|
Wbrew
wcześniejszym obawom AS Roma pokonała dziś na Stadio
Olimpico drużynę Atalanty Bergamo pewnie 2:0. Mecz może nie
był olśniewającym widowiskiem, ale bardzo cieszą trzy punkty
dopisane na konto Giallorossich oraz pierwszy gol w tym
sezonie Mirko Vucinicia.
Biorąc pod uwagę ostatnie występy Giallorossich oraz
absencje kilku ważnych graczy (Juan, David Pizarro, Julio
Baptista, Francesco Totti, Marco Cassetti - do tego jeszcze
zawieszony za czerwoną kartkę De Rossi) spotkanie przeciwko
3 w tabeli Atalancie nie zapowiadało się na niedzielny
spacerek. Wprawdzie powrócił do pierwszego składu Mexes
(zagrał na środku obrony z Panuccim), Spall musiał jednak
trochę nad ustawieniem pokombinować. Tak więc w miejsce De
Rossiego zagrał chwalony ostatnio Brighi, przed nim
wystąpili Perrotta oraz Aquilani. Po bokach zobaczyliśmy
Meneza i Taddei'ego, natomiast na szpicy po raz kolejny
znalazło się miejsce dla Mirko Vucinicia.
Od pierwszych minut spotkania gospodarze osiągnęli optyczną
przewagę przesuwając grę na połowę piłkarzy Atalanty
Bergamo. W 7 minucie spotkania byliśmy świadkami pierwszej
efektownej akcji w wykonaniu Romanistów. Dośrodkowanie Riise
przed pole karne pięknie zgasił Aquilani odgrywając
jednocześnie do Meneza, ten jednak znalazł się na pozycji
spalonej. Parę minut później rzut wolny z ok. 18 metrów
wykonywał Alberto Aquilani, po potężnym strzale pomocnika
reprezentacji Włoch piłka wylądowała jednak na Curva Nord. W
odpowiedzi na wcześniejszy strzał Aquilaniego rzut wolny
otrzymali goście, Luca Cigarini huknął wprost na Curva Sud.
Pierwszy kwadrans gry w wykonaniu AS Romy był całkiem
przyzwoity, brakowało jedynie skutecznej akcji, która
otworzyłaby drogę do bramki. A jak wiadomo, w Romie na
kłopoty ze strzelaniem goli...Panucci! W 17 minucie rzut
rożny wykonywał Jeremy Menez, futbolówka przeleciała nad
polem karnym i trafiła do Christiana Panucciego. Obrońca
Giallorossich przyjął ją ładnie, strzelił płasko, piłka
odbiła się jeszcze od Manfrediniego, czym całkowicie zmyliła
bramkarza Coppolę. W ten sposób nasz numer "2" zdobył swoją
druga bramkę w Serie A, a kibice na Stadio Olimpico mogli
oklaskiwać prowadzenie swoich ulubieńców.
Chwilę później strzał z trudnej pozycji głową oddał Aquilani,
bramkarz Atalanty był jednak na posterunku. Po tej akcji z
drużyny gospodarzy wyszło nieco powietrze, coraz częściej na
połowie Romy gościli zawodnicy Atalanty, jednak nic z tego
nie wynikało. Gdy kibice zaczęli nieco przysypiać na
trybunach, nadeszła 31 minuta. Pięknie na lewej stronie z
piłką znalazł się Menez, zbiegł do środka, podał do
stojącego w polu karnym Vucinicia (futbolówka odbiła się
jeszcze lekko od Garicsa), a reprezentant Czarnogóry przyjął
ją, obrócił się i strzelił mocno nie do obrony. W ten sposób
Roma podwyższa na 2:0.
Przed przerwą powinno być jeszcze 3:0. W 40 minucie Brighi
podał przez pół boiska do wybiegającego na czystą pozycje
Vucinicia, ten ładnie przyjął piłkę i z ostrego kąta
przelobował goalkeepera Atalanty, jednak sędzia dopatrzył
się pozycji spalonej naszej "9". Jak wykazały powtórki,
Romaniści po raz kolejny zostali ograbieni z prawidłowo
zdobytej bramki. Tak więc pierwsza połowa zakończyła się
zasłużonym prowadzeniem Giallorossich 2:0.
