|
W swoim stylu, bo
2-1 i tracąc na początku bramkę; Roma wygrała z FC Basel,
zapewniając sobie tym samym awans do 1/16 finału rozgrywek.
Na trafienie Huggela odpowiedział z rzutu karnego Totti, a
zwycięską bramkę zdobył w drugiej odsłonie gry Vucinic.
Giallorossi zapewnili sobie przedwczesny awans, gdyż w
ostatniej kolejce dojdzie do bezpośredniego pojedynku Basel
z Fulham. Teraz podopieczni Ranieriego skupiają się już na
niedzieli, gdyż małymi krokami zbliżają się derby stolicy.
Potwierdziły się zapowiedzi Claudio Ranieriego, że mimo
niedzielnych derby, wystawi w dzisiejszym spotkaniu mocną
jedenastkę. I tak w ofensywie pojawiła się ta sama czwórka,
która grała w ligowych spotkaniach z Bari i Atalantą.
Różniło się tylko ustawienie. Perrotta przeszedł z prawej
strony za plecy Tottiego, a na prawym skrzydle ustawił się
Menez. Do drobnych zmian doszło w środkowej i tylnej
formacji zespołu. Do gry powrócił po kontuzji De Rossi,
który zmienił w składzie Brighiego. Trener Ranieri dał też
odpoczynek Marco Motcie, za którego zagrał Cicinho. Pauzy
nie zaliczył Riise, którego wydawało się, że zmieni Burdisso.
Norweg zagrał od początku na lewej stronie, a Argentyńczyk
zmienił w wyjściowym składzie Juana. W bramce po raz czwarty
z rzędu w pierwszej jedenastce pojawił się Julio Sergio,
mimo że media mówiły o powrocie do składu Doniego.
Jasnym przed spotkaniem było, że wygrana którejś z drużyn da
danemu zespołowi awans do kolejnej rundy. Do tego celu,
mocniej od początku spotkania zaczęli dążyć piłkarze z
Bazylei. Podopieczni Thorstena Finka uzyskali wyraźną
przewagę w środku pola, której jednak nie potrafili
udokumentować przez dłuższy czas dobrą akcją w polu karnym
Romy. Pierwsze uderzenie na bramkę Giallorossich oddał w 13
minucie Frei, jednak futbolówka poleciała wysoko nad bramką.
W 17 minucie prostopadła piłkę w pole karne Basel, za plecy
obrońców, posłał w kierunku Vucinica - De Rossi, jednak
podanie było minimalnie niedokładne. W końcu w 18 minucie
stało się to, co Romie pod wodzą Ranieriego zdarzało się w
tym sezonie już dziesięć razy. Mianowicie Totti i spółka
jako pierwsi stracili bramkę. Dosyć niezdecydowana reakcja
na prawym skrzydle Burdisso doprowadziła do dośrodkowania,
które na gola uderzeniem z kilku metrów głową zamienił
Huggel. Błąd w tej sytuacji popełnił Argentyńczyk oraz
reszta zawodników odpowiedzialnych za defensywę, gdyż żaden
z nich nie pokrył w polu karnych wchodzących zawodników
gości.
Stracony gol podziałał na Giallorossich jak przysłowiowa
płachta na byka. Już w 20 minucie na uderzenie z ponad 20
metrów zdecydował się Vucinic, ale uderzył po ziemi w środek
bramki. Chwilę później Menez wymanewrował ładnym balansem
ciała Safariego, wpadł w pole karne, jednak podanie Francuza
do kolegów było już niecelne. W końcu w 24 minucie Vucinic
podał świetnie do wychodzącego za plecy obrońców Perrotta, a
ten w sytuacji sam na sam nie zdołał przenieść piłki nad
wychodzącym z bramki Wesselsem. Gdyby pomocnik Giallorossich
przyjął w pierwszej fazie lepiej piłkę, kłopotów ze
zdobyciem wyrównującej bramki zapewne by nie było. 3 minuty
później, ponownie w głównej roli wykazał się Perrotta. Tym
razem gracz Romy zakończył uderzeniem z woleja ładną
zespołową akcję, jednak piłka po nodze jednego z defensorów
wyleciała na korner. W 29 minucie nie pierwszą w tym
spotkaniu ładną akcję przeprowadził na lewym skrzydle
Vucinic. Czarnogórzec minął jednego z obrońców, wpadł w pole
karne, jednak nie mając komu podać nabił jednego z
zawodników rywala i piłka wyleciała na rzut rożny.
W końcu w 31 minucie gracze Basel strzelili sobie
przysłowiowego samobója. Nie wbili co prawda piłki do
własnej bramki, a pomocnik zespołu z Bazylei – Gelabert w
niegroźnej sytuacji pociągnął wyraźnie za koszulkę Tottiego
i francuski sędzia wskazał bez wahania na „wapno”.
Futbolówkę ustawił na jedenastym metrze Totti i uderzeniem
na prawą stronę bramki pokonał Wesselsa. Była to 20 bramka
Il Capitano w tym sezonie w oficjalnych spotkaniach. Tuż po
golu podopieczni Claudio Ranieriego próbowali pójść za
ciosem i wyjść na prowadzenie jeszcze przed gwizdkiem
kończącym pierwszą połowę. W 34 minucie De Rossi podał
świetnie do Tottiego za plecy obrońców, ale kapitana
Giallorossich w ostatniej chwili ubiegł Wessels. Chwilę
później na mocny strzał z 20 metrów zdecydował się Vucnic. I
tym razem zawodnicy Basel mogli podziękować swojemu
bramkarzowi, który popisał się świetną paradą. W 43 minucie
zespół Romy przeprowadził ostatnią akcję tej odsłony, a
kontrę uderzeniem z 20 metrów po ziemi zakończył Totti. Mimo
dobrego ustawienia, Wessels nie bez trudu wybił futbolówkę
na korner. W 44 minucie żółtą kartkę za faul na Freiu
zobaczył Menez.
