|
Piękna bramka J.
Baptisty w doliczonym czasie gry zapewniła Giallorossim
komplet punktów w ligowym spotkaniu 19 kolejki z Torino.
Giallorossi w pełni wykorzystali potknięcia Fiorentiny i
Napoli, które swoje spotkania przegrały. Do czwartej Genoi
Roma traci 5 punktów.
Goście przystąpili do spotkania bez kilku kluczowych
zawodników. Kontuzjowani bowiem są Abrusscato, P.Zanetti i
Rubin, natomiast pauzę z powodu żółtych kartek musieli
zaliczyć Dzemaili oraz Pisano. Szczególnie nieobecność tego
pierwszego mogła być utrudnieniem dla zespołu z Turynu, gdyż
w obecnym sezonie Szwajcar jest motorem napędowym drużyny.
Mimo braków kilku podstawowych zawodników trener Novellino
„poszedł jeszcze dalej” i na ławce rezerwowych posadził
jednego z najlepszych bramkarzy zeszłego sezonu – Sereniego,
najlepszego gracza Granaty w zeszłym roku – Rosinę,
kupionego za 8 mln euro z Manchesteru City – Bianchiego oraz
„oglądanego” przez Romę – Abate. W tej sytuacji od
pierwszych minut zagrali, „nie awizowani” przez media:
Stellone, Vailatti, Saumel oraz Calderoni.
Problemy z wystawieniem jedenastki nie ominęły także Luciano
Spallettiego. Do składu w stosunku do środowego spotkania z
Sampdorią wrócił zawieszony wówczas Mexes. Na „ławkę kar”
powędrował Perrotta, który w spotkaniu z Sampą ujrzał 4
żółty kartonik w tym sezonie. Z powodu kontuzji ze składu
wypadli Montella i Vucinic. Dodatkowo od dłuższego czasu
kontuzjowani są Okaka, Totti i Tonetto. Nie mógł wystąpić
także podstawowy bramkarz – Doni, który narzeka na lekki
uraz. Nie mając zbyt wielkiego pola do popisu jeżeli chodzi
o ofensywę (czterech napastników kontuzjowanych) coach Romy
w ataku postawił na Baptistę wspomaganego z tyłu przez
dwójkę Pizarro – Menez. Młody lewoskrzydłowy niejako
zastąpił w składzie zawieszonego za kartki Perrottę. Do
linii defensywnej powrócił Mexes, który zastąpił na środku
obrony Panucciego. Pojawienie się w składzie dwóch Francuzów
spowodowało dwie zmiany w wyjściowej jedenastce w stosunku
do środowego spotkania z Sampdorią. Reszta składu wyglądała
tak samo.
Jako pierwsi na bramkę rywala celnie uderzyli Giallorossi. W
5 minucie z dystansu szczęścia spróbował De Rossi, ale piłka
uderzona z 25 metrów poleciała po ziemi w środek bramki
Calderoniego. 3 minuty później groźną sytuację stworzyli
gospodarze. Saumel uderzył z 25 metrów. Futbolówka
„skozłowała” tuż przed Arturem, przez co bramkarz gości
musiał popisać się nie lada paradą. W 10 minucie świetną
akcją na prawej stornie popisał się Taddei. Pomocnik Romy
minął na pełnej szybkości obrońcę, wpadł w pole karne i
odegrał piłkę do Julio Baptisty. Napastnik Romy próbował
uderzenia, ale został zablokowany przez obrońców. W 16
minucie mogło być 0-1. Pizarro wrzucił z kornera, a jako
pierwszy do piłki wyskoczył Mexes. Piłka po uderzeniu głową
Francuza odbiła się jeszcze od ziemi i poleciała wprost w
stojącego na środku bramki Calderoniego. Goalkeeper
gospodarzy odbił futbolówkę instynktownie, po czym ta
trafiła do Baptisty. Brazylijczyk próbował odegrać
futbolówkę z powrotem do Mexesa, jedna zagrał niedokładnie.
W 17 minucie sędzia Rocchi po raz pierwszy sięgnął po żółtą
kartkę, a niechlubnym prezentem obdarowany został Barone. Im
mijało więcej czasu, tym gra była coraz brzydsza i na dobre
zamieniła się w kopaninę w środku pola. W 23 minucie piłkę
pod polem karnym Granaty wymienili Brighi i Baptista. Ten
drugi wychodził sam na sam z Calderonim, jednak zbyt daleko
wypuścił piłkę, przez co ułatwił wyjście i skuteczną
interwencję ze strony bramkarza. W 28 minucie „ostrym”
dograniem w pole karne popisał się Menez, dośrodkowanie
przeciął Di Loreto, który omal nie strzelił przysłowiowego
„swojaka”. Do przerwy nie wydarzyło się już nic ciekawego.
Zespoły za cel postawiły sobie grę w destrukcji, a nie
konstruowanie akcji ofensywnych.
