|
"Tradycyjny
grudzień w Veronie" - takim oto stwierdzeniem można określić
to, co stało się dzisiaj w mieście Romea i Julii. Otóż
Giallrossi wygrali po raz 3 w historii na wyjeździe z Chievo
i po raz trzeci dokonali tego w grudniu. Pozostałe 4
potyczki na Stadio Bentegodi kończyły się remisami. Dla
Giallorossich jest to 4 wygrana w lidze z rzędu i 2
wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Cieszyć może równa forma
zespołu. Dzisiejsza wygrana jest dobrym prognostykiem przed
bardzo ważnym wtorkowym meczem z Bordeaux.
Zacznijmy więc od początku. Trener gospodarzy nie miał
większych problemów z ustaleniem pierwszej jedenastki mając
do dyspozycji praktycznie wszystkich graczy z kadry.
Zabrakło jedynie kontuzjowanego Erjona Bogdaniego. Albańczyk
leczy obecnie kontuzję i ma wrócić na następną kolejkę. Do
dyspozycji Di Carlo wrócił Malago. Prawy obrońca Chievo,
zawieszony przed tygodniem za kartki usiadł jednak na ławce
rezerwowych – w jego miejsce pojawił się Moro. Przy braku
Bogdaniego jako partnera do ataku dla Pellisiera trener
Chievo desygnował wypożyczonego z Romy – Esposito. Di Carlo
ustawił gospodarzy tradycyjnie: 4-4-2.
Spalletti w przeciwieństwie do swojego vis a vis miał nieco
mniejsze pole do popisu jeżeli chodzi o ustalanie pierwszej
jedenastki. W poprzednim tygodniu kontuzji doznali Pizarro,
Tonetto, Okaka oraz powracający po dłuższej absencji
Aquilani. Stąd też trener Rzymian i tym razem nie mógł
skorzystać ze wspomnianych zawodników. W czwartek ze składu
z powodu kontuzji wyleciał także Vucinic, nieoficjalnie mówi
się, że Spalletti oszczędził napastnika na wtorkowy mecz z
Bordeaux. Do pełnej dyspozycji wróciło za to trio
kontuzjowanych z niedzielnego meczu z Fiorentiną. Mexes,
Perrotta (kontuzjowany na przedmeczowej rozgrzewce) i
Cassetti, bo o nich mowa zostali powołani na dzisiejsze
spotkanie. Pierwszych dwóch zagrało od początku, natomiast
Cassettiego w wyjściowej jedenastce zamienił Cicinho. Na
ławce usiadł także Taddei, który w tygodniu cierpiał z
powodu urazu mięśnia uda. Przy braku Vucinica i Taddeiego w
pełnej dyspozycji w pierwszym składzie pojawił się Menez,
który miał za zadanie supportowanie w przedniej formacji
Tottiego i Baptisty.
Pierwsze minuty nie zapowiadały fajerwerków w tym spotkaniu.
Zespoły szanowały piłkę, czyhając na błąd ze strony rywala.
Pierwszy strzał na bramkę rywala oddali Giallorossi – w 6
minucie niecelnie z dystansu uderzył De Rossi. Chwilę
później po drugiej stronie czujność Doniego sprawdził
Marcolini, jednak uderzenie pomocnika gospodarzy wyglądało
bardziej jak podanie do bramkarza Romy. Jako pierwsi okazję
na zdobycie bramki stworzyli Giallorossi, a konkretnie Menez.
Młody pomocnik Romy na boku pola karnego wymanewrował jednym
zwodem dwóch zawodników Chievo, wbiegł w pole karne,
zamarkował strzał, „kładąc” na ziemi próbującego blokować
obrońcę i uderzył dosyć precyzyjnie. Uderzenie było jednak
nieco za lekkie, przez co Sorrentino co prawda z trudem,
jednak zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Świetna akcja
Francuza!
