|
W spotkaniu
kończącym 18 kolejkę Serie A Roma zremisowała na Stadio
Olimpico z Milanem 2-2. Bohaterami spotkania byli Vucinic i
Pato. Obydwaj środkowi napastnicy zdobyli w tym spotkaniu po
2 bramki. Do przerwy 1-0 prowadzili Giallorossi. Jednak już
w 53 minucie sytuacja diametralnie się zmieniła, bo od tej
pory 2-1 prowadził Milan. W 72 minucie Vucinic popisał się
sprytnym uderzeniem szczupakiem i ustalił wynik spotkania na
2-2.
Świąteczna przerwa dała odpoczynek i pozwoliła wykurować się
kliku kontuzjowanym graczom. Do dyspozycji Spallettiego
powrócili kontuzjowani Aquilani, Pizarro i Taddei. W
ostatnim meczu 2008 roku kontuzji doznał Francesco Totti,
którego powrót datowany jest na początek lutego. Stąd też Il
Capitano zabrakło w dzisiejszym spotkaniu. Coach Romy nie
mógł także skorzystać z usług Meneza. Francuza w tygodniu
prześladował pech. Najpierw doznał lekkiego urazu na
rozgrzewce przed towarzyskim, środowym spotkaniem z Lanciano,
następnie uraz powrócił na piątkowym treningu. Dlatego też
Spalletti postanowił zaoszczędzić napastnika na środowe
spotkanie z Sampdorią. Oprócz wspomnianej dwójki, wśród
powołanych zabrakło kontuzjowanych: Tonetto, Okaki i Virgi.
Brak Meneza i Tottiego zobligował Spallettiego do małej
korekty ustawienia. W napadzie zagrali Vucinic i Baptista, a
jako „ten trzeci” zagrał Taddei, który głównie jednak
działał w defensywie. W środku pomocy obyło się bez zmian.
Co prawda w sobotę do pierwszej jedenastki awizowany był
Pizarro, jednak wraz z Aquilanim zasiadł na ławce
rezerwowych. W defensywie jedynym pytaniem było to, kto
zagra na prawej stronie. Ostatecznie Spalletti zdecydował
się wystawić kosztem Cicinho – Cassettiego.
Podobnie jak trener Romy, tak i Ancelotti największym
bogactwem mógł się pochwalić w środku pola. Jedyną absencją
w środku pola był brak poważnie kontuzjowanego Gattuso. Do
pełni zdrowia powrócili Kaka i Pirlo, stąd też coach
Rossonerich miał w czym wybierać. Trio środkowych pomocników
stworzyli Beckham, Pirlo i Seedorf. Zaskoczeniem było
wyjście w pierwszej jedenastce Anglika, który w oczach
trenera wygrał rywalizację z Ambrosinim i Flaminim. W ataku
Milanu obeszło się bez zmian. O ile trener Czerwono-Czarnych
nie miał problemów ze skompletowaniem formacji przednich, o
tyle pojawiło się kilka pytań, jeżeli chodzi o defensywę, a
dokładnie o jej środek. Kontuzje leczą Nesta i Bonera, a na
kilka godzin przed meczem z tego samego powodu ze składu
wypadł Kaladze. Dodatkowo nie w pełni sił jest Senderos.
Stąd, nie mając większych alternatyw Ancelotti obok
Maldiniego na boisku "postawił" Favalliego.
