|
Dwie bramki Julio
Baptisty w pełni wystarczyły Giallorossim do zwycięstwa nad
Sampdorią w zaległym spotkaniu 9 kolejki Serie A. Popularny
"Bestia" pierwszą bramkę strzelił z rzutu wolnego, a
drugiego gola zdobył po pięknej indywidualnej akcji. Dzięki
wygranej Roma awansowała na 8 miejsce w tabeli. Do czwartego
Napoli traci 6 punktów. Jak zatem do tego doszło?
Luciano Spaletti miał spory problem z obsadą ataku. Ciągle
kontuzjowany jest Totti, a za żółte kartki zdobyte przed 9
kolejką pauzować musiał Vucinic. Dodatkowo nie w pełni sił
jest Menez, który co prawda został powołany, ale jego występ
od pierwszych minut był wykluczony. W tej sytuacji trener
Rzymian na „szpicę” przesunął Baptistę, a za jego plecami
ustawił Perrottę i Pizarro. W defensywie także doszło do
zmian. Panucci zagrał za pauzującego za czerwoną kartkę z 8
kolejki – Mexesa, a Cicinho za Cassettiego. W poniedziałek
okazało się, że z Sampdorią nie zagra narzekający na lekki
uraz Doni, stąd też między słupkami stanął Artur. Z kolei w
zespole gości obeszło się bez większych strat. Za taką można
uznać jedynie brak rezerwowego napastnika, którym od środy
został Pazzini (w wyniku wymiany z Fiorentiną na
Bonazzoliego). Na ławce Mazzarri posadził występującego
zazwyczaj od pierwszych minut Franceschiniego. Do ataku
desygnował tradycyjnie duet Cassano – Bellucci.
Spotkanie rozpoczęło się w 5 minucie i 20 sekundzie, gdyż
taki właśnie czas zawodnicy przebywali na boisku 29
października, gdy to z powodu oberwania chmury sędzia
Tagliavento postanowił słusznie przerwać spotkanie. Od
początku spotkania z większym animuszem zaczęli atakować
Giallorossi. Podopiecznych Spallettiego cechowała świetna
gra w środku pola (pressing, dużo przechwytów i dokładne
rozgrywanie piłki). Pomimo to pierwszy strzał na bramkę
rywala oddali goście. W 14 minucie na uderzenie zdecydował
się Cassano, ale piłka poleciała po ziemi w sam środek
bramki gospodarzy. 3 minuty później na podobną akcję
zdecydował się Ziegler, ale efekt był podobny jak
poprzednio. W 19 minucie swoją szansę mieli Giallorossi, ale
De Rossi źle uderzył głową i piłka przeleciała nad bramką
rywala. W 21 minucie rzut wolny 25 metrów od bramki
Sampdorii wywalczył Baptista. Do piłki podszedł sam
poszkodowany i popisał się pięknym strzałem nad murem obok
słupka. Castellazzi nawet nie zdołał się ruszyć. Piękna
bramka i 1-0 dla Romy. Wyraźnie zadowolony z bramki Baptista
chwilę później ponownie zagroził defensywie gości. Na
wysokości linii bocznej pola karnego minął balansem ciała
dwóch obrońców i uderzył lewą nogą. Strzał był bardzo mocny
i goalkeeper gości nawet nie próbował łapać piłki, parując
ją przed siebie.
W 27 minucie kolejną okazję stworzyli gospodarze. Z kornera
dośrodkował Pizarro, a piłkę w kierunku bramki posłał
Panucci. Z linii futbolówkę wybił Accardi. Jak się jednak
okazało w powtórkach piłka zmierzała za linię końcową. 5
minut później w roli głównej wystąpił ponownie popularny
Bestia. Wbiegł z piłką w pole karne rywala, przewrócił w
walce bark w bark jednego z obrońców (który zderzył się z
innym) i uderzył mocno na bramkę Sampdorii. Górą był jednak
Castellazzi, który instynktownie odbił nogami piłkę na aut
boczny. W międzyczasie żółty kartonik obejrzał Perrotta,
który z tegoż powodu nie zagra w niedzilę z Torino. Powody
do zakłopotania bramkarz gości miał w 39 minucie.
Giallorossi ponownie mieli rzut wolny, ale tym razem
Baptista uderzył w środek bramki. Po okresie słabej gry w
końcu w polu karnym Romy znaleźli się goście. Na bramkę Romy
uderzył z narożnika pola karnego Ziegler, a lot piłki
próbował zmienić zupełnie nie pilnowany w polu karnym
Delvecchio. Pomocnik Sampdorii lekko musnął futbolówkę, po
czym ta o minęła o metr „bramkę” strzeżoną przez Artura. W
42 minucie kolejną szansę na gola mieli gospodarze. Tym
razem popularny Bestia nie był w roli egzekutora, a obsłużył
świetnym podaniem Taddeiego. Pomocnik Romy uderzył z ostrego
kąta z pierwszej piłki. Jednak strzał był nieco za lekki i
Castellazzi instynktownie obronił. Gdy wydawało się, że nic
wielkiego w pierwszej połowie stać się już nie może,
najlepszą swoją okazję w spotkaniu stworzyli goście. Cassano
posłał świetne prostopadłe podanie do Sammarco, jednak
pomocnik Dorii bedąc w sytuacji sam na sam z Arturem
fatalnie przestrzelił obok bliższego słupka. Do przerwy 1-0.