W kolejnych minutach gra sprowadziła się do przysłowiowej
„kopaniny” w środku pola. Pierwszą poważną okazję gospodarze
stworzyli w 21 minucie. Mexes podał wprost pod nogi
Pellisera, a ten bez zastanowienia „puścił” podanie w
kierunku Esposito. Wypożyczony z Romy zawodnik nieco źle
przyjął piłkę, przez co próba indywidualnej akcji „spaliła
na panewce”. Napastnik Chievo wbiegł w pole karne i na
wysokości 3 metrów od linii końcowej próbował odegrać wzdłuż
bramki do Pellissiera. We wszystkim jednak połapał się Doni,
który szybkim wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo, łapiąc
piłkę tuż przy nodze próbującego odgrywać Esposito.
Najlepszą okazję w pierwszej odsłonie gry mieli w 25 minucie
goście. Menez po raz kolejny w bardzo łatwy sposób
wymanewrował na wysokości pola karnego jednego z obrońców i
dograł wzdłuż linii bramkowej do wchodzącego z głębi pola
Brighiego. Pomocnik z numerem 33 dostał piłkę na centymetry
i uderzył z trzech metrów do niemal pustej bramki.
Niesamowitym refleksem popisał się w tej akcji Sorrentino,
który zdawać by się mogło w beznadziejnej sytuacji
instynktownie wystawił rękę i sparował piłkę na korner. W
kolejnych minutach działo się naprawdę niewiele. Na uwagę
zasługuje jedynie uderzenie po ziemi z 28 minuty Riise, po
którym futbolówka minęła bramkę o kilka metrów oraz strzał
głową Mexesa po podaniu De Rossiego z 37 minuty, po którym
piłka o metr minęła słupek bramki gości. Pierwsza połowa
zakończyła się bezbramkowym remisem.
Na drugą połowę obydwie drużyny wyszły bez zmian. Po smętnej
drugiej części pierwszej połowy spektakl kibicom
zgromadzonym na Stadio Bentegodi postanowili zaoferować
podopieczni Spallettiego. W 50 minucie powinno być 0-1.
Menez zagrał w pole karne świetną prostopadłą piłkę do Riise.
Norweg nieco źle przyjął futbolówkę, jednak zdołał ją
dogonić tuż przed linią końcową i dograć w kierunku
napastników. Piłka minęła Tottiego i dotarłą do Baptisty.
Stojący na 5 metrze przed bramką popularny „Bestia” uderzył
z pierwszej piłki. Na drodze futbolówki stanął ofiarnie
interweniujący na linii bramkowej obrońca – Mandelli;
niesamowity brak szczęścia i nadal 0-0. Po tej akcji
Giallorossi przycisnęli jeszcze mocniej. W 52 minucie z
ostrego kąta z 15 metrów mocno uderzył Totti, ale dobrze
ustawiony Sorrentino sparował piłkę na rzut rożny. 2 minuty
później bramkarz po raz kolejny uchronił gospodarzy przed
utratą gola. Totti strzelił z podobnej pozycji jak
poprzednio. Tym razem piłka odbiła się od obrońcy i
poleciała w stronę bramki. Sorrentino obronił z trudem.
Grające słabo w ofensywie Chievo ograniczało się jedynie do
rozbijania ataków Romy. W 64 minucie Giallrossi spróbowali
po raz kolejny. Taddei, który 2 minuty wcześniej zmienił
Baptistę dośrodkował w pole karne Chievo, a tam świetnym
uderzeniem z powietrza popisał się Perrotta. Piłka po mocnym
strzale poleciała w sam środek bramki, przez co Sorrentino
nie miał problemów z instynktowną obroną. W 69 minucie
goście w końcu dopięli swego. W pozornie niegroźnej
sytuacji, De Rossi dograł głową w pole karne do Meneza.
Ofensywny pomocnik Romy zdecydował się na strzał z pierwszej
piłki z trudnej pozycji. Jak się okazało po sekundzie był to
świetny ruch z jego strony. Futbolówka poleciała w długi róg
bramki gospodarzy i wpadła tuż przy słupku. 0-1 dla Romy.
