|
Po raz kolejny
potwierdziło się słynne powiedzenie: „No Totti, no party”.
Męczący się w poprzednich spotkaniach Giallorossi, grając
już z Il Capitano w składzie, pokonali na Olimpico
beniaminka z Bari, a klasycznym hat-trickiem popisał się sam
Totti. Ozdobą spotkania była trzecia bramka kapitana Romy.
Świetną partię rozegrał też J.Sergio, który bronił kilka
razy w sytuacjach sam na sam.
Do składu Giallorossich po półtora miesięcznej przerwie
związanej z kontuzją powrócił Totti. Stąd, mający ofensywne
bogactwo i trudny orzech do zgryzienia Ranieri, po raz
pierwszy w tym sezonie zdecydował się na wystawienie razem
od pierwszych minut trójki: Menez-Vucinic-Totti.
Czarnogórzec biegał najczęściej po lewym skrzydle, najdalej
wysuniętym graczem został kapitan Giallorossich, za którego
plecami operował Menez. W bramce Giallorossich stanął, jak
zapowiadano Julio Sergio, z kolei partnerem Mexesa na środku
obrony został niespodziewanie Andreolli. Szykowany na tą
pozycję Burdisso został przesunięty na prawe skrzydło. Stąd
na ławce rezerwowych usiadł Marco Motta, który swój setny
występ w Serie A musi odłożyć przynajmniej do najbliższej
niedzieli. W składzie Giallorossich zabrakło też
kontuzjowanego De Rossiego. Kilka, wymuszonych zmian w
składzie dokonał trener Bari. Giampiero Ventura nie mógł
skorzystać z aż trójki podstawowych graczy środka pola (w
tym byłego gracza Romy – Alvareza, który doznał kontuzji na
piątkowym treningu). W tej sytuacji do składu wskoczyli
Antonelli i Langella oraz Almiron, który często był w tym
sezonie poza pierwszą jedenastką. Na murawę wyszła za to
trójka „żelaznych” defensorów (w tym mający problemy ze
zdrowiem Ranocchia) oraz Parisi, który zastępuje w składzie
Rivasa.
Od pierwszych minut na rywala ruszyli zdecydowanie
Giallorossi, którzy mogli otworzyć wynik już w drugiej
minucie meczu. Vucinic popisał się indywidualną akcją:
przebiegł kilkanaście metrów i uderzył z linii pola karnego.
Strzał był dosyć precyzyjny, jednak nie na tyle, żeby wpaść
do bramki. Futbolówka odbiła się od „dalszego” słupka i
wróciła w pole karne. Dwie minuty później niespodziewaną
kontrę wyprowadzili goście. Andreolli nie zauważył
wybiegającego zza swoich pleców Barreto i pozwolił
napastnikowi rywali dojść do sytuacji sam na sam z Julio
Sergio. Będący w świetnej formie bramkarz Giallorossich
wygrał na szczęście pojedynek z graczem Bari i skończyło się
jedynie na strachu. Chwilę później akcja przeniosła się
ponownie w pole karne gości. Vucinic zabrał Ranocchi piłkę
na trzydziestym metrze i popędził w pole karne rywali.
Czarnogórzec mógł podać do świetnie ustawionego Tottiego,
jednak zdecydował się na akcję indywidualną. Na piątym
metrze sfaulował go bramkarz Bari, a sędzia bez wahania
wskazał na „wapno”. Jedenastkę pewnym uderzeniem na gola
zamienił Totti. Była to 185 bramka Il Capitano w Serie A.
Kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico nie czekali długo na
kolejne mocne uderzenie ze strony podopiecznych Ranieriego.
W 14 minucie przed polem karnym Bari sfaulowany został Totti.
Do ustawionej na 18 metrze piłki podszedł Pizarro, wystawił
do Tottiego, a ten huknął w swoim stylu i nie do obrony dla
bramkarza gości. Futbolówka wleciała tuż przy słupku i było
2-0; cóż za fantastyczny powrót Il Capitano.
Tuż po zdobyciu drugiego gola Giallorossi przysnęli na
chwilę, stąd okazję do zdobycia gola stworzyli Biancorossi.
Antonelli podał na 8 metr do Langelli, a zupełnie nie
pilnowany skrzydłowy Bari uderzył z woleja. Zmierzającą tuż
pod poprzeczkę piłkę w świetnym stylu sparował na rzut różny
Julio Sergio. W następnych minutach dobre okazje na zdobycie
gola miał Menez. Najpierw Francuz uderzył kąśliwie po ziemi
z trudnej pozycji (Gillet sparował na rzut rożny), następnie
nie wykorzystał dobrej wystawy od Vucinica i zupełnie nie
naciskany przestrzelił fatalnie z 18 metrów. Pomimo
niewykorzystanych sytuacji, Giallorossi dopięli swego w 28
minucie. Do bezpańskiej piłki dopadł w polu karnym Totii,
który z ostrego kąta zdołał umieścić piłkę w okienku bramki
rywali, po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z
obrońców. 5 minut później kapitan Romy mógł dokonać rzeczy
nieprawdopodobnej. Dostał świetne podanie od Meneza i
znalazł się w sytuacji sam na sam z Gilletem. Wyrzucony
jednak na bok, po nieco złym przyjęciu piłki zdołał uderzyć
na wysokości połowy bramki, czym ułatwił interwencję
bramkarza Bari. Kilkanaście sekund później okazję na
zdobycie gola miał Pizarro, jednak uderzył z 14 metrów w
boczną siatkę. Mimo wyjątkowo niekorzystnego wyniku, zespół
gości wciąż stwarzał sytuacje pod bramką Rzymian. W 37
minucie drugi raz w tym spotkaniu w dobrej sytuacji znalazł
się w polu karnym Romy Langella, jednak tym razem piłka po
woleju byłego gracza Cagliari przeleciała wysoko nad
poprzeczką. 3 minuty później linię spalonego „złamał”
Burdisso, pozwalając tym samym na dojście Barreto do
sytuacji sam na sam z bramkarzem Giallorossich. Tym razem
mający dużo czasu do namysłu napastnik Bari uderzył
poprawnie, mocno, po ziemi, jednak po raz kolejny przegrał
pojedynek z niesamowitym Julio Sergio. Bramkarz Romy rzucił
się instynktownie i będąc na pozornie straconej pozycji
uratował zespół przed utratą gola. W 44 minucie sędzia
spotkania sięgnął po raz pierwszy do kieszeni, pokazując
żółtą kartkę Mexesowi.
