawionych
kolegów, nie po raz pierwszy w tym sezonie zagrał bardzo
egoistycznie, próbując mijać nadbiegającego Mexesa. Francuz
z łatwością odebrał piłkę i cała akcja „spaliła na panewce”.
W 9 minucie padło pierwsze celne uderzenie w meczu. Z rzutu
wolnego z 30 metrów strzelał Kolarov, ale piłka poleciała w
sam środek bramki. W 13 minucie doszło na murawie do dosyć
kuriozalnej, jak na europejski futbol, jednak zdarzającej
się czasami w derby sytuacji. Sędzia Rizzoli przerwał
spotkanie z powodu wybuchów petard oraz z powodu rac dymnych
na stadionie. Przerwa trwała aż 8 minut. Po pauzie do ataków
ruszyli piłkarze Lazio. W 17 minucie niecelnie po nodze
jednego z obrońców uderzał Baronio. Chwilę później piłkę po
niebezpiecznej wrzutce Lichsteinera na rzut rożny wybił
Mexes. Piłkarze Romy odpowiedzieli w 25 minucie. Po rzucie
rożnym, do bezpańskiej piłki dopadł na 20 metrze Menez,
jednak uderzenie Francuza było lekkie i wyjątkowo niecelne.
Piłka otarła się jeszcze po drodze od De Rossiego i
wyleciała na aut końcowy. Chwilę wcześniej Menez otrzymał
żółtą kartkę za brzydki faul na Lichsteinerze. Dla Francuza
oznacza to nie mniej i nie więcej jak pauzę w kolejnym
spotkaniu ligowym z Sampdorią.
Od tej chwili na murawie zaczęli panować Biancocelesti.
Zespół Davide Ballardiniego przejął kontrolę w środku pola,
nie pozwalając Romie na wymianę na własnej połowie choćby
dwóch-trzech podań. Praktycznie każde z nich kończyło się
pod nogami obrońców, a długie zagrania do Vucinica i
Tottiego leciały w aut lub ręce Muslery. Świetna gra Lazio w
środku pola nie przełożyła się jednak na dobrą grę w ataku.
W polu karnym Romy pojawiali się jedynie Zarate i Mauri, co
nie mogło przynieść zbyt dobrych skutków przy świetnie
dysponowanych Mexesie i Juanie. Najgroźniejszą sytuację
Biancocelesti stworzyli w 33 minucie. Matuzalem wrzucił
podkręconą piłkę w pole karne. Tam podania nie przeciął nikt
z dwójki Mauri-Mexes i odbita po koźle futbolówka poleciała
w kierunku słupka bramki. Podanie, które zamieniło się w
niebezpieczny strzał sparował w świetnym stylu na bok Julio
Sergio. W 37 minucie żółtą kartkę za faul na Zarate zobaczył
Mexes. Franuz nie dotrwał do końca spotkania. Na szczęście
nie zszedł z boiska, jak w ostatnich derby – po czerwonej
kartce, a z powodu urazu prawego kolana. Pierwsza dosyć
mizerna odsłona meczu zakończyła się wynikiem bezbramkowym.
Drugą część spotkania obydwa zespoły rozpoczęły w lekko
zmienionych składach. Za Meneza wszedł Brighi, a za
Matuzalema – Foggia. Początek drugiej połowy był identyczny,
jak większość pierwszej odsłony gry. Podopieczni Ranieriego
po raz kolejny oddali pole, nastawiając się jedynie na
kontry. W 48 minucie na bramkę Romy zdołał uderzyć Zarate,
ale lecącą po ziemi piłkę wyłapał przy słupku Julio Sergio.
Cztery minuty później ten sam zawodnik próbował uderzenia z
wolnego, jednak piłka poleciała wysoko nad poprzeczką.
Podobnie uderzał po drugiej stronie z dystansu Cassetti.
Obrońca Romy znalazł się pod bramką rywali także 5 minut
później, tym razem strzelił z 29 metrów, a futbolówka
poleciała w środek bramki. Najlepszą sytuację w całym
spotkaniu Biancocelesti mieli w 61 minucie. Burdisso
wyprzedził przy dobiegnięciu do piłki Burdisso i popędził na
bramkę Romy. Tam, mimo asysty argentyńskiego obrońcy zdołał
uderzyć z 10 metrów, a futbolówka trafiła w słupek i wróciła
w pole karne. Do bezpańskiej piłki najszybciej dobiegł Mauri,
uderzając pewnie do pustej bramki. Na linii bramkowej jak
spod ziemi wyrósł Julio Sergio, który będąc na kolanach
zdołał jakim cudem przebić piłkę nad poprzeczką. Parada
niesamowitego Brazylijczyka może kandydować z powodzeniem do
najlepszej obrony w Serie A w tym sezonie. Świetne zagranie
bramkarza Giallorossich podziałało na zespół mobilizująco. W
67 minucie podopieczni Ranieriego stworzyli najlepszą do
tego czasu sytuację. Vucinic dośrodkował z lewego skrzydła,
a w pole karne wszedł w swoim stylu Perrotta. Pomocnik Romy
lekko strącił głową piłkę, a ta lecącą pod poprzeczkę z
trudem sparował na korner Muslera.
W 72 minucie w zespole Lazio z dystansu uderzał Klarov.