Giallorossi spotkanie rozpoczęli w jednolitych ciemnych
strojach, natomiast Rossoneri w białych. Od początku piłkę
pewniej rozgrywali goście, groźniej jednak było pod bramką
Abbiatiego. Już w 2 minucie na uderzenie z dystansu
zdecydował się Baptista, ale piłkę po lekki uderzeniu pewnie
wyłapał bramkarz Milanu. Kolejny celny strzał gospodarze
oddali w 9 minucie. Riise łatwo uwolnił się spod opieki
Beckhama i uderzył mocno z dystansu. Piłkę na dwa tempa
wyłapał Abbiati. Goście częściej utrzymywali się przy piłce,
ale groźniej nadal atakowali gospodarze. W 16 minucie
ciekawym dośrodkowaniem popisał się De Rossi. Wrzucił z
wolnego prostopadłą piłkę w pole karne rywala, gdzie na błąd
Zambrotty czyhał Mexes. Dobrze blokowany przez rywala
Francuz zdołał jedynie musnąć futbolówkę głową, i ta
przeleciała obok słupka. W tym momencie przypomniała się
akcja z ostatniego wygranego przez Milan z Romą spotkania. W
ostatniej kolejce sezonu 2005/2006 Milan pokonał Romę 2-1, a
bramkę dla Rzymian strzelił z identycznej akcji, jak ta z 16
minuty – Mexes. W17 minucie dobrą wrzutką popisał się Riise.
Jednak obrońcy Milanu wybili piłkę, rozpoczynając przy tym
groźną kontrę swojego zespołu. W ostatniej chwili Kace,
wbiegającemu 1 na 1 w pole karne, piłkę spod nóg wybił Juan.
Optyczną przewagę miał Milan, jednak nie mógł udokumentować
tego choćby jednym celnym strzałem na bramkę. Celnie za to
strzelali Giallorossi, a kolejna taka akcja zakończona
została bramką. W 22 minucie po raz kolejny w pole karne
rywala świetnie dośrodkował Riise. Piłka trafiła na 10
metrze od bramki do Vucinica. Napastnik Romy przyjął piłkę i
w dziecinny sposób ograł Jankulovskiego, po czym bez
problemów z 6 metrów pokonał bezradnego Abbiatiego. 1-0 dla
Romy i szał radości na trybunach.Bramka podziałała na Milan
jak płachta na byka. Jednak kolejne akcje nie kończyły się
choćby niecelnym strzałem. Defensywa Romy grała znakomicie.
Najgroźniejszą akcję goście przeprowadzili w 30 minucie.
Beckham dośrodkował z prawej strony, i nikt nie zatrzymał
bezpańsko lecącej piłki. Lot futbolówki z trudem przeciął
Doni, gdyby nie bramkarz gospodarzy piłka mogłaby trafić do
któregoś z napastników. Rossoneri nadal nie mogli strzelić
celnie na bramkę rywala. Co nie udawało się im, udawało się
Giallorossim. W 33 minucie mocnym uderzeniem z 18 metrów
popisał się Perrotta, ale lecącą w środek bramki piłkę bez
problemów złapał Abbiati. Kolejne minuty nie przynosiły
niczego, co mogłoby zmienić wynik. Ostatnią okazję na gola
mieli w doliczonym czasie Rzymianie. Vucinic wyprowadził
dobrą kontrę i w sytuacji 2 na 2, zamiast podawać do
Baptisty zdecydował się na uderzenie z dystansu. Źle
uderzona piłka przeleciała po ziemi tuż obok słupka.
Na drugą odsłonę zespoły wyszły bez zmian. Już w 49 minucie
kibice Romy przeżyli szok. Jankulovski podał w pole karne do
Kaki. Ten przy linii końcowej łatwo ograł Cassettiego i
podał wzdłuż linii bramkowej. Na 2 metrze od bramki pojawił
się zupełnie niekryty Pato i wpakował piłkę do siatki. 1-1.
Bramka wyraźnie wzmocniła zespół gości, którzy zaczęli
atakować coraz groźniej. Jeden z owych ataków przyniósł
kolejną bramkę. W 53 minucie Pato z łatwością minął na
pełnej szybkości Mexesa i wpadł w pole karne. Mimo ostrego
kąta i wychodzącego z bramki Doniego zdołał technicznie
przerzucić piłkę nad golakeeperem gospodarzy i było 1-2.
