|
Wygraną 7-1 i
hat-trickiem Tottiego zakończyło się rewanżowe spotkanie IV
rudny eliminacji Ligi Europejskiej pomiędzy Romą a MFK
Koszyce. Giallorossi sprawę awansu wyjaśnili już w 7
minucie, gdy to padła bramka na 3-0. Pierwsze spotkanie
pomiędzy obydwoma zespołami zakończyło się remisem 3-3.
Jutro o godzinie 13:00 odbędzie się w Montecarlo losowanie
grup Ligi Europejskiej.
Spalletti postawił, podobnie jak w ostatnich czterech
meczach na ustawienie 4-2-3-1 z Tottim na "szpicy" i Menezem
za plecami Il Capitano. Parę skrzydłowych tworzyła dwójka
Cerci-Guberti (na ławce rezerwowych usiadł Taddei). Po raz
kolejny, co nie jest żadną nowością, a wręcz normą na środku
defensywy wystąpiła inna para obrońców. Tym razem byli to
Mexes (z Genoą nie zagrał z powodu kartek) oraz Cassetti (w
Genui - lewy obrońca). Na ławkę rezerwowych powrócił po
długiej kontuzji Juan. Grający na środku w niedzielę
Burdisso i Andreolli nie pojawili się nawet na ławce
rezerwowych. Argentyńczyk nie został zgłoszony na mecze IV
rundy eliminacji Ligi Europejskiej, a 23 - letni Włoch
doznał kontuzji we wspomnianym meczu ligowym. Z powodu
urazów nie mogli też zagrać: Brighi, Okaka, Perrotta,
Cicinho, Doni, Baptista.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Giallorossich.
Podczas, gdy część kibiców dopiero co usadawiała się na
trybunach stadionu, zespół gospodarzy za sprawą Tottiego
trafił po raz pierwszy do bramki rywali. Il Capitano
wykorzystał podanie od Cerciego i uderzył pewnie z pięciu
metrów. Była 25 sekunda spotkania. Bramka ta powinna była
zaalarmować defensywę gości, w celu wzmożenia uwagi przy
poczynaniach obronnych. Tak się jednak nie stało. Zawodnicy
Romy potrzebowali zaledwie czterech minut, aby po raz
kolejny pokonać bramkarza zespołu z Koszyc. Bohaterem
drugiej akcji był ponownie Totti, który wykorzystał wrzutkę
z kornera Pizarro i uderzeniem głową przelogował bramkarza
MFK. Było 2-0. Podczas, gdy nawet najbardziej optymistycznie
nastawieni do gry zespołu kibice Romy przecierali oczy z
niedowierzania, zawodnicy Romy przeprowadzili kolejną
skuteczną akcję. Na uderzenie z narożnika pola karnego
zdecydował się Guberti. Strzał nie był co prawda mocny, a
piłka leciała po ziemi, jednak błąd bramkarza pozwolił
pomocnikowi Rzymian podnieść ręce w geście triumfu. W końcu
w 15 minucie akcja przeniosła się w drugie pole karne. Głową
z 7 metrów uderzał Basista, a futbolówka przeleciała tuż nad
poprzeczką.
Głodni strzelania kolejnych bramek Giallorossi, postawili
kropkę nad „i” jeszcze przed upływem dwudziestej minuty
spotkania. Najpierw w 17 minucie Menez przykiwał przed polem
karnym jednego z obrońców i podał ładnie na dojście do
Cerciego. Prawy pomocnik Romy znalazł się w sytuacji sam na
sam z bramkarzem gości i nie miał problemów z jego
pokonaniem. Chwilę później na 5-0 podwyższył Menez, który
wykorzystał przedłużone przez Tottiego podanie od Pizarro i
uderzeniem z 14 metrów lewą nogą pokonał goalkeepera MFK.
Kolejne minuty pierwszej połowy mijały już o wiele
spokojniej. Podłamani goście sporadycznie podchodzili pod
pole karne Romy, a i gospodarze spotkania, mając w głowach
zbliżające się spotkanie z Juventusem postawili na
zachowanie sił i nie forsowali tempa. Około 30 minuty dwie
dogodne sytuacje na zdobycie gola miał Totti. Najpierw
kapitan Romy będąc sam na sam z bramkarzem przestrzelił
fatalnie z ostrego kąta obok słupka, następnie, biegnąc na
bramkę także w sytuacji sam na sam, zamiast w piłkę uderzył
w murawę. W 38 minucie goście zdołali zdobyć bramkę
honorową. Najlepszy strzelec tego sezonu w zespole MFK –
Novak, wykorzystał gapiostwo obrońców oraz Artura i zupełnie
nie naciskany wbił piłkę tuż przy „krótkim” słupku. Było
5-1. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona gry.
