|
W spotkaniu 16
kolejki Serie A Roma pokonała na Olimpico Cagliari.
Giallorossi podnieśli się z nie lada opresji. Po 70 minutach
przegrywali 1-2, aby po chwili wyrównać i na kilka sekund
przed końcem regulaminowego czasu gry zdobyć zwycięską
bramkę. 3 punkty podopiecznym Spallettiego zapewnił Vucinic.
Gola numer 170 w Serie A zdobył Totti. To piąta wygrana z
rzędu Rzymian w lidze.
W środku tygodnia Rzym nawiedziła poważna nawałnica. W
wyniku intensywnych opadów deszczu zalane zostały ulice oraz
Stadio Olimpico. Pomimo tego bez problemu zdążono z
przygotowaniem boiska na niedzielę, obserwując przy tym
wieści meteorologiczne. W kolejnych dniach, jak i w
niedzielę nie było większych opadów deszczu, stąd spotkanie
odbyło się bez przeszkód. Trener Spalletti przed spotkaniem
największe problemy miał ze skompletowaniem pomocy. W meczu
nie mógł wystąpić zawieszony za kartki Brighi oraz
kontuzjowani Taddei i Aquilani. Do tego coach Romy szybko
zweryfikował formę powracającego po kontuzji Pizarro,
twierdząc że reprezentant Chile nie jest jeszcze gotowy do
wyjścia w pierwszym składzie. W tej sytuacji na lewą stronę
w miejsce Brighiego przesunął Perrottę, a na prawą wstawił
Cicinho (na obronie zagrał Cassetti). Do ataku powrócił
Vucinic, który nie zagrał z Chievo, a w spotkaniu z Bordeaux
wszedł w 88 minucie, stąd też na ławce rezerwowych usiadł
Menez. Zaskoczeniem dla kibiców było pojawienie się w bramce
Artura, który zastąpił kontuzjowanego na rozgrzewce
przedmeczowej Doniego. Większe pole do popisu w ustalaniu
składu miał trener Cagliari. Allegri nie mógł skorzystać z
usług kontuzjowanych Matriego i Ferriego, a także
pauzującego za kartki środkowego obrońcy – Bianco. Spotkanie
na ławce rezerwowych rozpoczął zmagający się z lekkim urazem
Acquafresca. Trener Rossoblu rozstawił zespół dosyć
ofensywnie 4-3-1-2 z dwoma napastnikami i ofensywnym
pomocnikiem. Miejsce Acquafresci w napadzie zajął Larrivey,
uznany zeszłej zimy przez „La Gazzetta Dello Sport” za
najgorszy transfer letniego marcato 2007/2008 w Serie A.
Spotkanie zaczęło się tradycyjnie z obu stron – od badania
przeciwnika. Pierwszy strzał na bramkę rywala oddali
Giallorossi – w 5 minucie niecelnie z trudnej pozycji
uderzył Cassetti. W odpowiedzi na to, po drugiej stronie
uderzyć próbował Larrivey, ale piłka po lekkim strzale po
ziemi, bez problemów trafiła w rękawice Artura. Na kolejną
akcję musieliśmy czekać do 15 minuty. Fini dośrodkował
niebezpiecznie z boku boiska, a piłkę tuż przy słupku z
trudem na rzut rożny sparował Artur. 2 minuty później
świetną okazję stworzyli Giallorossi, a konkretnie Vucinic.
Napastnik Romy uderzył pięknie z 20 metrów, piłka odbiła się
od słupka i wróciła w pole karne. Niestety nie było nikogo
na dobitkę. W 20 minucie szczęścia w zespole Rossoblu
próbował Conti, ale piłka po mocnym strzale byłego gracza
Romy przeleciała pół metra od słupka. Chwilę później
ponownie na bramkę gospodarzy uderzyli goście. Tym razem
lekki strzał Cossu na dwa tempa obronił Artur. W 26 minucie
mocno na bramkę Cagliari uderzył najaktywniejszy w zespole
Rzymian – Vucinic, ale piłka poleciała w sam środek. W 30
minucie świetną dwójkową akcją popisali się Totti i
wspomniany wcześniej reprezentant Czarnogóry. Jednak w tej
sytuacji kupionemu z Lecce zawodnikowi zabrakło w
najważniejszym momencie przyjęcia.
