|
W kończącym 7
kolejkę Serie A spotkaniu wicemistrz Włoch - As Roma uległa
mistrzowi Włoch - Interowi Mediolan 0-4. W wyniku porażki
Giallorossi tracą już 9 punktów do prowadzącego Interu i
prawdopodobnie stracili szansę walki o tytuł, co zapowiadali
przed sezonem.
Jeszcze w czwartek wydawało się, że na środku obrony Romy
będzie musiał zagrać De Rossi. Jednak doniesienia prasowe o
kontuzji Juana zostały wyolbrzymione i obrońca reprezentacji
Canarinhos niejako w biegu, bo tuż po powrocie z meczy
reprezentacji pojawił się od pierwszych minut na boisku.
Jego partnerem na środku obrony pod nieobecność zawieszonych
za kartki Mexesa i Panucciego został Loria. Do pierwszego
składu po 6 - miesięcznej przerwie (ostatni mecz w pierwszej
jedenastce z Livorno, 19 kwietnia) wrócił Totti. W tej
sytuacji Mirko Vucinic został przesunięty na lewe skrzydło
kosztem Meneza. Na ławce rezerwowych, także po dłuższej
kontuzji usiadł Pizarro. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać
Cassetti oraz Baptista.
Niewątpliwym zaskoczeniem w wyjściowej jedenastce Interu
było wystawienie przez Mourinho – Obinny, kosztem Manciniego
i Balotelliego. Z powodu kłopotów w obronie trener
Nerazzurri na środku obrony obok Cordoby musiał wystawić
Chivu, dlatego też na lewej obronie zagrał J. Zanetti
(kontuzjowany jest Maxwell). W ataku partnerami wspomnianego
Obinny zostali Ibrahimovic i Quaresma.
Pierwszy strzał na bramkę oddali w 3 minucie gospodarze.
Techniczne uderzenie Riise bez problemów wyłapał bramkarz
Interu. Przez chwilę wydawało się, że to Roma przyciśnie
gości i spróbuje zdobyć bramkę. Kto jednak tak myślał, ten
był w błędzie. W 6 minucie świetne podanie przez pół boiska
od Cordoby otrzymał Ibrahimovic. W pierwszej chwili mogło
się wydawać, że napastnik reprezentacji Trzech Koron był na
spalonym, jednak powtórki pokazały, że linię spalonego
złamał Cicinho, który tym samym pozwolił Ibrahimovicovi na
skuteczną akcję. Napastnik Interu pomknął prawą stroną
boiska i nie miał problemów, aby technicznym strzałem z
narożnika pola karnego przerzucić piłkę nad Donim. 0-1 dla
Interu. Pozostaje tylko pytanie – czy bramkarz gospodarzy
musiał w tym momencie wychodzić z bramki?
W kolejnych minutach niewiele się działo, chociaż to Inter
atakował śmielej i wyglądało jakby to goście grali na
własnym boisku. W okresie od 5 do 15 minuty zawodnicy
Nerazzurich wywalczyli 3 rzuty rożne i uderzali 3 krotnie na
bramkę Romy, przy czym gospodarze tylko raz, ale strzał
Cicinho po ziemi ledwo doleciał do bramki Julio Cesara.
Najlepszą okazję w tym okresie gry zmarnował Maicon, który w
sytuacji sam na sam z Donim strzelił mocno obok słupka.
W 16 minucie ze świetną kontrą wyszła Roma. Totti podał do
Vucinica, ten do Perrotty, a gracz z numerem 20 do De
Rossiego. Pomocnik Romy mając naprzeciwko siebie jedynie
Chivu i J.Cesara spudłował z 20 metrów posyłając piłkę obok
słupka. Dobrym wyjściem wydawało się podejście bliżej w pole
karne i próba przełożenia piłki na lewą nogę, ale De Rossi
wybrał inne rozwiązanie.