Piękna bramka młodego Francuza. Mimo, że na świetlnej
tablicy widniał wynik 0-1, inicjatywę nadal mieli
Giallorossi. W 72 minucie po ziemi z ostrego kąta uderzył
Cicinho, ale piłka o metr minęła słupek bramki Sorrentino.
2 minuty później drugą ciekawą akcję w całym spotkaniu
przeprowadzili gospodarze. Z boku pola karnego dośrodkował
Pellisier. Juan nie zauważył wychodzącego zza swoich pleców
Esposito i nieco zlekceważył zagranie Francuza. Wypożyczony
z Romy napastnik wyprzedził Brazylijczyka i z narożnika
„piątki” spróbował uderzenia głową na długi słupek. Strzał
był jednak nieprecyzyjny i futbolówka przeleciała obok
słupka bramki Doniego. W 77 minucie piłka po atomowym
strzale Riise z 25 metrów z wolnego powędrowała w środek
bramki Chievo. Tym razem bramkarz gospodarzy wybił piłkę nie
na rzut rożny, a przed siebie. W kolejnych minutach gra
przeniosła się do środka pola. Giallorossi przestali
atakować, a popularne „Latające Osły” nie potrafiły przebić
się choćby przez środkową strefę boiska. W 85 minucie
rozpędzony Mateo Brighi wpadł na połowie przeciwnika na
Simone Bentivoglio. Faul był ewidentny, za co pomocnik
Rzymian został ukarany drugą żółtą i w efekcie czerwoną
kartką.
W reakcji na zaistniałą sytuację Spalletti za bohatera
spotkania – Meneza na boisko wstawił skrzydłowego obrońcę –
Cassettiego. Od tej chwili gospodarze zaczęli atakować
śmielej, jednak nie potrafili zagrozić bramce Doniego. Przez
końcowe 10 minut (sędzia doliczył 4 minuty) zdołali tylko
raz uderzyć w kierunku bramki Giallorossich. W dodatku był
to strzał – podanie głową Yepesa. Podopieczni Spallettiego w
końcówce mieli jeszcze jedną okazję, akcję Cicinho – Riise
uderzeniem zakończył ten drugi. Jednak piłkę w ostatniej
chwili zablokował obrońca. W 94 minucie arbiter zagwizdał po
raz ostatni. Grający przez 9 minut (4 doliczone) w
osłabieniu gracze Romy, zdołali bez problemu dowieźć
korzystny wynik do końca.
Roma wygrała zasłużenie. Podopieczni Spallettiego mogli
wygrać wyżej, stworzyli kilka groźnych sytuacji, jednak albo
brakowało szczęścia, albo świetnie bronił Sorrentino.
Większość akcji była zasługą najlepszego na boisku Meneza,
który świetny występ okrasił zdobyciem zwycięskiej bramki.
Chievo zagrało słabo w ofensywie i z taką grą będzie miało
trudności z utrzymaniem w lidze. Dzisiejsza wygrana jest 4 z
rzędu w Serie A. Dzięki zwycięstwu Giallorossi odrobili
kolejne 3 punkty do Lazio, które przegrało 0-3 z Interem. Co
najciekawsze 3 wygrana Romy na Stadio Bentegodi (także 4
remisy), po raz trzeci odniesiona została w grudniu. 23
grudnia 2001 roku i 7 grudnia 2003 roku Żółto-Czerwoni
wygrywali w Veronie po 3-0.
Za tydzień, w przedostatniej kolejce tego roku Chievo zagra
na San Siro z Interem, stąd też zapowiada się raczej dłuższy
pobyt zespołu z Verony w strefie spadkowej. Roma zanim
podejmie na Olimpico Cagliari (Niedziela, 15:00) we wtorek
zagra na własnym stadionie z Bordeaux. Będzie to jedno z
najważniejszych spotkań tego sezonu dla Giallorossich. Remis
da im awans, natomiast wygrana pierwsze miejsce w Grupie A
Ligi Mistrzów. Będzie więc o co walczyć. |