Kolejną sytuację Giallorossi stworzyli 2 minuty później. De
Rossi obsłużył 50 metrowym podaniem Vucinica, a ten wyszedł
na sam na sam z bramkarzem. Jednak w wyniku nacisku
nadbiegających obrońców uderzył bardzo niecelnie. Gdy
spotkanie nieco siadło i wydawało się, że na przerwę zespoły
zejdą z zerowymi kontami bramkowymi decydujący cios zadali
podopieczni Spallettiego. Tuż przed polem karnym Vucinic
wygrał pojedynek główkowy z obrońcą. Futbolówka trafiła pod
nogi Tottiego, a ten huknął z 20 metrów lewą nogą. Piłka po
atomowym uderzeniu wleciała tuż przy słupku bramki
strzeżonej przez Marchettiego. 1-0 dla Romy i 170 bramka Il
Capitano w Serie A. W 43 minucie mogło być 2-0, Giallorossi
wyprowadzili szybką kontrę, którą strzałem po ziemi z 13
metrów zakończył Cicinho. Tym razem górą był goalkeeper
gości, który wybił piłkę na korner. Ze wspomnianego rzutu
rożnego bramkę strzałem głową zdobył Baptista, jednak sędzia
słusznie odgwizdał pozycję spaloną. Do przerwy: 1-0.
Prawdziwe emocje czekały na nas w drugiej połowie.
W przerwie problemy ze zdrowiem doktorowi Brozziemu zgłosił
Juan. Stąd też sztab szkoleniowy postanowił, że reprezentant
Brazylii nie wyjdzie na drugą połowę. Zastąpił go Panucci. W
zespole gości w miejsce Larriveya na boisko wszedł
Acquafresca. Początek drugiej odsłony gry nie zwiastował
tego, co będzie się działo w dalszej jej części. Roma oddała
pole gry Cagliari, ale zespół z Sardynii nie potrafił oddać
strzału na bramkę Giallorossich. W końcu w 58 minucie padło
pierwsze uderzenie w tej połowie i od razu zakończone
zostało bramką. Rzut wolny z 25 metrów wykonywali goście.
Piłkę Contiemu wystawił Cossu, a wychowanek Romy huknął
potężnie prawą nogą. Futbolówka po bardzo mocnym strzale
odbiła się od poprzeczki i ugrzęzła w bramce Rzymian. 1-1 po
pięknej bramce. Na gola szybko próbowali odpowiedzieć
podopieczni Spallettiego, ale piłkę po strzale z dystansu De
Rossiego z łatwością przerzucił nad poprzeczką Marchetti.
Nie minęła minuta, a mieliśmy kolejną groźną sytuację, tym
razem po drugiej stronie boiska. Podania Cossu nie przeciął
w polu karnym Mexes. Piłka trafiła pod nogi Jedy, a ten w
sytuacji sam na sam z Arturem strzelił fatalnie obok słupka.
W 65 minucie na boisku w miejsce niewidocznego w drugiej
połowie Baptisty pojawił się Menez. Francuz wyraźnie ożywił
grę Romy w ofensywie. Pomimo tego, to Cagliari zdobyło
bramkę. Jeda wziął sobie do serca zasadę, że: „co się
odwlecze, to nie uciecze” i strzelił na 1-2, uderzając
ładnie z 17 metrów po ziemi tuż przy słupku. Stracona bramka
podziałała na Giallorossich jak płachta na byka. Na efekty
poczynań ofensywnych trzeba było poczekać do 77 minuty.
