|
Nadeszła chwila, na którą wszyscy Romaniści od dawna
czekali. Po dobrym spotkaniu podopieczni Luciano
Spallettiego pokonali przekonująco Regginę 3:0. Oprócz
wysokiego wyniku cieszy także styl, w jakim Giallorossi
odprawili gości z Kalabrii.
Podobnie jak w poprzednich spotkaniach, drużyna AS Romy
wyszła na boisko w dosyć eksperymentalnym ustawieniu. Środek
obrony tworzyli Loria oraz Panucci, przed nimi zagrał De
Rossi, który zastąpił kontuzjowanego Pizzaro. Obok naszej
"16" wystąpił Brighi. Wreszcie od pierwszych minut spotkania
swoją szansę otrzymał Jeremy Menez, było to możliwe w
związku z kontuzją Julio Baptisty. Na szpicy zobaczyliśmy
natomiast Mirko Vucinicia.
Początek spotkania nie był pasjonującym widowiskiem, obie
drużyny grały bardzo zachowawczo. Pierwszą groźniejszą akcję
spotkania przeprowadzili goście, gdy w 7 minucie Luca
Vigiani zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Mocno
uderzona piłka nie tylko minęła goalkeepera Romy, ale także
i jego bramkę. Kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico mogli
odetchnąć z ulgą. Pierwszą składną akcję Giallorossi
przeprowadzili w 13 minucie spotkania. Do wybitej za krótko
przez obrońców Regginy piłki dopadł na 16 metrze Brighi,
huknął jak z armaty, jednak futbolówka poszybowała kilka
centymetrów nad poprzeczką.
Wprawdzie strzał pomocnika Romy nie wylądował w siatce,
jednak był sygnałem do ofensywy Giallorossich. Gospodarze z
każdą minutą zwiększali presję na drużynie Regginy,
zamykając gości z Kalabrii na własnym polu karnym. Jedyne co
brakowało podopiecznym Spallettiego to pomysłu na składną
akcję, która otworzyłaby drogę do bramki. Swojego szczęścia
strzałami z dalszej odległości próbował Menez (grający nota
bene bardzo dobre spotkanie), jednak jego uderzenia lądowały
przeważnie w górnych sektorach Curva Nord.
Pierwszą naprawdę efektowną akcję Romanistów mogliśmy
podziwiać w 31 minucie. Taddei z prawego skrzydła zagrał do
Aquilaniego, ten z pierwszej piłki kapitalnie wypuścił
Meneza. Francuz znalazł się w sytuacji "sam na nam" z
Campagnolo, nie zachował jednak zimnej krwi i nie umieścił
piłki w bramce. Jeśli chodzi o zespół Regginy, to w
pierwszej połowie stojący z przodu osamotniony Corradi nie
miał za wiele pracy, gdyż akcje ofensywne gości kończyły się
na 30 metrze przed bramką Doniego.
Gdy wszyscy czekali już na gwizdek arbitra kończący pierwszą
odsłonę meczu, padła bramka dla Romy. W wyniku ogromnego
zamieszania w polu karnym jeden z obrońców gości tak
niefortunnie wybijał piłkę na rzut rożny, że ta trafiła do
Taddei'ego. Następnie Brazylijczyk posłał piłkę wzdłuż linii
bramkowej obok bramkarza Regginy. Nie trafił w nią jednak
Aquilani, ale od czego mamy naszego wyborowego strzelca
Christiana Panucciego! Obrońca Giallorossich zachował się
niezwykle przytomnie i z połowy metra wepchnął futbolówkę do
pustej bramki. Był to drugi gol Panucciego w przeciągu
czterech dni - Mirko Vucinic i inni napastnicy powinni na
treningach baczniej przyglądać się poczynaniom 35-letniego
gracza formacji defensywnej. Prowadzenie do przerwy może i
trochę przypadkowe, ale patrząc obiektywnie na wydarzenia na
boisku, w pełni zasłużone.
Druga połowa zaczęła się identycznie jak pierwsza. W 48
minucie spotkania na strzał z ponad 25 metrów zdecydował się
Antonio Barilla, jego mocny i precyzyjny strzał wybronił
nasz numer "32". Chwilę później Menez utrzymał się przy
piłce w trudnej sytuacji, wypuścił Vucinicia, który strzałem
z ostrego kąta zmusił do wysiłku bramkarza Regginy. Co nie
udało się Czarnogórcowi, udało się w 51 minucie Aquilaniemu.