Druga odsłona gry, podobnie jak pierwsza zaczęła się od
bardziej zdecydowanych ataków gości Już w 48 minucie mogło
być 1-2, jednak po rzucie rożnym, Stoker minął się tuż przed
linią bramkową z piłką. Kolejną groźną akcję ze strony
piłkarzy z Bazylei mogliśmy oglądać w 55 minucie. Zupełnie
nie naciskany Frei popisał się świetnym mierzonym uderzeniem
z 20 metrów, ale jeszcze lepszą ripostę przygotował dla
szwajcarskiego internacjonała Julio Sergio. Mierzący 183 cm
bramkarz wyciągnął się jak struna i w świetnym stylu wybił
futbolówkę na korner. Powiedzenie, że niewykorzystane
sytuacje się mszczą znalazło zastosowanie w 59 minucie
spotkania. Giallorossi wyszli z kontrą. Prawym skrzydłem
pomknął Menez, podał do Tottiego, ten przedłużył do De
Rossiego, a pomocnik Romy znalazł w polu karnym rywala
dokładnym podaniem Vucinca. Reprezentant Czarnogóry uderzył
w swoim stylu z pierwszej piłki, umieszczając futbolówkę
między słupkiem a rękawicami interweniującego bramkarza.
Było 2-1.
Chwilę później boisko opuścił bohater ostatniej akcji –
Vucinic oraz Menez. W miejsce dwójki graczy weszli Taddei i
Baptista. Ten drugi ustawił się za plecami Tottiego, a na
lewe skrzydło przeszedł Perrotta. Po raz pierwszy, chwile
grozy kibice Romy przeżyli w 71 minucie. Prawym skrzydłem
przedarł się Carlitos i dośrodkował wprost na nogę zupełnie
nie pilnowanego na 10 metrze Strellera. Były napastnik Koeln
uderzył natychmiast z pierwszej piłki, ale trafił w
ustawionego na linii bramkowej Julio Sergio. Goalkeepr Romy
odbił instynktownie piłkę nogami i ta wróciła w pole karne.
Widzący coraz większe zdenerwowanie w szeregach defensywnych
Ranieri, zdecydował się na ostatnią zmianę. Za zmęczonego
Cicinho wszedł Juan. Brazylijczyk zajął miejsce na środku
obrony, a na prawą flankę powędrował Burdisso. Kolejne
chwile grozy kibice przeżyli w samej końcówce spotkania.
Najpierw w 87 minucie niebezpiecznie z dystansu uderzył
Gelabert, a futbolówka przeleciała pół metra od słupka.
Minutę później doskonałej sytuacji nie wykorzystał Frei,
który po dokładnej wystawie od Stokera trafił z siedmiu
metrów w poprzeczkę. Dwa błędy w tej akcji popełnił Juan,
który najpierw zepsuł zastawianą pułapkę offsidową,
decydując się na pogoń za Freiem, a następnie odpuścił
zawodnikowi Basel , co na szczęście dla Giallorossich nie
zakończyło się tragicznie. Juan dostał jeszcze w końcówce
spotkania żółtą kartkę za brzydki faul na jednym z graczy
gości.
Trzecie zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach Ligi
Europejskiej dało Giallorossim awans do 1/16 finału.
Podopieczni Ranieriego awansowali na pierwsze miejsce w
grupie i mają punkt przewagi nad Basel oraz dwa oczka więcej
od Fulham, które pokonało skromnie 1-0 CSKA Sofia. Fakt, że
Basel podejmie w ostatniej kolejce Fulham, pozwolił już
dzisiaj Giallorossim na wyjście z grupy. W ostatnim
wyjazdowym spotkaniu z CSKA Sofia, które już za dwa
tygodnie, drużyna Romy zagra o utrzymanie pierwszej pozycji
w grupie.
Giallorossim po raz kolejny zabrakło w kilku przypadkach
koncentracji w poczynaniach obronnych. Po raz jedenasty na
siedemnaście spotkań pod wodzą Ranieriego, Gialorossi
stracili gola jako pierwsi. Na szczęście aż sześć z tych
spotkań udało się wygrać (Siena, Napoli, Bologna, Atalanta,
Fulham, Basel), a dwa zremisować (Catania, Fulham). Do
wspomnianych meczy można dodać też pojedynek z Palermo,
gdzie co prawda piłkarze Romy prowadzili, jednak wynik
zmieniał się dwukrotnie na ich nie korzyść, a pomimo tego
mecz zakończył się remisem. W tej sytuacji można śmiało
powiedzieć, że drużynie nie brakuje na pewno charakteru, bo
pomimo, że zespół prowadzi w statystykach spotkań ze
straconymi golami, to próżno szukać drużyny, która
przechylałaby tyle razy w trudnych sytuacjach szalę na swoją
korzyść. Miejmy nadzieję, że wspomniany charakter
Giallorossi zaprezentują też w niedzielę. FORZA ROMA! |