Po długim okresie „nicości” od szybkiej okazji drugą połowę
rozpoczęli Giallorossi. Menez obsłużył świetnym prostopadłym
podaniem nie pilnowanego Taddeiego, a ten wbiegł w pole
karne rywala i w sytuacji sam na sam strzelił z ostrego kąta
w nogi interweniującego Calderoniego. Nadal 0-0. W 56
minucie pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie stworzyli
gospodarze. Saumel uderzył mocno z 25 metrów, ale piłka po
atomowym strzale Austriaka minęła słupek bramki
Giallorossich. Chwilę później Novellino postanowił dokonać
zmiany numer 2 i 3 w tym spotkaniu. Na boisko za Amoruso i
Vailattiego weszli zawodnicy łączeni (kiedyś lub obecnie) z
Romą – Rosina i Abate. W 61 minucie na pierwszą zmianę
zdecydował się Spalletti. Do gry desygnował Aquilaniego,
który zmienił Taddeiego. Zmiany ożywiły nieco grę
gospodarzy, którzy coraz częściej nękali obronę Rzymian.
Wszystkie akcje kończyły się jednak na obrońcach. W 63
minucie świetną akcją popisał się na lewej stronie Menez,
minął jednego z rywali, wpadł w pole karne i odegrał do
Baptisty. Popularny Bestia obrócił się z piłką na 10 metrze,
jednak zbytnio odchylony do tyłu posłał piłkę wysoko nad
poprzeczką.
2 minuty później z kontrą wyszli gospodarze. Rosina z
łatwością minął Cicinho, wpadł w pole karne, jednak
naciskany przez Mexesa uderzył o metr od słupka bramki
strzeżonej przez Artura. Od tej pory inicjatywę przejęli
gospodarze, jednak ich akcje głównie kończyły się na głowie
Mexesa. W 80 minucie po raz drugi po gracza z ławki sięgnął
Spalletti. Tym razem Brighiego zmienił Cassetti. Końcówka
spotkania zamieniła się w wymianę ciosów z obydwu stron,
jednak żaden z zespołów nie potrafił oddać celnego uderzenia
na bramkę rywala. Gdy wydawało się, że jest już po wszystkim
decydujący cios w 2 minucie doliczonego czasu gry zadali
Giallorossi. Mexes wrzucił z prawej strony w pole karne.
Piłkę na 10 metrze klatką piersiową przyjął Baptista i
stojąc tyłem do bramki zdecydował się na piękne uderzenie
nożycami. Uderzona mocno futbolówka odbiła się po drodze od
ziemi i wpadła do bramki obok bezradnie interweniującego
Calderoniego. 0-1. Przepiękny gol! Baptista ponownie
bohaterem Rzymu. Chwilę po bramce czerwoną kartkę obejrzał
Barone, a w ostatnich sekundach meczu żółty kartonik ujrzał
Cicinho, co oznacza, że prawy obrońca Rzymian nie zagra za
tydzień z Napoli.
Dzięki wygranej Giallorossi odrobili po 3 punkty do Napoli i
Fiorentiny, czyli jak się wydaje najpoważniejszych rywali w
walce o 4 pozycję i na półmetku rozgrywek zajmują 8 pozycję
w tabeli. Do Violi tracą już tylko 2 punkty, a do Azzurich –
3. Czwartą pozycję zajmuje z przewagą 5 oczek nad Romą –
Genoa. Wygraną Roma podtrzymała długą passę bez porażki w
wyjazdowych konfrontacjach z Torino. Ostatnio na wyjeździe z
Granatą Giallorossi przegrali w 1990 roku. Po raz kolejny
bohaterem Romy został Baptista. Brazylijczyk przez całe
spotkanie był niewidoczny, jednak strzelił w najważniejszym
momencie. Czyż nie tego właśnie oczekujemy od napastników?
Świetny mecz rozegrał mało widoczny w poprzednich
spotkaniach Cicinho. Ochrzczony przez Polskich Tifosich Romy
mianem „Cycka” zawodnik nie zagra jednak w następnym
spotkaniu z powodu kumulacji żółtych kartek.
Po fatalnym początku sezonu Giallorossi wracają do gry. Od
przerwanej serii porażek (remis z Bolonią) podopieczni
Spallettiego wygrali 7 z 10 spotkań ligowych przegrywając
tylko z Catanią. W międzyczasie zwyciężyli w 3 meczach Ligi
Mistrzów i wyeliminowali w 1/8 finału Coppa Italia -
Bolonię.
Już w następną niedzielę rozpoczyna się runda rewanżowa.
Spalletti wraz ze swoimi zawodnikami zawita w Napolu. Tam
właśnie dojdzie do „Derbów Słońca”, a klimat spotkania
dodatkowo podgrzeje sytuacja obydwu drużyn w tabeli (3
punkty różnicy i chęć zajęcia przynajmniej 4 pozycji na
koniec sezonu). W podobnym pojedynku, przynajmniej patrząc
pod kątem analizy tabeli wystąpi Torino, z tym że będzie to
jedno ze spotkań o być albo nie być na koniec sezonu w
lidze. Podopieczni Novellino zawitają do Lecce, a spotkanie
będzie meczem „z tych o 6 punktów”. Wcześniej, bo w środę
Roma będzie musiała stawić czoła Interowi w 1/4 finału Coppa
Italia. Dzień później do rywalizacji przystąpi Torino, które
na Olimpico zagra z Lazio. Zapowiada się więc ciężki tydzień
dla obydwu zespołów. |