|
Zespół Romy
pokonał 2-0 drużynę Udinese w pierwszym meczu półfinału
Pucharu Włoch, uzyskując tym samym cenną zaliczkę przed
meczem rewanżowym. Na 1-0 trafił na początku spotkania
Vucnic, a wynik meczu ustalił w końcówce pierwszej połowy
trafieniem głową Mexes. To osiemnaste z rzędu spotkanie Romy
bez porażki. Rewanż zostanie rozegrany 14 kwietnia.
Już przed rozpoczęciem spotkania było jasnym, że obydwaj
trenerzy traktują półfinał Coppa Italia bardzo poważnie.
Trener De Biasi, którego drużyna broni się w lidze przed
spadkiem posłał do boju najmocniejszy z możliwych obecnie
składów. Do gry wrócił Asamoah, z kolei rywalizację na ten
mecz na lewej obronie wygrał Lukovic. Także Claudio Ranieri,
mimo zbliżającego się ligowego pojedynku z Fiorentiną
zdecydował się wytoczyć przeciwko rywalowi najcięższe
działa. I tak w pierwszym składzie pojawili się wracający do
zdrowia po lekkich kontuzjach Totti i Vucinic. Obydwaj
gracze opuścili ostatnie pojedynki z Catanią i Sieną. Do
składu powrócił też Mexes, który w lidze był ostatnio
graczem rezerwowym oraz Cassetti, który ustąpił miejsca w
składzie w ostatnich dwóch potyczkach Motcie. Partnerem
Mexesa na środku obrony został zawieszony na niedzielny mecz
z Fiorentiną Burdisso. Tym samym odpoczynek otrzymał Juan, a
wraz z nim Julio Sergio, który nie został nawet powołany na
to spotkanie. Kolejną szansę otrzymał etatowy bramkarz w
Pucharze Włoch - Doni.
Giallorossi rozpoczęli spotkanie od mocnego pressingu na
połowie rywala. Już w 3 minucie Totti wymienił przed polem
karnym Udinese piłkę z Perrottą, ale ten wychodząc
praktycznie na sytuację sam na sam został w ostatniej chwili
uprzedzony przez obrońcę. W 7 minucie piłka po wrzutce
Cassettiego nieomal wylądowała na głowie zamykającego przy
długim słupku akcję Riise. Kolejną sytuację podopieczni
Ranieriego stworzyli 4 minuty później. Tym razem to Norweg
dośrodkował w pole karne, a strzałem głową, metra nad
poprzeczką; piłkę posłał Perrotta. Lepiej zorganizowani w
środku pola Giallorossi dopięli swego chwilę później. De
Rossi popisał się świetnym długim prostopadłym podaniem do
Vucinica, ten „złamał” linię spalonego i znalazł się w
sytuacji sam na sam z Handanovicem. Czarnogórzec nie
zdecydował się na bezpośrednią konfrontację z bramkarzem,
lecz uderzył z 14 metrów po krótkim słupku. Słoweński
bramkarz Udinese był w tej sytuacji bezradny i musiał
wyciągać piłkę z siatki. W kolejnych minutach spotkania gra
nieco siadła.
W 23 minucie goście mieli szansę na wykorzystanie dobrej
kontry, jednak Sanchez zamiast podawać próbował mijać w polu
karnym Cassettiego, co zakończyło się jedynie rzutem rożnym.
Dośrodkowaną z kornera piłkę pewnie złapał Doni. W 29
minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się wbiegający z
głębi pola Riise, jednak futbolówka poleciała po ziemi
wprost w ręce dobrze ustawionego Handanovica. Przy kolejnej
akcji Romy bramkarz Udinese nawet nie musiał interweniować.