Druga część dzisiejszego widowiska zaczęła się od
niegroźnych ataków obu drużyn. W 53 minucie okazję z rzutu
wolnego miał John Arne Riise, trafił niestety w mur. Kilka
chwil później na indywidualną akcję zdecydował się Jeremy
Menez, po ograniu dwóch obrońców Atalanty wpadł w pole
karne, tam nagle upadł. Sędzia nie podyktował jedenastki, po
oglądnięciu powtórek ciężko jest jednak jednoznacznie
stwierdzić, czy Francuz był faulowany.
W 62 minucie mieliśmy okazję oglądnąć pierwszą naprawdę
groźną akcję graczy z Bergamo. Po niedokładnym podaniu
Panucciego piłkę przejmuje Floccari, wybiega sam na sam z
Donim. Zamiast jednak strzelać, napastnik gości próbuje
ograć goalkeepera gospodarzy, co się kończy zmarnowaną
okazją na bramkę kontaktową. Od tego momentu podopieczni
trenera Del Neriego znacznie przycisnęli. W 69 minucie
ładnie obrońcom Romy urwał się Valdes, pognał w kierunku
bramki strzeżonej przez Doniego, jednak w ostatniej chwili
bardzo ryzykownym wślizgiem Mexes wybił piłkę poza boisko.
Roma w tym okresie gry w ogóle nie istniała, a Atalanta
próbowała zdobyć bramkę kontaktową. Prawie udałoby się to w
77 minucie, jednak znajdujący się na 10 metrze Valdes
fatalnie spudłował. Jak się później okazało, była to
ostatnia groźna akcja drużyny gości w tym spotkaniu.
Prawie dwudziestominutowa ofensywa kosztowała zawodników z
Bergamo tak dużo sił, że w ostatnich 10 minutach AS Roma
dwukrotnie mogła zdobyć trzecią bramkę. Wpierw po podaniu
Aquilaniego świetnie obrońcę Nerazzurrich wyprzedził
wprowadzony parę minut wcześniej Okaka, jednak za daleko
wypuścił sobie piłkę i musiał ratować się podaniem do Virgi
(wszedł za Meneza), w porę powrócili jednak defensorzy
Atalanty i zażegnali niebezpieczeństwo. W 87 minucie strzał
Riise z ok. 25 metrów niewiele przeleciał nad bramką
Coppoli. Po tym uderzeniu po raz pierwszy w tym sezonie
Curva Sud skandowała nazwisko rudowłosego Norwega. Chwilę
później arbiter zagwizdał po raz ostatni na Stadio Olimpico.
Spotkanie zakończyło się w pełni zasłużonym zwycięstwem
Giallorossich 2:0.
AS Roma wygrała swój drugi mecz w sezonie, nie licząc 20
minut drugiej połowy, zawodnicy Atalanty Bergamo nie za
bardzo wiedzieli, jak grać w tym spotkaniu. Cieszy postawa
Vucinicia, który w końcu się odblokował, efektownie (choć
nie zawsze efektywnie) grał Menez. Nie zbiegał już za często
do środka, a jego indywidualne akcje i dryblingi były
oklaskiwane przez publiczność. Widać, że Francuz dobrze
rozumie filozofię gry Spallettiego i z każdym meczem
powinien grać jeszcze lepiej. Po serii słabych występów
bardzo ładnie zagrali dziś Cicinho oraz Riise. Tak więc nie
pozostaje nic innego, jak cieszyć się ze zwycięstwa (jakby
na to nie patrzeć) nad trzecią drużyną Serie A przed tą
kolejką.
Zobaczymy, czy w podobnych nastrojach będziemy już w
najbliższą środę. AS Roma zagra w drugiej kolejce Champions
League w Bordeaux. Giallorossi muszą we Francji koniecznie
wygrać, jeśli chcą zachować szansę na awans do 1/8.
Tymczasem zawodnicy Atalanty Bergamo dopiero w następną
niedzielę zagrają swój mecz. Przeciwnikiem Nerazzurrich
będzie drużyna Sampdorii. |