Reprezentant Włoch przebiegł z piłką ładnych kilkanaście
metrów, zbiegł na lewą stronę i potężnym strzałem trafił
idealnie w okienko bramki strzeżonej przez Campagnolo. Gol
marzenie! Po zdobyciu gola Aquilani ucałował herb Romy na
koszulce, co z pewnością spodobało się kibicom Giallorossich
zgromadzonym na Stadio Olimpico.
Prowadzenie 2:0 uspokoiło grę Romy, jednak nie oznaczało
wcale, że Giallorossi zamierzają spocząć na laurach.
Wprawdzie nie oglądaliśmy fenomenalnych akcji w wykonaniu
gospodarzy, jednak raz po raz któryś z Romanistów miał
okazję do podwyższenia rezultatu. W 66 minucie Vucinic
przewrócił się w polu karnym, jednak leżąc oddał strzał,
który zmusił do interwencji bramkarza Regginy i gracze Romy
otrzymali rzut rożny.
Następnie Spalletti ściągnął Meneza, Vucinicia oraz
Aquilaniego - każdy ze schodzących zawodników otrzymał
solidną porcję braw od rzymskiej publiczności. W ich miejsce
pojawiali się kolejno: Perrotta, Totti oraz Cicinho. I
właśnie akcja wprowadzonych na boisko mistrzów świata z 2006
roku okazała się jedną z efektowniejszych w drugiej części
spotkania. Totti zbiegł do środka, wypuścił znakomicie
Perrottę, a ten w sytuacji "jeden na jeden" trafił tylko w
słupek. Nawet gdyby Perrotta strzelił gola, ten i tak nie
zostałby uznany, gdyż sędzia dopatrzył się spalonego.
Niemniej jednak ta akcja pozwala przypuszczać, że jak Spal
będzie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy, kibice w
końcu będą mogli oglądać Romę taką jak w ubiegłych sezonach.
W 80 minucie Corradi zmarnował dogodną sytuację do
strzelenia gola kontaktowego, gdy jego strzał minimalnie
przeleciał nad bramką brazylijskiego bramkarza Giallorossich.
Dwie minuty później Christian Panucci prawie zdobyłby
swojego drugiego gola w spotkaniu. Po dośrodkowaniu z rzutu
rożnego Panucci uderzył niezwykle silnie głową, jednak jego
strzał świetnie wybronił Campagnolo.
W 92 minucie spotkania wprowadzony na boisko obrońca Regginy
Hallfredsson fauluje przed polem karnym Tottiego. Sam
poszkodowany mocno uderza z rzutu wolnego, bramkarz gości
wybija piłkę przed siebie, gdzie czeka już Perrotta i
rekonwalescentowi nie pozostaje nic innego, jak tylko
dopełnienie formalności. Po zdobyciu bramki przez gospodarzy
arbiter decyduję się na zakończenie spotkania. Roma wygrywa
w pełni zasłużenie 3:0 z Regginą, która dziś zaprezentowała
się jak murowany kandydat do spadku.
Pozostaje mieć nadzieję, że dzisiejsza wiktoria nie okaże
się tylko krótkim epizodem, ale faktycznie zrywem, który
zapoczątkuje powrót Romy na szczyty Serie A. Roma zagrała
przyzwoite spotkanie, bardzo dobrze zaprezentował się Menez,
w końcu widoczny był Taddei. Panucci i Aquilani (oboje
negocjują nowe umowy z klubem) wystąpili na bardzo wysokim
poziomie. Na uwagę zasługuje też Loria - w 27 minucie
obrońca Giallorossich upadając zderzył się z naszym
goalkeeperem i rozwalił sobie głowę. Mimo tego urazu grał
całe spotkanie z zakrwawionym bandażem i nie uciekał od
górnych walk o piłkę - Respect!
W najbliższa środę Romaniści jadą do Genui, gdzie miejmy
nadzieję zaprezentują się podobnie a może nawet jeszcze
lepiej niż dziś i przywiozą z północy Włoch komplet punktów.
Reggina natomiast podejmie AC Milan, więc na podopiecznych
trenera Orlandiego czeka kolejny klub z górnej półki. |