Vucinic wrzucił piłkę w pole karne. Tam strzał głową
Tottiego zablokował jeden z obrońców. Piłka poleciała w
kierunku Perrotty, który z narożnika „piątki” uderzył
przewrotką. Uderzenie nie było mocne, ale błąd popełnił
Marchetti, który niepotrzebnie wyszedł do pomocnika Romy
zostawiając tym samym pustą bramkę. Nie zdążył zablokować
Perrotty i mieliśmy remis.
Spalletti postanowił nie rezygnować z wcześniej obmyślonej
zmiany i tuż po zdobytej bramce za Cicinho wprowadził
Montellę. Od tej pory Giallorossi nie opuszczali połowy
Cagliari. W 84 minucie piłkę z linii bocznej pola karnego
wrzucił Totti. Futbolówka poleciała dosyć dziwnym łukiem i
spadła na poprzeczkę tuż za plecami goalkeepera gości. Kilka
centymetrów różnicy i byłby gol. Mijały kolejne minuty a
podopieczni Spallettiego "cisnęli" coraz mocniej.
Super-bohaterem spotkania mógł zostać Perrotta, gdyż po jego
uderzeniu z 87 minuty piłka o centymetry minęła słupek
bramki Rossoblu. Co nie udało się pomocnikowi Romy, udało
się Vucinicovi. Kilka sekund przed zakończeniem
regulaminowego czasu gry akcję w swoim stylu przeprowadził
Menez – minął jednego z rywali i tuż sprzed linii końcowej
podał na 6 metr przed bramkę Cagliari. Tam futbolówkę
nieczysto uderzył Montella. W sporym zamieszaniu pomylili
się także obrońcy Cagliari. Jeden z nich wybił piłkę wprost
pod nogi Vucinica, a ten huknął po ziemi z 10 metrów nie do
obrony. Świetna akcja Giallorossich i zasłużone prowadzenie.
Sędzia do regulaminowego czasu gry doliczył jeszcze 3
minuty, ale nic już nie uległo zmianie. Roma wygrała 3-2 po
horrorze i można rzec, że „powróciła z zaświatów”.
Giallorossi wygrali po raz piąty z rzędu w Serie A, a po raz
siódmy biorąc pod uwagę Ligę Mistrzów. 170 gola w historii
występów w Serie A zdobył Francesco Totti, któremu do klubu
200 brakuje 30 trafień. Dzięki wygranej Rzymianie awansowali
na 10 pozycję w tabeli, a przypomnijmy, że mają jeszcze mecz
zaległy. Do czwartego Milanu tracą 7 punktów, do szóstej
Genui zaledwie 3. Mimo porażki z dobrej strony pokazali się
w tym spotkaniu podopieczni Allegriego. Zespół Cagliari
przerwał passę Romy bez straty gola (ostatnio w meczu z
Bologną 5 spotkań temu). Stracone bramki nie przeszkadzają
jednak Doniemu, którego nie było dzisiaj na boisku, w
gonieniu indywidualnego rekordu pod względem minut bez
straconej bramki (rekord należy do Pelizzoliego).
W następnej kolejce, po której piłkarze udadzą się na
zasłużony odpoczynek śwąteczny (do 10 stycznia) Giallorossi
zawitają na gorącą Sycylię, aby stawić czoła 12 w tabeli
Catanii. Wcześniej jednak czekają Nas inne emocje z udziałem
Naszego klubu. W środę ekipa Spallettiego zainauguruje grę w
rozgrywkach Coppa Italia. Przeciwnikiem Rzymian będzie
Bologna, a stawką meczu awans do 1/4 finału (w tym roku o
awansie do 1/4 decyduje jedno spotkanie). W piątek oczy
"ludzi" związanych z Romą skierowane będą na francuski Nyon,
gdzie odbędzie się losowanie par 1/8 finału Champions Ligue.
Natomiast dzisiejszy rywal Giallorossich, w ostatniej
kolejce tego roku podejmie u siebie w niedzielę Regginę.
Podopieczni Allegriego staną przed szansą 6 wygranej z rzędu
na własnym stadionie! |