|
Tak, jak przed
rokiem i dwa lata temu, remisem zakończyło się spotkanie
Romy z Interem na San Siro. Grający bez Tottiego, Burdisso i
Juana Giallorossi, prowadzili do przerwy po bramce Vucinica.
Tuż po zmianie stron wyrównał Eto'o. Podopieczni Ranieriego
grali przez godzinę bez swojego kapitana - De Rossiego,
który opuścił murawę z powodu kontuzji. Zespół Romy nie
przegrał z Interem na San Siro od pięciu spotkań.
Giallorossi pozostali na 14 pozycji i mają 6 punktów straty
do czwartej Fiorentiny.
Tak, jak przypuszczano trener Ranieri ustawił swój zespół w
taktyce 4-4-2 z rombem w środku pola, który tworzyła czwórka
Brighi-De Rossi-Perrotta-Pizarro. Pod nieobecność
kontuzjowanych Burdisso i Juana partnerem Mexesa na środku
obrony został po raz kolejny Andreolli. Do bramki Romy
wrócił J.Sergio, który zmienił kontuzjowanego w czwartek
Doniego. W napadzie wysuniętego Vucinica wspomagał z tyłów
Menez. W przeciwieństwie do Ranieriego, swoich kibiców
zaskoczył Mourinho. Trener Interu posadził na ławce
rezerwowych Cambiasso oraz będącego w dobrej formie
Sneijdera, a do gry desygnował słabo grającego w tym sezonie
Muntariego oraz rzadko występującego Vierię. Eksperymentalną
linię środka pola uzupełnił powracający po kontuzji Thiago
Motta. Na prawą obronę przesunięty został ze środka pola
Zanetti.
Tak zestawiona środkowa linia Interu nie była na początku
spotkania zbyt kreatywna, stąd gospodarze dosyć rzadko
gościli pod bramką Romy. Częściej w polu karnym rywali
bywali za to Giallorossi. Zespół Claudio Ranieriego mógł
prowadzić już w 2 minucie, jednak Vucinic nie wykorzystał
sytuacji sam na sam z Julio Cesarem. Napastnik Romy dostał
świetne podanie od Meneza i popędził od połowy boiska na
bramkę Interu. Zamiast uderzać od razu, zdecydował się na
przedrylowanie bramkarza gospodarzy, stąd nadbiegający zza
pleców Lucio wybił z łatwością futbolówkę spod nóg
Czarnogórca. 10 minut później Giallorossi mieli kolejną
kontrę. Tym razem Vucinic nieco źle przyjął piłkę i będąc
wyrzuconym na bok pola karnego zdecydował się na dogranie do
Meneza. Podanie było jednak zbyt głębokie i futbolówka
ugrzęzła w rękach bramkarza. Co nie udało się wcześniej,
wyszło chwilę później. W 13 minucie prawym skrzydłem
popędził Motta, dośrodkował na głowę Vucinica, a napastnik
Rzymian sprytnym strzałem głową z 14 metrów umieścił piłkę
tuż przy słupku. Było 0-1. Dosyć szybko straty próbowali
odrobić Nerazzurri. W 17 minucie w sytuacji sam na sam z
Julio Sergio znalazł się Milito, jednak goalkeeper
Giallorossich popisał się świetną interwencją i piłka
wyleciała na korner.
Bramkarz Romy zachował też przytomność umysłu kilka minut
później, gdy to musiał piąstkować przy zbyt krótkim podaniu
głową od Andreollego; nadbiegający Stankovic był bardzo
blisko przejęcia piłki. Kibice Giallorossich przeżyli chwile
grozy w 30 minucie, tym razem nie związane z dobrym
zagraniem graczy Interu, a z kontuzją De Rossiego. Kapitan
Rzymian został uderzony w policzek w walce powietrznej przez
Vierię i musiał opuścić murawę. Zastąpił go Faty. Jak się
później okazało De Rossi złamał kość policzkową i w
poniedziałek przejdzie operację. Brak „płuc drużyny” nie
zraził jednak do gry Giallorossich, którzy byli bliscy
podwyższenia w 37 minucie. Riise uderzył z 22 metrów z
wolnego, a odbita od muru piłka przeleciała pół metra od
słupka. Kilkadziesiąt sekund później świetną akcją
odpowiedział Muntari. Reprezentant Ghany uderzył z ostrego
konta, a lecącą tuż pod poprzeczkę piłkę w świetnym stylu
przebił na rzut rożny Julio Sergio. W 41 minucie z dystansu
na bramkę Romy uderzył Thiago Motta, jednak lecącą w środek
bramki piłkę z łatwością wyłapał brazylijski bramkarz Romy.