Druga odsłona zaczęła się podobnie jak pierwsza – od
utrzymywania się przy piłce przez gospodarzy. Giallorossi
dążyli do zdobycia drugiego gola, jednak akcje kończyły się
na obrońcach rywala. W 53 minucie w końcu dopięli swego. Na
lewym skrzydle znalazł się Baptista. W pozornie niegroźnej
dla gości sytuacji napastnik Romy mając przed sobą dwóch
obrońców zdecydował się na drybling. Pierwszemu z nich w
świetny sposób założył siatkę, a drugiego minął równie
świetnym balansem ciała, po czym uderzył po ziemi, po długim
rogu bramki Castellazziego. Strzał był na tyle mocny i
precyzyjny, że goalkeeper gości nie miał szans na skuteczną
interwencję. Kolejna piękna bramka i 2-0.Golem na 2-0
Giallorossi wyraźnie ustawili sobie spotkanie. Nadal
utrzymywali się przy piłce, nie dając szans nawet na ataki
pozycyjne rywala, nie mówiąc już o kontrach. Wyraźnie
podenerwowani Blucerchiati nie mogli choćby zbliżyć się pod
pole karne Rzymian. Zdenerwowany Mazzarri między 60 a 70
minutą postanowił skorzystać ze wszystkich zmian. Spalletti
pierwszego z rezerwowych wpuścił dopiero w 72 minucie. Za
świetnie pracującego na boisku Taddeiego wszedł Aquilani.
Minutę później na bramkę rywala po raz kolejny uderzył
Baptista, ale piłka po jego strzale przeleciała nad
poprzeczką. W 74 minucie z rzutu wolnego groźnie strzelił De
Rossi, piłkę z trudem sparował Castellazzi. Kolejne minuty
nie przynosiły zmiany wyniku. Roma kontrolowała grę, a
Sampdorię nie stać było na stworzenie choćby jednej okazji.
W 84 minucie na boisku pojawił się Cassetti, który zmienił
Cicinho, a w 89 minucie za bohatera spotkania – Baptistę
wszedł Menez. Mimo, iż w drugiej połowie nie było zbyt wielu
przerw sędzia Tagliavento przedłużył spotkanie o 5 minut,
niejako chcąc zrekompensować graczom fakt, że mecz rozpoczął
się od 6 minuty. W doliczonym czasie gry swoje szanse mieli
jeszcze Menez i Riise. Francuz podobnie jak Baptista minął w
polu karnym dwóch rywali, jednak jego strzał zablokował
obrońca. Z kolei Norweg próbował popisać się sprytnym
strzałem po ziemi, ale piłka uderzona z 12 metrów po ziemi
poleciała w sam środek bramki gości.
Zwyciężając 2-0 Giallorossi odrobili cenne punkty do
najważniejszych rywali. W wyniku wygranej zespół awansował
na 8 pozycję i traci tylko 6 punktów do czwartego Napoli.
Bohaterem spotkania został oczywiście Julio Baptista –
strzelec dwóch bramek pięknej urody. Na pochwałę zasługuje
szczególnie środek pola. Świetnie w destrukcji zagrali
Brighi, De Rossi i co ciekawe Taddei, wspomagani z przodu
przez Pizarro. Powrót do pierwszego składu na stałe jest w
przypadku Chilijczyka przesądzony. Doskonale widać, że jest
to zawodnik, jakiego Romie w wielu meczach tego sezonu
brakowało. Grający z numerem 7 na koszulce pomocnik świetnie
rozdzielał piłki, i aż szkoda, że w spotkaniu z Milanem nie
grał od pierwszej minuty. Ze składu na kolejne spotkanie
wypadł Perrotta, który w spotkaniu z „Dorią” ujrzał czwarty
w sezonie żółty kartonik, co oznacza zawieszenie w następnej
kolejce. Co do linii obrony, to tak naprawdę defensywa
Giallorossich nie miała w tym spotkaniu wiele pracy.
Blucerchiati groźnie zaatakowali jedynie w końcówce
pierwszej połowy, po czym w drugiej odsłonie gry kompletnie
spoczęli na laurach. Zupełnie niewidoczny w drugiej połowie
był motor napędowy zespołu – Cassano, przez co goście
stracili większość swoich walorów ofensywnych.
Przed nami następna kolejka Serie A. W ostatniej kolejce
pierwszej rundy Giallorossi, którzy w styczniu mają
niezwykle napięty terminarz (identycznie Sampdoria) spotkają
się na wyjeździe z Torino. Zespół z Turynu jest obecnie w
fatalnej formie i niewątpliwie taki stan rzeczy będzie
trzeba wykorzystać. Sampdoria podejmie na własnym boisku
Palermo i będzie szukać pierwszej wygranej od 3 meczy. |