Znany z bardzo mocnego uderzenia Bułgar miał jednak tego
dnia wyjątkowo źle ustawiony celownik, przez co piłka
poleciała dobre kilka metrów nad bramką. W 79 minucie
Giallorossi przeprowadzili akcję meczu. Piłkę pod własnym
polem karnym przejął Cassetti i pobiegł za akcją. Piłkarze
Romy wymienili sporą ilość podań, futbolówka trafiła w polu
karnym ponownie do prawego obrońcy Romy, a ten odegrał ją do
Vucinica. Będący na prawym skrzydle Czarnogórzec wrzucił
powrotem do Cassettiego, a obrońca Romy uderzył z pierwszej
piłki i piłka po koźle wpadła przy lewym słupku bramki.
Euforia na trybunach i 1-0. Podekscytowany obrońca
Giallorossich w geście zadowolenia „zaatakował” ;) tuż po
przerwie bandy stojące za bramką Lazio. Na taki obrót sprawy
zareagował Ballardini, który ściągnął z murawy Mauriego i
wstawił Rocchiego. To jednak gościom zbytnio nie pomogło,
gdyż bliscy podwyższenia byli w 85 minucie Giallorossi.
Totti zagrał piłkę w okolice narożnika pola karnego do nie
pilnowanego Riise, a Norweg popisał się znakomitym
uderzeniem z woleja. Lecącą pod poprzeczkę piłkę z trudem
wybił na korner Muslera. W 87 minucie żółtą kartkę ujrzał
Pizarro, a kilkadziesiąt sekund później z powodu
bezpośredniej czerwonej kartki, po brzydkim faulu na Zarate
musiał opuścić boisko. Zejście Chilijczyka nie przeszkodziło
jednak Giallorossim w skutecznej obronie w ostatnich
minutach meczu.
Tak oto, po półrocznej przerwie zespół Romy powrócił do
panowania w Rzymie. Giallorossi zagrali słabo, ale
najważniejsze w tym spotkaniu są trzy punkty. Zespół nie
stracił też po raz pierwszy w tym roku w Serie A bramki.
Podopieczni Ranieriego przerwali rekordową serię Romy - 18
spotkań z rzędu ze straconym golem. Do tej kolejki Roma była
jedynym zespołem w tym sezonie ligowym, który ani razu nie
zachował czystego konta w obronie. Trzy punkty dały Romie
awans na szóstą pozycję w ligowej tabeli i odrobienie
kolejnych oczek do strefy Champions Ligue. Obecnie będąca na
czwartym miejscu Parma ma zaledwie punkt przewagi na Romą.
Giallorossi wykorzystali w tej kolejce bezpośredni remis
Genoi z Parmą oraz porażkę Sampdorii. Dzisiejsza przegrana
pogrąża zespół Lazio. Biancocelesti odpadli w czwartek z
rywalizacji w Lidze Europejskiej, a teraz przegrali
najważniejsze dla siebie spotkanie w tym sezonie. Obecnie
zespół Ballardiniego zajmuje 16 miejsce w tabeli z jednym
punktem przewagi nad strefą spadkową. Zespół Lazio
legitymuje się serią 13 spotkań bez wygranej!
Najlepszymi zawodnikami w zespole Romy byli bez wątpienia
Cassetti, Julio Sergio i Juan. Ten pierwszy obok
zwycięskiego gola uderzał na bramkę rywali 3 razy czyli
tyle, ile Menez, Totti i Vucinic oddali strzałów razem. Poza
tym grał też pewnie w obronie, gdzie prawdziwym profesorem
okazał się dzisiaj Juan. Z kolei Julio Sergio, który
awansował bez wątpienia z "odkrycia sezonu" na pierwszego
bramkarza w Romie popisał się w 60 minucie niesamowitą
paradą, która miała decydujące znaczenie dla przebiegu
meczu.
Giallorossi przeżywają obecnie deja vu z poprzedniego
sezonu. Tam, anonimowe występy z września i blamaże z
października przerwał listopadowy remis z Bologną, dający
Romie pierwsze wyjazdowe ligowe punkty w sezonie. Od tamtej
pory zespół z Rzymu wygrał osiem oficjalnych spotkań z rzędu
(w tym 5 w Serie A). Teraz, także listopadowy mecz z Bologną
(tym razem wygrana) przerwała serię trzech ligowych porażek
z rzędu i doprowadziła Giallorossich do pięciu zwycięstw w
kolejnych sześciu meczach. Obecnie zespół Romy legitymuje
się 19 zdobytymi punktami na 21 możliwych w ostatnich
meczach. Mimo, że gra nie zachwyca, najważniejsze że Roma
wygrywa, w końcu piłka to nie skoki narciarskie, stąd za
styl nie odnosi się zwycięstw.
Za tydzień Giallorosich czeka wyjazd do Genui na mecz z
Sampdorią. Podopieczni Del Neriego znajdują się ostatnimi
czasy w kiepskiej formie, a w poprzednich dwóch kolejkach
przegrali po 0-3 z Genoą i Milanem. Zespół popularnej Dorii
jest jednak na własnym boisku niepokonany w tym sezonie. Z
kolei Lazio podejmie na Stadio Olimpico - Genoę. |