Szok i niedowierzanie. 2 minuty później po raz kolejny
groźnie zaatakowali goście. Kaka wbiegł w pole karne Romy,
ale chwila niezdecydowania kosztowała gracza Milanu stratę
piłki – w ostatniej chwili z wślizgiem zdążył Juan. Od tej
pory do ataku ruszyli sfrustrowani gospodarze. W 58 minucie
groźnie na bramkę Abbiatiego uderzył Riise, ale piłka
przeleciała tuż obok słupka. W 64 minucie na boisko za
Taddeiego wszedł Pizarro. W 65 minucie z rzutu wolnego z 30
metrów uderzył Pirlo. Futbolówka poleciała w środek bramki,
ale dostała takiej rotacji, że bramkarz Romy zdecydował się
na odbicie piłki przed siebie. 2minuty później mocno na
bramkę Milanu strzelił Baptista, ale Abbiati nie miał
problemów ze złapaniem futbolówki.
Widząc coraz mocniej atakującą Romę, Ancelotti postanowił
zdjąć niewidocznego tego dnia Ronaldinho i wstawił za niego
Ambrosiniego. W 72 minucie Giallorossi w końcu dopięli
swego. Strzał Brighiego zablokował Favalli. Piłka poleciała
w stronę Vucinica, odbiła się od ziemi, a następnie została
uderzona przez Czarnogórca. Napastnik Romy uderzył w
świetnym stylu szczupakiem i futbolówka odbijając się
jeszcze od ziemi powędrowała do bramki Rossonerich. 2-2 i
eksplozja radości wśród kibiców. Od wyniku 2-2 spotkanie
stało się bardziej otwarte. Widać było, że obydwie drużyny
nie mają już za bardzo sił, przez co w minimalny sposób
zaczęły zabezpieczać swoje bramki. Doszło więc do wymiany
ciosów, a piłka raz była pod jedną bramką, aby po kliku
sekundach „zaparkować” w polu karnym drugiego zespołu. Mimo
szaleńczych ataków z obydwu stron niewiele z tego wynikało.
W 77 minucie mocno z dystansu strzelił Pizarro, ale piłka po
raz kolejny poleciała w środek bramki gości. 2 minuty
później w pole karne Romy wpadł Kaka, jednak jego próbę
podania przeciął Doni. W 88 minucie mocno z dystansu uderzył
Aquilani, ale piłka o metr minęła słupek bramki Abbiatiego.
Po 3 doliczonych minutach Emiliano Morganti zagwizdał po raz
ostatni.
Zarówno jedni, jak i drudzy nie wykorzystali szansy
odrobienia punktów do głównych rywali. Milan nie skorzystał
z niespodziewanego remisu Interu, natomiast Roma z porażki
Fiorentiny. Co prawda Giallorossi odrobili punkt do
popularnej Violi, ale zawsze pozostaje niedosyt, bo
odrobionych punktów mogło być 3. Bohaterami spotkania
zostali strzelcy bramek – Vucinic i Pato. Pierwszy zachował
się świetnie przy obydwu golach, raz ogrywając indywidualnie
obrońcę Milanu, drugi raz uderzając z trudnej pozycji. Drugi
zaś przeprowadził piękną indywidualną akcję przy golu na
1-2. Cieszy powrót do pełnej dyspozycji Pizarro i
Aquilaniego. Bardzo dobrą partię zagrali Vucinic, De Rossi i
Riise, którego poprzednie występy pozostawiały lekki
niedosyt. Miejmy nadzieję, że Norweg będzie częściej
popisywał się udanymi zagraniami.
W ostatniej kolejce pierwszej rundy Roma pojedzie do Turynu,
aby spotkać się z tamtejszym Torino, to jednak za tydzień.
Wcześniej, bo w środę Giallorossi podejmą na Olimpico
Sampdorię, aby rozegrać zaległe spotkanie z 9 kolejki i
miejmy nadzieję odrobić punkty do czołówki. W spotkaniu tym
nie zagrają pauzujący wówczas za kartki Vucinic i Mexes. Z
kolei Rossoneri podejmą na San Siro Fiorentinę. |