Goście zaczęli drugą połowę od jednej zmiany. Za Langellę
wszedł Koman. I to właśnie węgierski skrzydłowy dwukrotnie
strzelał niebezpiecznie na bramkę Giallorossich. Najpierw w
46 minucie uderzył w środek bramki, następnie 2 minuty
później strzelił tuż obok słupka. Zespół gości przycisnął
wyraźnie na początku drugiej połowy, czego efektem były
kolejne niebezpieczne uderzenia z dystansu. Dwukrotnie
między 55 a 58 minutą uderzał Almiron. Najpierw futbolówka
przeleciała metr nad poprzeczką, za drugim razem zatrzymała
się na górnej części konstrukcji bramki i wróciła w pole
karne. Giallorossi atakowali w tej części spotkania
sporadycznie. Po jednej ze wspomnianych akcji Menez uderzał
w 60 minucie z dystansu w środek bramki. Chwilę później
Francuza zmienił Taddei. W 66 minucie po raz kolejny przed
trudną próbą stanął Julio Sergio. „Podanie’ Pizarro trafiło
do Komana, który w sytuacji sam na sam trafił z 10 metrów w
bramkarza Romy. W końcu atakujący huraganowo w tej części
gry goście zdołali strzelić gola. Autorem trafienia nie był
jednak żaden z graczy Bari, a Andreolli, który przeciął
dośrodkowanie z rożnego i wbił głową piłkę do własnej
bramki. Bramka podziałała mobilizacyjnie na Giallorossich,
którzy odsunęli grę od własnego pola karnego, stwarzając
groźne sytuacje pod bramką rywali. W 78 minucie z ostrego
kąta uderzał na bramkę Bari – Perrotta, który skorzystał ze
świetnego podania wprowadzonego wcześniej Baptisty. W 90
minucie boisko opuścił Totti. Kapitan Giallorossich schodził
z boiska przy owacji na stojąco kibiców Romy oraz gwizdach
tifosich Bari, których na Olimpico zjawiło się aż 10
tysięcy. W doliczonym czasie gry dobrym uderzeniem na bramkę
gości popisał się Riise, a futbolówka minęła o centymetry
bramkę.
Tak oto Giallorossi pokonali rewelacyjnego beniaminka z
Bari. Zespół gości stracił do tego spotkania zaledwie 7
bramek, a więcej niż 2 gole w meczu wpuścił jedynie z Parmą.
To, potęguje dodatkowo wydźwięk wygranej Rzymian z Bari.
Giallorossi wykorzystali dodatkowo porażki Fiorentiny i
Genoi i do wspomnianej dwójki tracą odpowiednio 3 i 2
punkty. Od czwartej w tabeli Sampdorii dzieli ich 6 oczek.
Fantastyczną partię zagrał Totti, który powrócił po
półtoramiesięcznej kontuzji, ustrzelając klasycznego
hat-tricka. Ostatniego hat-tricka w spotkaniu ligowym
kapitan Romy zdobył 29 listopada 2002 roku. Po dzisiejszym
spotkaniu kapitan Romy ma na koncie 189 bramek w Serie A i
od sódmego w tabeli wszechczasów Signoriego dzieli go jedna
bramka. Także w tym sezonie, jedynym graczem, który
dorównuje Tottiemu jest Di Natale. Obydwaj zawodnicy są
aktualnie najlepszymi strzelcami ligowej klasyfikacji sezonu
2009/2010. Dodając do ligowych wyczynów spotkania w
europejskich pucharach, okazuje się, że Totti zdobył w tym
roku 19 bramek w 13 spotkaniach. Świetną partię zaliczył też
po raz kolejny Julio Sergio, który bronił kilka razy w
niesamowitych sytuacjach. Dobry występ zaliczył też Mexes, w
przeciwieństwie do swoich kolegów: Burdisso i Andreollego,
przez których błędy mogły paść w tym spotkaniu gole dla
gości.
Za tydzień Giallorossi pojadą do Bergamo. Zespół Atalanty
wygrał w tej kolejce 2-0 na wyjeździe z ostatnią w tabeli
Sieną. Z kolei podopieczni Ventury czeka domowa potyczka
właśnie z zespołem Bianconerich. |