Drugą, obydwa zespoły rozpoczęły w nieco zmienionych
składach personalnych. Trener MFK Koszyce dokonał dwóch
zmian w drużynie, natomiast w Romie, Faty wszedł za De
Rossiego. Początek drugiej odsłony gry obfitował w wiele
strat w środku pola, zarówno ze strony gości, jak i
gospodarzy. W 56 minucie Spalletti zdecydował się na kolejne
zmiany. Kontuzjowany przez ostatnie dwa tygodnie Vucinic
zmienił Meneza, natomiast „nieobecny” na boisku od dwóch i
pół miesiąca Juan wszedł za Cassettiego. W 62 minucie okazję
na zdobycie drugiego gola mieli goście. Faty wybił za krótko
piłkę, do futbolówki doskoczył Basista, jednak ta po jego
strzale o centymetry minęła słupek. W 65 minucie w sytuacji
sam na sam z bramkarzem znalazł się Vucinic, jednak ostry
kąt nie pozwolił na skuteczne uderzenie i goalkeeper gości
sparował strzał na korner. Wspomniana dwójka wystąpiła w
głównych rolach 3 minuty później. Tym razem Czarnogórzec
uderzył z ponad 20 metrów, a bramkarz MFK Koszyce z trudem
przebił piłkę nad poprzeczką. Wyraźnie pobudzeni Giallorossi
złapali drugi oddech, czego efektem był gol na 6-1. Guberti
wycofał piłkę przed pole karne do Riise, a Norweg huknął z
16 metrów. Futbolówka poleciała co prawda w środek bramki,
jednak wpadła pod rękoma interweniującego bramkarza. W 84
minucie po raz kolejny przypomniał o sobie Vucinic, który
tym razem uderzył jakby od niechcenia z 16 metrów w słupek.
Bardzo dobry występ Giallorossich został „okraszony” na 3
minuty przed końcem przez Tottiego. Kapitan Giallorossich
przyjął na 16 metrze na klatkę piersiową piłkę po
dośrodkowaniu Gubertiego i uderzył natychmiastowo z woleja.
Próbujący interweniować Schreng był bez szans.
Piłkarze Romy zafundowali kibicom powtórkę z rozrywki. Przed
trzema tygodniami pokonali w Gandawie 7-1 Gent, aby dzisiaj
powtórzyć ten wynik w Rzymie. Podobnie jak wówczas, tak i
dzisiaj hat-trickiem popisał się Totti, który w czterech
spotkaniach Ligi Europejskiej zdobył już 10 goli. W sumie
kapitan Giallorossich zaliczył w tym sezonie 11 trafień w 10
oficjalnych meczach. Bardzo dobrze zagrało w dzisiejszym
spotkaniu ofensywne trio ustawione za plecami Tottiego.
Dodatkowo każdy z tych zawodników zdobył po bramce. Dobre
recenzje po dzisiejszym spotkaniu powinien też zebrać Faty,
który zmienił w 46 minucie De Rossiego. Być może trener
Spalletti chciał po raz ostatni sprawdzić walory Francuza, i
określić tym samym przyszłość zawodnika w barwach
Giallorossich. Patrząc na dzisiejszy występ, można
domniemać, że Faty egzamin zdał i być może zostanie na ten
sezon w stolicy. Jedynym minusem z dzisiejszego spotkania
jest kolejna stracona bramka. Giallorossi w żadnym z pięciu
oficjalnych spotkań tego sezonu nie zdołali zagrać na „zero
z tyłu”.
Okazja taka zdarzy się już w niedzielę w spotkaniu 2 kolejki
Serie A przeciwko Juventusovi. Spotkanie to będzie
prawdziwym sprawdzianem i wyznacznikiem formy Rzymian. Mecz
odbędzie się w niedzielę o godzinie 18:00. Z kolei rywal
Giallorossich, drużyna MFK Koszyce odpada z rozgrywek i
powraca do ligowej rzeczywistości, która jak na razie maluje
się jedynie w czarnych barwach. |