Taddei założył przysłowiową „siatkę” przed polem karnym
jednemu z obrońców i będąc w dogodnej pozycji do strzału
posłał futbolówkę wysoko nad bramką. W 40 minucie Coda
zatrzymał nieprzepisowo w okolicach narożnika pola karnego
Vucinca, co nie umknęło uwadze arbitra. Do piłki podszedł
Pizarro, dośrodkował w pole karne, a tam do świetnie bitej
piłki najwyżej wyskoczył Mexes, który pokonał bez problemów
bramkarza gości. Było 2-0. Już w doliczonym czasie gry
pierwszej połowy niebezpiecznie na bramkę Romy uderzał
Sanchez. Piłka przeleciała pomiędzy nogami Mexesa i
przetoczyła się o metr od słupka.
Drugą odsłonę gry obydwa zespoły rozpoczęły w tych samych
zestawieniach. Już po 4 minutach Vucinic wykorzystał świetne
długie podanie od De Rossiego, przyjęciem piłki minął Codę w
okolicy narożnika pola karnego, i uderzył na bramkę, jednak
bardzo niecelnie. W 51 minucie w dobrej sytuacji do dogrania
znalazł się Asamoah. Pomocnik gości podał jednak za głęboko
z okolic linii końcowej i piłkę na dwa tempa złapał Doni.
Najlepszą sytuację dla Udinese "stworzył" w tym fragmencie
gry Burdisso. Argentyńczyk podał zbyt lekko do swojego
bramkarza, na szczęście Doni zdąrzył wyjść w porę z bramki,
i w ostatniej chwili przejął piłkę, mijając przy okazji
zwodem szarżującego Floro Floresa. W 58 minucie dobrą kontrę
wyprowadził ze środka pola Vucinic, jednak w ostatniej
chwili zabrakło odrobiny precyzji. Czarnogórzec podał zbyt
mocno do wbiegającego w pole karne Perrotty. W 64 minucie
doszło do pierwszej zmiany w obozie Giallorossich, za
zmęczonego Vucinica wszedł Baptista.
Gra Romy nie uległa jednak zmianie. Z kolei coraz częściej
na połowie Rzymian znajdowali się podopieczni De Biasiego,
jednak z owego faktu wynikało naprawdę niewiele. Najbliżej
zdobycia gola zespół gości był w 65 minucie, gdy piłkę na
siódmym metrze przyjmował Di Natale. Niczym spod ziemi
wyrósł jednak w tej akcji Doni, który przejął piłkę noga i
oddał ją obrońcom. W 74 minucie kibice Giallorossich
przeżyli chwile grozy. Na murawę padł bez kontaktu z rywalem
Mexes i wyglądało to na poważny uraz. Francuz zszedł za
boisko, ale na szczęście po chwili na nie powrócił. Trener
Ranieri nie chciał jednak dmuchać na zimne i w 80 minucie
zdjął Mexesa. Na murawie pojawił się Juan. Oszczędzenie
obrońcy z numerem pięć to sprawa priorytetowa przed
niedzielnym spotkaniem z Fiorenitną, gdyż zawieszony za
kartki będzie w tym meczu Burdisso. W 84 minucie 18 bramkę w
karierze w Coppa Italia próbował zdobyć Totti, ale piłka po
jego uderzeniu przeleciała metr od słupka.
Ta oto podopieczni Ranieriego przedłużyli serię spotkań bez
porażki do osiemnastu. Zespół przybliżył się wydatnie do
awansu do finału Coppa Italia, o którym zadecyduje
ostatecznie rewanżowy pojedynek na Stadio Friuli, który
zostanie rozegrany 14 kwietnia. Giallorossi zdobyli dzisiaj
gola numer 500 (trafienie Vucnica) w historii występów w
Pucharze Włoch. Teraz podopiecznych Ranieriego czeka ciężki
test w lidze. W niedzielę bowiem Totti i spółka zawitają do
Florencji, aby stawić czoła będącej w lekkim kryzysie
Fiorentinie. Z kolei Zebretti podejmą na własnym boisku
Napoli. |