W 19 minucie kolejna kontra Interu zakończona została
groźnym strzałem. Jednak uderzenie prostym podbiciem
Quaresmy przeleciało dobry metr nad bramką gospodarzy.
Mijały kolejne minuty i wydawało się, że z gospodarzy już na
początku spotkania schodzi powietrze. Gracze Romy ciągle
byli wyprzedzani na boisku, a Inter przejęcia piłki
wykorzystywał do niebezpiecznych kontr. W 34 minucie sędzia
pokazał jedyną w tym meczu żółtą kartkę dla gracza Romy.
Niechlubnym prezentem – za dyskusje z sędzią obdarowany
został Vucinic.
Na pierwszą naprawdę groźną akcję Romy kibice musieli czekać
aż do 42 minuty. Piłkę w pole karne Interu wrzucił Cicinho.
Totti odegrał do Vucinica, a ten uderzył głową. Futbolówka
po drodze odbiła się jeszcze od głowy Chivu i tuż nad
poprzeczką wyleciała na aut końcowy. Po owej akcji piłkę z
rzutu rożnego dośrodkował na głowę Lorii – De Rossi. Po
strzale obrońcy Romy przeleciała ona jednak dobry metr od
bramki Interu. Ostatnie 5 minut meczu dały przede wszystkim
kibicom żółto-czerwonych nadzieje na to, że w drugiej
połowie może być już tylko lepiej.
Niestety dobre wrażenie, jakie zespół zostawił po sobie
dobrymi ostatnimi minutami pierwszej połowy zostało rozmyte
już w pierwszej akcji gości przeprowadzonej w 2 części gry.
Ibrahimovic ponownie dostał długie podanie – tym razem od
Muntariego. Fatalny błąd w obronie popełnił Loria, który
odwrócony tyłem w taki sposób próbował wybić lecącą na niego
po ziemi piłkę, że zabrakło koordynacji i musiał się
przewrócić. Ibrahimovic przejął piłkę, pobiegł na bramkę
Romy i mimo wślizgu Juana oraz obrony stojącego między
słupkami Doniego posłał piłkę tuż obok interweniujących
graczy. 0-2 dla gości.
Minutę później odrobiny szczęścia zabrakło gospodarzom.
Vucinic dostrzegł zaskakująco wchodzącego w pole karne
Cicinho i obsłużył go dokładnym podaniem. Prawy obrońca Romy
strzelił lekko, piłkę zpowrotem do Cicinho skierował Julio
Cesar, jednak była to na tyle niespodziewana sytuacja, że
Brazylijczyk intuicyjnie głową odbił piłkę tuż nad
poprzeczką. W 51 miucie trzykrotnie próby uderzeń z dystansu
podejmowali gracze Gialloroosi. Jednak celność strzałów
Riise i Taddeiego pozostawiała wiele do życzenia.
Najgroźniej wyglądał strzał Aquilaniego, po którym piłka
poleciała w środek bramki i bramkarz Interu nie miał
problemów z przerzuceniem jej nad poprzeczką.
W kolejnych minutach wyraźnie podłamany zespół gospodarzy
popełniał kolejne błędy w obronie. W 54 minucie gry do piłki
przed polem karnym dopadł zupełnie nie pilnowany Stankovic.
Uderzył bardzo mocno, po czym piłka bez trudu przeleciała
obok rękawic interweniującego Doniego, odbijając się jeszcze
od słupka. 0-3. Akcja ta wśród wielu kibiców Romy wywołała
zapewne podwójne rozgoryczenie. W zeszłym roku po niemal
identycznej akcji i strzale Zanettiego w 89 minucie Inter
wyrównał na San Siro z Romą w spotkaniu, które w końcowym
rozrachunku okazało się jednym z kluczowych, jeśli nie
najbardziej kluczowym dla walki o Scudetto.