W 45 minucie żółtą kartkę za dyskusje z sędzią zobaczył
Menez.
Druga odsłona gry rozpoczęła się dla Giallorossich podobnie,
jak w meczu sprzed trzech tygodni z Milanem, czyli od utraty
gola. Motta nie upilnował w polu karnym Eto’o, stąd były
gracz Barcelony nie miał problemów z pokonaniem z 8 metrów
bramkarza Giallorossich. Mieliśmy remis. W kolejnych
minutach drugiej połowy działo się naprawdę niewiele, a
potwierdzeniem tego może być fakt, że w ciągu kwadransa na
uwagę zasługiwał jedynie strzał z dystansu Stankovica, po
którym futbolówka przeleciała dobre dwa metry nad bramką. W
końcu w 64 minucie świetną akcją popisali się Giallorossi.
Perrotta posłał w pole karne prostopadłe podanie do Motty,
ten zgrał głową do Vucinica, a napastnik Romy wystawił piłkę
klatką do Meneza. Młody Francuz uderzył natychmiast z 16
metrów z półwoleja, a kozłującą piłkę z trudem sparował
przed siebie Julio Cesar. To była taka akcja Romy, za którą
tęskniliśmy od bardzo bardzo dawna.
W 67 minucie Ranieri desygnował do gry Okakę, dając tym
samym odpocząć potwornie zmęczonemu Vucinicovi. I to właśnie
młody napastnik Rzymian był bohaterem kolejnej akcji
zespołu. Minął w środku pola napełnij szybkości dwóch graczy
Interu, wymienił piłkę z Menezem i wpadł w pole karne. Tutaj
spychany i będąc nieco wyrzuconym na bok pola karnego
uderzył mocno metr nad bramką. W 75 minucie doszło do
ostatniej zmiany w obozie Romy, za Meneza wszedł Tonetto. 35
– latek pojawił się na boisku po raz pierwszy od
sierpniowego pojedynku z Genoą. Mimo, że to Nerazzurri
przeważali w drugiej połowie w środku pola, zdecydowanie
groźniej atakowali Giallorossi. Kolejną z akcji zakończył w
80 minucie uderzeniem z dystansu Faty. Francuz znalazł się
na dobrej pozycji, poślizgnął się jednak przy strzale, stąd
ułatwił interwencję bramkarzowi gospodarzy, który nie bez
problemów wypluł futbolówkę przed siebie. W 85 minucie
ciekawą akcję przeprowadzili gracze Interu. Będący na 16
metrze od bramki Balotelli, zamiast dogrywać do Milito
zdecydował się na strzał, a futbolówka przeleciała dobre
kilka metrów obok słupka.
Tak oto, po niezbyt ciekawej drugiej połowie zespoły
podzieliły się punktami. Dla Giallorossich jest to trzecie z
rzędu oficjalne spotkanie bez porażki. Z kolei Nerazzurri
przerwali serię pięciu ligowych wygranych z rzędu. Zespół
Romy zajmuje obecnie pozycję w drugiej części tabeli, tracą
sześć punktów do czwartej Fiorentiny. Drużyna Interu
zachowała pozycję lidera, jednak nad drugim Juventusem ma
mniej, niż tydzień temu, bo pięć punktów przewagi. Dla Romy
był to piąty z rzędu pozytywny wyjazdowy wynik w pojedynkach
z Interem na San Siro.
Po raz kolejny dobrze zagrała eksperymentalna para obrońców
Andreolli-Mexes. Szczególnie ten drugi zawodnik, dla którego
historia potyczek z Interem jest pod pewnym względem bolesna
zagrał naprawdę świetnie. Po dzisiejszym spotkaniu widać na
pewno pracę Ranieriego nad polepszeniem gry obronnej,
brakuje tylko jednego – zachowania czystego konta. Drugie z
rzędu i zarazem drugie w tym sezonie trafienie zaliczył
Mirko Vucinic, w dodatku gola zdobył po uderzeniu głową, co
jak sam podkreślał nie jest jego mocną stroną. Występ w
spotkaniu kontuzją okupił De Rossi, który przejdzie jutro
operację prawego policzka. Tego typu kontuzja nie
wyeliminuje zapewne tymczasowego kapitana zespołu z gry w
kolejnym spotkaniu ligowym.
To, z uwagi na przerwę na mecze reprezentacji dopiero za dwa
tygodnie. Zespół Ranieriego podejmie na Stadio Olimpico
nieźle grające na wyjazdach Bari, które zgromadziło
dotychczas trzy punkty więcej od Romy. Z kolei Inter zagra
na wyjeździe z Bologną. |