Dwie minuty później było już 0-4. Juan najwidoczniej nie
chciał zaatakować przed polem karnym Obinny, myśląc że go
zablokuje, więc Nigeryjczyk widząc dosyć daleko stojącego od
niego obrońcę Romy bez problemów zza pola karnego strzelił
tuż pod poprzeczkę. Trzeba przyznać, że dotychczas głęboki
rezerwowy w drużynie gości popisał się naprawdę znakomitym
uderzeniem. W kolejnych minutach niewiele się działo.
Kompletnie załamani gracze Romy nie mieli pomysłu na
sforsowanie obrony gości, a i zawodnikom Interu przy
korzystnym wyniku nie bardzo chciało się atakować.
W 69 minucie doszło do pierwszej zmiany w szeregach Romy.
Boisko opuścił jedyny grający dzisiaj na poziomie gracz Romy
– Francesco Totti – zmienił go Menez. Dwie minuty później
goście byli bardzo bliscy zdobycia kolejnego gola. Mancini
wrzucił z wolnego piłkę wprost na głowę Maicona, a
rozgrywający świetną partię obrońca trafił w asyście 5
stojących graczy Romy w słupek. W 76 minucie ostatnią groźną
akcją popisali się gospodarze. Riise z 30 metrów mocno
uderzył po ziemi z wolnego, jednak Julio Cesar nie bez
problemów wybił piłkę na rożny. Spalletti przed zakończniem
spotkania dokonał jeszcze dwóch zmian – za Taddeiego wstawił
Okakę, a za Perrottę – Brighiego. W 90 minucie kolejną
szansę na gola mieli goście, ale po dobrym podaniu od Obinny
piłkę obok słupka posłał Muntari, który uderzał zupełnie nie
pilnowany zza linii pola karnego.
Trzeba przyznać, że historia lubi się powtarzać. Giallorossi
w lidze na Olimpico nie przegrali w 18 kolejnych meczach.
Ostatnim pogromcą Romy był właśnie Inter, który 29 września
2007 roku wygrał w Rzymie 4-1. Wówczas jednak wynik potyczki
przyjęty był w kategorii niespodzianki i małego
niepowodzenia. Zresztą Roma grała od 30 minuty w dziesiątkę.
Dzisiejszy wynik i gra jest powodem kryzysu zespołu.
Roma przegrała zdecydowanie zasłużenie, a i rozmiary porażki
odzwierciedlają to, co działo się wczorajszego wieczoru na
murawie. Zespół z kimkolwiek się spotyka, gra tą samą
taktyką, do tego we wczorajszym spotkaniu najwidoczniej
zawodnikom nie chciało się biegać. W wyniku „gry na stojąco”
większość strat spowodowana była rozgrywaniem długich,
niecelnych piłek przez Aquilaniego, De Rossiego czy obrońców
do przodu. Jedynym pozytywem z meczu jest powrót na boisko
Tottiego, który we wczorajszym spotkaniu zagrał na równi z
zawodnikami Interu, co zresztą odzwierciedlają noty z
dzisiejszych dzienników i portali internetowych. Wygląda na
to, że powoli w Romie kończy się era Spallettiego.
W kolejnych spotkaniach obydwie drużyny czekają potyczki w
Lidze Mistrzów. W środę Inter na Stadio Giuseppe Meazza
podejmie Anorthosis Famagusta, a Roma pojedzie do Londynu,
aby na Stamford Bridge stawić czoła Chelsea. Przy obecnej
formie Rzymian i Londyńczyków należy modlić się raczej o jak
najniższą porażkę, bo po takiej porażce z Interem ciężko
wierzyć, że zespół nagle zacznie grać dobrze. W lidze
natomiast Inter czeka spotkanie na własnym stadionie z Genoą,
a Romę czeka wyjazd do Udine, gdzie w ostatnich sezonach
radziła sobie całkiem nieźle. Jednak przy takim kryzysie, w
jakim jest zespół, to Udinese wystąpi w roli faworyta.
|